Ponad 370 tys. zł bez odsetek – tyle wynosi rekordowe zadłużenie jednej rodziny, korzystającej z mieszkania komunalnego we Wrocławiu. Ci lokatorzy nie płacą za dach nad głową od około dwudziestu lat. Za utrzymanie ich mieszkania płacą więc podatnicy. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Z najnowszych danych wynika, że miasto dokłada do utrzymania komunalnych lokali gigantyczne sumy, a system generuje setki milionów złotych strat rocznie.
Koszty utrzymania tak zwanego zasobu komunalnego, czyli wszystkich gminnych lokali, to blisko 405 milionów złotych rocznie. Wpływy z czynszów - niespełna 119 milionów złotych. To oznacza ogromną lukę budżetową rzędu 286 milionów złotych rocznie. Na tym jednak finansowe problemy komunalnych mieszkań się nie kończą. Miasto musi się mierzyć także z coraz większymi długami lokatorów, wnioskami o umorzenia i problemem najemców, którzy przez lata nie regulują opłat.
Urzędnicy nie zdradzają, które budynki są najbardziej zadłużone. Zasłaniając się przepisami RODO, odmawiają wskazania konkretnych adresów, tłumacząc, że podanie takich danych mogłoby pozwolić na identyfikację dłużników. Przyznają jednak, że rekordziści potrafią unikać opłat przez dwadzieścia lat - nazbierało im się ponad 370 tys. zł długu. I to bez odsetek.
A dłużników może przybywać, bo od 1 sierpnia czynsze we Wrocławiu wzrastają aż o 28 procent. Będzie to pierwsza podwyżka od pięciu lat.
Wrocław coraz mocniej uderza w nieuczciwych lokatorów, co widać w statystykach sądowych. W całym ubiegłym roku miasto złożyło 82 pozwy o eksmisję, uzyskując jednocześnie 141 wyroków eksmisyjnych (część spraw ciągnęła się jeszcze z poprzednich lat). Z kolei tylko do końca maja, urzędnicy zdążyli złożyć już 104 nowe pozwy do sądów, uzyskując 42 wyroki nakazujące opuszczenie lokali.
Władze miasta zaznaczają, że wyrzucenie z mieszkania to ostateczność, a dłużnicy mają alternatywne drogi wyjścia z pętli zadłużenia. Wrocław oferuje m.in. program odpracowywania długu poprzez prace porządkowe czy malowanie klatek schodowych. To rozwiązanie cieszy się sporym wzięciem. W ubiegłym roku skorzystało z niego 80 osób, co pozwoliło zredukować długi o ponad 690 tysięcy złotych. W tym roku (stan na koniec maja) z tej opcji skorzystały już 63 osoby, odpracowując łącznie ponad 210 tysięcy złotych.
Aby dotrzeć do dłużników, miasto organizuje na osiedlach akcje informacyjne oraz „dni najemcy komunalnego”, gdzie lokatorzy mogą skonsultować się z prawnikami, pracownikami MOPS, komornikiem czy psychologiem.
Dla tych, którzy nie są w stanie spłacić należności, przygotowano też inne rozwiązania. Można ubiegać się o umorzenie narosłych odsetek, pod warunkiem spłaty samej kwoty podstawowej. Istnieje również opcja radykalna, polegająca na całkowitym wyczyszczeniu konta w zamian za rozwiązanie umowy najmu i dobrowolne zdanie mieszkania miastu. Na taki krok, w celu ucieczki przed komornikiem, zdecydowało się w ciągu roku już ponad 20 najemców we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I co zarządca nieruchomości zrobił w sprawie takich długów? Nic bo weźmie się kasę z miasta i dosypie do pokrycia długu. Dlaczego 1. Dluznicy dalej zajmują lokale i generują kolejne długi? 2. Dlaczego ludzie z zarządu nieruchomości jeszcze pracują i grzeją stołki za publiczne pieniądze? Jak widać zarządzanie miastem leży i kwiczy. Czyli jak widać można sobie mieszkać we Wrocławiu za FREE i nikt ci złego słowa nie powie.
I co zarządca nieruchomości zrobił w sprawie takich długów? Nic bo weźmie się kasę z miasta i dosypie do pokrycia długu. Dlaczego 1. Dluznicy dalej zajmują lokale i generują kolejne długi? 2. Dlaczego ludzie z zarządu nieruchomości jeszcze pracują i grzeją stołki za publiczne pieniądze? Jak widać zarządzanie miastem leży i kwiczy. Czyli jak widać można sobie mieszkać we Wrocławiu za FREE i nikt ci złego słowa nie powie.