Nie ma dwóch takich samych. Każda z chałup leżąca na pograniczu Polski, Czech i Niemiec wyróżnia się swoim unikatowym charakterem oraz historią, która tworzy się tu na nowo. Największe skupisko domów przysłupowych po polskiej stronie znajdziemy w Bogatyni. Czym się wyróżniają i co sprawia, że są tak wyjątkowe?
25 maja odbył się kolejny Dzień Otwarty Domów Przysłupowych, podczas którego gospodarze z radością witali przybyłych gości. Inicjatywa, zapoczątkowana przez prezeskę stowarzyszenia „Dom Kołodzieja”, Elżbietę Lech Gotthardt to okazja dla wszystkich do darmowego zwiedzania dziedzictwa architektonicznego Górnych Łużyc.
Pierwsze ludowe chałupy powstały na tym terenie już w średniowieczu. Każda z nich jest unikatowa, a w budowie pojedynczych domów brała udział cała wioska. Mieszkali w niej głównie rzemieślnicy, choć zdarzały się też budynki reprezentatywne dla bogatszej warstwy społecznej. Te wyróżniają się bogatą ornamentyką oraz zdobieniami.
Domy łużyckie swój renesans przeżywały w XIX wieku i z tego okresu pochodzi większość zachowanych do dziś chałup. Najczęściej były podzielone na część mieszkalną(drewnianą) i gospodarczą (murowaną). Przy czym drewniana była wyłącznie izba zrębowa. Taki układ architektoniczny wynikał z deficytu drewna, którego brakowało w średniowieczu. W wyniku późniejszych zarządzeń, już z XVI wieku, zdecydowano o tym, że do budowy domu można użyć wyłącznie 1/3 materiałów drewnianych.
Obecnie, na terenie Polski, Czech i Niemiec znajduje się blisko 6200 domów, przy czym ich największe skupisko po naszej stronie można znaleźć w Bogatyni, gdzie do dziś znajduje się 200 domów, z czego prawie połowa jest wpisana na listę zabytków.
Odbudowa zrujnowanego domu nr 163 w Działoszynie trwa od 2013 roku, kiedy Marek Szymula i Alina Orlik stali się jego właścicielami. Początkowo zajmowali się wywozem gruzu i zagospodarowywaniem terenu z tyłu domu, gdzie dziś powstał piękny ogród na skarpie. W 2015 roku otrzymali pierwsze dofinansowanie ze środków państwowych, co pozwoliło im wyremontować dach, a następnie wstawić oryginalne okna.
To jeden z niewielu dziś domów, który zachował swój oryginalny charakter. Na parterze zachowała się oryginalna posadzka, a naprzeciwko drzwi znajduje się studnia, skąd do dziś można czerpać wodę.
- Od dwunastu lat poświęcamy niemal każdą wolną chwilę, żeby zbudować na nowo ten dom. Włożyliśmy w to mnóstwo swojej energii i środków. Zależy nam na tym, żeby każdy mógł tu przyjść i poznać historię tego miejsca. - tłumaczy Marek Szymula, właściciel.
Na gości odwiedzających dom w Działoszynie czekało mnóstwo dobrego jedzenia, mi.n chleb ze smalcem i ogórki małosolne, łazanki z młodej kapusty, a także przyrządzana przez właścicielkę karkówka. Było też ciasto i kawa. W ciągu całego dnia przez drzwi domu przeszło kilkadziesiąt osób, zaciekawionych historią tego miejsca i otwartością jego właścicieli.
Kilkanaście metrów od domu w Działoszynie znajduje się zabytkowa kuźnia wyremontowana przez Krystynę Proch i jej męża. To kolejni właściciele, którzy z radością czekali na odwiedzających. Małżeństwo znane jest ze swojej gościnności, a także pasji do opowiadania o miejscu, o które wspólnie zadbali.
- Tegoroczne święto uważamy za bardzo udane. Zwiedzający mieli wiele pytań dotyczących remontu oraz użytych materiałów budowlanych. Oni sami poszukują sprawdzonych wykonawców do remontu własnych zabytków. Serce się raduje, że młode pokolenie zamieszkuje i remontuje stare zabytkowe domy. Za nami wiele ciepłych rozmów przy pysznym cieście i kawie. - wyjaśnia Krystyna Proch.
Reklama
Działoszyn swoją popularność zawdzięcza nie tylko domom przysłupowym, ale i golonce, serwowanej przez właściciela restauracji „Popularna”. Przepis na nią stworzyła jego babcia i do dziś kuchnia przygotowują ją według starej, sprawdzonej receptury.
Część gości miała okazję jej spróbować, a inni przyjeżdżają z najdalszych zakątków regionu na obiad do Działoszyna. I choć wnętrze restauracji, podobnie jak golonka, pamięta zamierzchłe czasy, to nikomu to nie przeszkadza, bo danie broni się samo.
Jak dojechać do Działoszyna?
Działoszyn to niewielka wioska, znajdująca się niemal w połowie drogi ze Zgorzelca do Bogatyni. Posiada własną szkołę, ośrodek zdrowia, tradycyjną piekarnię oraz kościół. Znajduje się ok. 180 km od Wrocławia, ale łatwo się tam dostać, bo większość trasy prowadzi przez autostradę A4.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze