Dramatyczne sceny rozegrały się we wtorek w Szczytnicy pod Bolesławcem. Myśliwy poderżnął gardło rannej sarnie chwilę przed przyjazdem ratowników z ośrodka „Klekusiowo”. Na miejscu była policja, ale mundurowi nie interweniowali. Komenda tłumaczy, że mężczyzna działał „w ramach uprawnień”.
Nagranie scen niczym z horroru opublikował w mediach społecznościowych poseł Łukasz Litewka. Widać na nim, jak nad ranną sarną klęczy mężczyzna, a obok stoi policjant z rękami w kieszeniach. - Kilkanaście minut temu Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt po otrzymaniu zgłoszenia o potrąconej sarnie pojawia się na miejscu. Gdy podjeżdża, by zabezpieczyć i przetransportować zwierzę, nad sarną klęczy mężczyzna, a obok stoi policjant z rękami w kieszeniach. Mężczyzna właśnie poderżnął gardło sarnie, sam zadecydował o jej losie. Nie wiadomo kim jest, policjant go nie wylegitymował - napisał parlamentarzysta.
Na nagraniu widać zabitą sarną i ogromną ilość krwi. W emocjonalnych słowach pracownik „Klekusiowa” próbuje dowiedzieć się, dlaczego zwierzę zostało w taki sposób zabite. Mężczyzna z nożem w dłoni mówi, że „miała wszystko miała połamane”. Na pytanie skąd wie, czy ma „rentgena” odpowiada: „widziałem”. Wszystkiemu przygląda się policjant, ale nie podejmuje żadnych działań, widać, że jest mocno zaskoczony sytuacją.
- Ktoś powie „eee, pewnie by i tak nie przeżyła”. Ja mówię, że samozwańczy strażnik wydał na ranne zwierzę wyrok. Od czego są służby? Po zwierzę na zgłoszenie mieszkańca przybyło pogotowie dla dzikich zwierząt. Okazało się, że za późno – czytamy we wpisie posła.
Do sprawy późnym wieczorem odniosła się Komenda Powiatowa Policji w Bolesławcu. W oficjalnym oświadczeniu poinformowano, że zgłoszenie o potrąconej sarnie wpłynęło we wtorek (14 kwietnia) około godziny 15. Na miejscu policjanci zastali ranne zwierzę i mężczyznę, którego – jak zaznaczono – „znali jako myśliwego z uprawnieniami ustawowymi do podjęcia decyzji w kwestii dalszych losów zwierzęcia”. Według policji mężczyzna ocenił, że sarna nie miała szans na przeżycie, dlatego podjął działania, które uznał za adekwatne.
- Kolejne czynności realizowane przez funkcjonariuszy polegały na przewiezieniu zwierzęcia do uprawnionego lekarza weterynarii, który po przeprowadzeniu badania stwierdził, że miało ono liczne obrażenia zewnętrzne oraz złamany kręgosłup.
Kwestie prawne tego typu działań regulują przepisy ustawy o ochronie zwierząt.
Komendant Powiatowy Policji w Bolesławcu polecił przeprowadzić czynności zmierzające do ustalenia, czy podejmowane decyzje i działania były adekwatne – czytamy w oświadczeniu.
Sprawa wzbudza ogromne emocje, a to z pewnością nie jest jeszcze jej koniec.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Żyję na tym świecie już długo, znam wiele osób ale nie znam żadnego NORMALNEGO MYŚLIWEGO. Ta grupa jest specyficzna mówiąc szczerze skrzywiona. Może ktoś z Was zna jakiegoś normalnego myśliwego. Może pora aby ktoś podjął decyzję i rozwiązał ten KLUB.MORDERCÓW
Powiedz to mieszkańcom Warszawy, których dziki zaczynają naprawdę terroryzować. Winę za to ponoszą władze, które ograniczyły odstrzał dzikich świń i pozwoliły tej populacji opanować miasto.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Żyję na tym świecie już długo, znam wiele osób ale nie znam żadnego NORMALNEGO MYŚLIWEGO. Ta grupa jest specyficzna mówiąc szczerze skrzywiona. Może ktoś z Was zna jakiegoś normalnego myśliwego. Może pora aby ktoś podjął decyzję i rozwiązał ten KLUB.MORDERCÓW
Powiedz to mieszkańcom Warszawy, których dziki zaczynają naprawdę terroryzować. Winę za to ponoszą władze, które ograniczyły odstrzał dzikich świń i pozwoliły tej populacji opanować miasto.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.