Jacek Międlar, organizator dzisiejszego marszu narodowców we Wrocławiu został zatrzymany przez policję. Miał zostać wyprowadzony z samochodu i zakuty w kajdanki. Do zatrzymania doszło na Jagodnie. Wszystko działo się kilka godzin przez rozpoczęciem marszu narodowców, na którego czele miał stanąć właśnie Międlar.
Aktualizacja godz. 22.30
Po zakończeniu marszu narodowców policja zwolniła Jacka Międlara do domu. - Zatrzymany prewencyjnie Jacek M. został zwolniony z uwagi na fakt, że ustała przyczyna jego zatrzymania - poinformował Łukasz Dutkowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji.
Dlaczego zatrzymano Międlara?
- Policjanci, mając na uwadza bieżące ustalenia i informacje o mogących wystąpić zagrożeniach, na podstawie art. 15 punkt 1 ustęp 3 Ustawy o Policji, podjęli decyzję o zatrzymaniu Jacka M. Czynności te są obecnie kontynuowane i więce informacji będziemy mogli przekazać po ich zakończeniu - przekazał nam przed marszem asp. szt. Łukasz Dudkowiak, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Przepis, na który powołuje się polocjant, mówi o prawie zatrzymania osób "stwarzających w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla mienia".
"Ukraina wściekła psina", "Polska dla Polaków", "My się ukrów nie boimy - wszystkich z Polski wypędzimy" - to tylko niektóre z szokujących propozycji haseł do wykrzykiwania na piątkowym marszu narodowców we Wrocławiu. Pojawiły się na Facebooku, a wymieniali się nimi narodowcy zapowiadający udział w marszu. Hasła szybko z Facebooka zniknęły. Ale jeśli faktycznie pojawiłyb się podczas manifestacji 11 listopada, mogły być podstawą do rozwiązania marszu przez magistrat.
Na czele wrocławskiego marszu - organizowanego pod hasłem "Polak w Polsce gospodarzem" - miał stanąć Jacek Międlar. To były ksiądz, skazany przez sąd za głoszenie antysemickich haseł. Międlar wcale nie ukrywał, że podczas piątkowego marszu zamierza atakować Ukraińców.
– Hasło "Polak w Polsce gospodarzem" nie jest pobożnym życzeniem! To żądanie ze strony Polaków, którzy nie godzą się na to, aby we własnym kraju traktowano nas jak ludzi drugiej kategorii - napisał do naszej redakcji Jacek Międlar. - W ubiegłym roku maszerowaliśmy pod hasłem "Polska antybanderowska". W obliczu narastającej banderyzacji Ukrainy to hasło nadal jest aktualne i tegoroczny marsz również do niego nawiązuje. Marsz pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem” dedykuję nie tylko Ojcom polskiej niepodległości, ale również ofiarom ukraińskiego ludobójstwa oraz polskiej samoobronie utworzonej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej(...) Gdy władze Rzeczypospolitej nie chcą mówić o polskich ofiarach na Kresach, naszym obowiązkiem jest o nich krzyczeć – dodał Międlar.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze