Już drugi miesiąc we Wrocławiu nie działają miejskie wypożyczalnie rowerów. Umowa miasta z dotychczasowym operatorem wygasła, a nowego dotąd nie wybrano. Trwa przetarg. Jeśli jego zwycięzcę uda się wybrać w terminie, rowery wrócą na ulice w kwietniu lub maju. I to nie wszystkie - na początek może ich być o połowę mniej niż dotąd. Na dodatek do Krajowej Izby Odwoławczej trafiły właśnie skargi firm zainteresowanych przetargiem. Zarzucają Wrocławiowi łamanie prawa i faworyzowanie jednej z firm. Twierdzą, że wyznaczony przez urzędników termin ponownego uruchomienia systemu jest nierealny. Chcą jego przesunięcia nawet na koniec wakacji.
Na oferty firm zainteresowanych obsługą Wrocławskiego Roweru Miejskiego urzędnicy czekają do 29 stycznia. Tego samego dnia je otworzą, ale na rozstrzygnięcie trzeba będzie poczekać zapewne co najmniej kilka dni. Przyszłą umowę skonstruowano ją tak, że zwycięzca będzie miał dwa miesiące na uruchomienie systemu wypożyczalni rowerów, ale pod warunkiem że umowa zawarta zostanie pierwszego dnia miesiąca. Jeśli nie, start systemu nastąpi "w pierwszy najbliższy dzień miesiąca, następujący po upływie 2 miesięcy". Mówiąc po polsku - jeśli miasto podpisze umowę z operatorem do 31 stycznia (1 lutego to sobota), rowery wrócą do Wrocławia 1 kwietnia. Jeśli podpisanie umowy nastąpi po 1 lutego - wypożyczalnie będą dostępne od maja, a gdyby na umowę trzeba było czekać do marca - dopiero w czerwcu.
Nowy operator ma przygotować w tym sezonie 2400 standardowych rowerów - o sto więcej niż dotąd. Ale nie od razu. Przygotowany we wrocławskim ratuszu projektu umowy zakłada, że w pierwszym etapie wrocławianie mają dostać do dyspozycji tylko 1200 jednośladów. Na dostawę kolejnych operator będzie miał od 1 do 3 następnych miesięcy. Pełen start systemu może więc potrwać nawet do końca wakacji!
Wszystko to przy założeniu, że przetarg uda się rozstrzygnąć na czas. A to wcale nie jest takie pewne. Do Krajowej Izby Odwoławczej trafiły właśnie skargi firm Citybike i Orange Polska.
Orange zarzuca Wrocławiowi "niezgodne z prawem działania oraz zaniechania faktycznie prowadzące do utrudnienia uczciwej konkurencji". Chodzi o doświadczenie, jakiego urzędnicy wymagają od uczestników przetargu. Wrocław chce, by były to firmy, które choć w jednym mieście obsługują system wypożyczalni obejmujący ponad 1000 rowerów i 100 stacji. - Istnieje „próg ilościowy” mierzony ilością rowerów, powyżej którego nie ma większego znaczenia, czy zarządzanych przez jeden podmiot rowerów jest 850, 1700, czy też 2000 - przekonuje Orange, która ma 330 rowerów w Płocku, 370 - w Zielonej Górze i 300 w Kielcach.
Orange zarzutów ma więcej. Twierdzi, że założony przez Wrocław dwumiesięczny termin startu pierwszego etapu systemu "jest nierealny biorąc pod uwagę wymagania, aby rowery były fabrycznie nowe i wyposażone w elementy specyficzne, właściwe wyłącznie dla zamawiającego". - Żaden z wykonawców nie będzie w stanie takiego zamówienia terminowo zrealizować. Uprawnionym jest przy tym przypuszczenie, że Nextbike Polska S.A., który realizuje system Wrocławskiego Roweru Miejskiego od 13 lat i który realizował go także na podstawie ostatniej umowy zawartej w wyniku poprzedniego postępowania, dysponował wiedzą na temat oczekiwań Zamawiającego jeszcze przed oficjalnym wszczęciem przedmiotowego postępowania o udzielenie zamówienia. Nie powinno bowiem nikogo dziwić, że wykonawca realizujący dane zamówienie pozostając w bezpośrednim kontakcie z zamawiającym dysponuje wiedzą szerszą niż ta, która wynika z dokumentów zamówienia" - twierdzi Orange. - Miasto Wrocław w okresie ostatnich 13 lat wykorzystuje system rowerów miejskich oferowanych przez Nextbike Polska S.A., a od 2018 roku, w prowadzonych kolejno postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego za każdym razem otrzymuje wyłącznie jedną ofertę. Oferty te składa Nextbike Polska - zauważa Orange.
Zastrzeżenia ma też Citybike Poland. - Termin jest rażąco krótszy od terminów produkcji i dostaw fabrycznie nowych rowerów wymaganych przez zamawiającego, a ponadto uruchomienie etapu I systemu WRM wymaga uprzedniej realizacji szeregu obowiązków umownych, których wykonanie w dwumiesięcznym terminie nie jest realne - czytamy w odwołaniu tej spółki. Citybike chce przedłużenia terminu startu wrocławskich wypożyczalni do 6 miesięcy, a więc w praktyce - na koniec wakacji. Orange Polska twierdzi, że wystarczą 4 miesiące.
Krajowa Izba Odwoławcza ma 15 dni na rozpatrzenie odwołań.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
W zimie rowery? Zdrowi, normalni ludzie nie jeżdżą w zimie na rowerach.
Zapamiętajcie że rządy KO PO to znaczy jedno: pieniędzy nue ma i nie będzie