Reklama

Felieton Przyjaciół Kota Wrocka - odc. 8

18/06/2022 10:37

Dwa tygodnie we Wrocławiu to szmat czasu! Prezydent abdykował, później powiedział, że to żarcik, hehe, radny Kurczewski z PiS udzielił wywiadu, którego nie da się czytać po zdaniu machniętym już w trzecim akapicie, a radnemu wtórowali dyrektor-doktor Komar wraz z dyrektor Tyniec-Piszcz (Pani Dyrektor, nie ma za co!) którzy to wystąpili publicznie w debatach o transporcie, wychwalając… samochody. Znaczy on, bo ona wychwalała wyłącznie siebie, swój wydział i swojego najwyższego przełożonego.

Zaczniemy od końca - dyrektor Zbigniew Komar, były szef wydziału transportu, jedna z kluczowych postaci w kształtowaniu oferty transportu zbiorowego w naszym mieście, wystąpił w debacie organizowanej przez red. Kokoszkiewicza z Wyborczej. Wystąpił w trybie iście stand-up’owym, co - pan dyrektor wybaczy - w tym wieku to ewenement i sztuka wysokich lotów. 


Dyrektora udało się dorwać jednemu z nas w kuluarach po dyskusji, bo w jej trakcie możliwość zadawania pytań była wysoce ograniczona. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Reklama


Powiedział pan, że inwestycje kolejowe wymagają analizy ekonomicznej udowadniającej sensowność prowadzonych inwestycji, tak?  
Tak, tak powiedziałem.
A czy może mi pan przestawić lub powiedzieć, gdzie mogę znaleźć analizę ekonomiczną udowadniającą sens budowy Alei Wielkiej Wyspy?
A wie pan, to nie tak…

I tutaj dyrektor zaczął rozpływać się nad tym, jak to jest, że budowa dróg to “inwestycja” a budowa kolei to “koszt”. Ot, myślenie rodem z Ostrego Cięcia Karola Trammera - kto nie czytał, polecamy.


W innym fragmencie debaty, by udowodnić bezsens utrzymania ruchu towarowego na bocznych liniach kolejowych dyrektor wypalił coś w stylu: no ale przecież szanowni państwo! My w międzyczasie przeżyliśmy rewolucję i upowszechniliśmy transport samochodowy!


Nie mówicie dyrektorowi Komarowi, że na mało istotnym, czeskim odcinku linii kolejowej Szklarska-Poręba - Harrachov - Liberec nadal prowadzony jest - mały bo mały, ale jednak - ruch towarowy. I że tym przedsiębiorstwom w Czechach się bardziej opłaca zlecać przewóz dwóch, trzech wagonów, niż ściągać do górskich kurortów tiry. I nie mówcie mu, że przez to gminy zyskują, bo nie ładują tak wielkiego hajsu w remonty dróg. A mieszkańcy się cieszą, bo jest ciszej na drogach, a dzieci spokojniej przechodzą przez pasy idąc do szkoły, bo aut jest na oko z dwa razy mniej, niż u nas. Bo też z tych wsi w “aglomeracji” wokół Liberca odjeżdżają pociągi w jego kierunku co 30 lub 60 minut. Przez cały dzień, również w niedzielę.

Reklama

Pan dyrektor wie przecież lepiej, on to projektuje od lat, wyszkolił nowe pokolenie w postaci dyrektor Tyniec-Piszcz (jeszcze raz, Pani zdrowie!), która te jego stand-uperskie popisy powiela, unikając jedynie słowa “samochody” w zdaniach o pozytywnym wydźwięku.


Mobilność jest trochę jak matematyka. Jak urzędnicy będą cisnąć, że 2+2 = 5, to dyskusji do przodu to nie popchnie.


---


2+2 = 74 i pół, wtrącił się do dyskusji o mobilności radny Michał Kurczewski, szef klubu Prawa i Sprawiedliwości. Na jego popisy zapewne wszystkie strony tej debaty - i urzędnicy, i aktywiści, i sami wrocławianie spojrzeli na radnego z politowaniem, wracając do dyskusji na bądź co bądź odrobinę bardziej merytorycznym poziomie. Oto wyczyny radnego z wywiadu dla Gazety Wrocławskiej:

Reklama

Kolejna kwestia dla nas nie do zaakceptowania to rozwiązania komunikacyjne, które coraz częściej wykluczają ruch samochodowy. Jesteśmy zwolennikami równoważnia transportu zbiorowego oraz indywidualnego jakim są zarówno samochody jak i rowery. Wiele rozwiązań zanim powstanie z góry wiadomo, że zakorkuje miasto. Pomimo tego prze się na oślep w celu ich realizacji i popsucia życia mieszkańcom. W wielu miejscach koncentruje się cały ruch okolicy na pojedynczej drodze, zamiast go dzielić i odblokowywać ruch.


Pogrubienia własne.

Reklama

Popsute życie mieszkańców, np. buspasem na Grabiszyńskiej, który krytykował PiS jest jasne i oczywiste. Chodzi oczywiście o mieszkańców gminy Kąty Wrocławskie, ale mieszkaniec to mieszkaniec - nikt już w dowodach osobistych adresów nie drukuje. 


Panie Michale, jakąś zrzutkę dla Pana zorganizujemy, tylko niech Pan napisze nam na privie, czy idziemy w stronę mercedesa AMG GTR-S z silnikiem 12V ze sklepu bobosan.pl czy jednak w zestaw Lego z Batmobilem?


Zabawa w równoważenie transportu polega na tym, by się - i tutaj zaskoczymy może Radnego, za co z góry przepraszamy - na tym, by pomiędzy środkami transportu nastąpiła równowaga. Największy (na szczęście nie większościowy), ponad 40-procentowy udział ruchu samochodowego do niższych wartości w podróżach pieszych, rowerowych i transportem zbiorowym zrównoważeniem nie jest. 

Reklama

Bo równowaga pomiędzy tymi czterema formami przemieszczania się po mieście, Panie Michale, byłaby przy wartościach 25%-25%-25%-25%. Nadąża Pan? 


I teraz - jak doprowadzić do tego, by mniej więcej w tę stronę szły te liczby? Budowaniem nowych dróg? Większą liczbą pasów? No nie Panie Radny, wtedy tylko i wyłącznie aut przybędzie, a od równowagi będziemy się oddalać.


Tę metodę obecnie stosuje prezydent Sutryk, budując Aleję Wielkiej Wyspy czy Stabłowicką, a tak naprawdę wywala miliony złotych na to, by we Wrocławiu korki wyłącznie się wydłużyły. Kto nie wierzy, zobaczy pół roku po oddaniu tych inwestycji - bo oczywiście przez chwilę będzie lepiej, ale jak się więcej kierowców połapie, że “tamtędy szybciej”, to staną tam w dłuższym korku.

Reklama

Krytyka działań prezydenta jest jak najbardziej zasadna, ale jej kierunek zupełnie przestrzelony. PiS, jak i dyrektor Komar, nie czytają nie tylko specjalistów od mobilności, ale i nie śledzą trendów społecznych. A tam, jak byk: ponad 70% mieszkańców jest za ograniczeniem ruchu samochodowego w centrach miast. Tylko 18% kierowców jest tak wielkimi miłośnikami motoryzacji, że za nic się z swoich autek nie przesiądzie na nic innego. Reszta? Szuka szybszej alternatywy.


Budowa nowych dróg to gaszenie ognia benzyną. 

Reklama

Takim gadaniem znacząco zwiększacie swoje wyborcze szanse. A, że nie we Wrocławiu, a w już wcześniej wymienionej gminie Kąty Wrocławskie, to tego zapewne nie skalkulowaliście…


---


Za długie te analizy. Przyspieszamy!


Św. Dominik z Lewicy jest na wakacjach! Glaca się mieni w słońcu, zarost regularny, acz buntowniczy. I lecą relacje na żywo z plaż. Rowerem jedzie, a jak przystanął podczas drobnej awarii bicykla, to nie dość, że nad głową przeleciała mu paralotnia, o czym oczywiście nie zapomniał wspomnieć, to jeszcze udało się ten rower po tej drobnej awarii uruchomić. 

Reklama

Zamieńcie rower na bieganie - et voilà. Kojarzycie temat, co nie? 


To może się udać - trzymamy kciuki, by raptem 300 osobowe grono fanów urosło do poziomu innego pana, który uwielbia robić lajfy z plaży. Tego potrzebujemy w polityce - wiedzieć, że nad głową lata paralotniarz lub czy kot wypija wodę ze szklanki, zamiast z wazonu.


Bródkę Pan trochę przyciemni, garnitury kupi granatowe, krawat - to element kluczowy. Slim, ciemniejszy od marynarki, acz nie czarny. Później tylko lajfik, że gdzieś Pan idzie i jeszcze Pan powie, że to “profil prywatny” (tutaj to nawet uwierzymy) i heyah - mamy to. Żywa kopia. Można podstawiać w weekendy na eventy, z daleka nikt się nie połapie. 

Reklama

Już teraz widząc jedno ze zdjęć na Pańskim fanpage’u, z wbicia pierwszej łopaty pod basen na Brochowie, musieliśmy rozesłać do znajomych z pytaniem: Kłosowski czy Sutryk? Rzutem na taśmę, reprezentatywna grupa wrocławian w liczbie pięciorga osób, stosunkiem 60-40 wskazano na Sutryka. 



 


Naprawdę niewiele Panu brakuje, by te liczby przechylić na swoją korzyść, za co bardzo mocno trzymamy kciuki! 


---


Prezydent, hehe, abdykował, Andrzej Kilijanek wziął się za prezydentowanie na wniosek samego prezydenta, ten jednak powiedział, że żartował, i że on to ma poczucie hehe humoru, a inni to nie mają.

Reklama

W ramach swojego poczucia humoru na konferencji prasowej rzecznik prasowy jednej z miejskich spółek klepnął dziennikarza Faktu, a że zapomniał dodać “berek” to dziennikarz Faktu nie zrozumiał, że teraz to on “gania”. Więc nie dziwota, że prezydent zaczął przed nim uciekać, bo przecież na tym polega zabawa prawda? A kiedy już dziennikarz Faktu nie “klepnął” prezydenta, ten zapewne stwierdził, że nie ma on poczucia humoru, hehe, i powiedział “z panem już nie rozmawiam”. 


Czekamy na komunikat Biura Prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia w tej materii na Facebooku, albo tam na stronie wroclaw.pl, gdzie w ramach powszechnego u naszych urzędników poczucia humoru udowodniono, że z Bielan to jednak szybciej autem, niż MPK, wsiadajcie więc masowo do autek, zmieścicie się wszyscy - bo jak weszło 240 tys. aut dziennie, to wejdzie i pińcset tysięcy, a ta uchwała z polityką mobilności to taki, wicie rozumicie, hehe, takie nasze wysublimowane poczucie humoru. 


Radni PiS przyklasną, bo przecież inaczej to by była dyskryminacja kierowców, radny Grzechnik przyklaśnie, bo będzie estakada, dzieci w przedszkolu narysują wizerunek pana prezydenta, który on opublikuje na Insta i wszyscy będziemy zadowoleni. 


Wszyscy się uśmiechniemy przed poniedziałkiem, bo długi weekend za niektórymi z nas, i tego uśmiechu Wam życzymy w tym szalonym mieście. Prezydentowi, Radnym, Dyrektorkom i Dyrektorom oraz Redaktorom wymienionym w tym tekście również. 


Trzymajmy się wszyscy ciepło w tym szalonym mieście!


 


Przyjaciele Kota Wrocka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości