Koniec z mieszkaniami powstającymi w polu, bez dostępu do podstawowych usług, takich jak szkoła, przychodnia czy dom kultury – to postulat kandydatów na radnych z listy Bezpartyjnego Ruchu Obywatelskiego Jerzego Michalaka. Kandydaci chcą, żeby duża część miasta została pokryta planami zagospodarowania, a nowe inwestycje był konsultowane z miszańcami i radami osiedli.
- W ostatnich latach Wrocław miał duże problemy z ładem przestrzennym. Powstało wiele osiedli bez dostępu do szkół, parków czy komunikacji zbiorowej. Nasze miasto nie może tak funkcjonować. Chcemy skończyć z planowaniem po wrocławsku. Wzmocnimy Biuro Rozwoju Wrocławia i doprowadzimy do objęcia 70% miasta rozsądnymi planami zagospodarowania – zapowiada Jerzy Michalak, kandydat na prezydenta Wrocławia.
Kandydaci na radnych z listy Michalaka uważają, że niedopuszczalna jest sytuacja, w której dzieci muszą dojeżdżać 5 kilometów do najbliższej szkoły. - Tak jest np. na Lipie Piotrowskiej – mówi Aleksander Obłąk, kandydat do rady miesjkiej. - Pomysł na rozwój Wrocławia powinien być inny - najpierw zapewniamy usługi i infrastrukturę, a potem inwestycje mieszkaniowe czy biurowe.. Nie możemy skazywać ludzi na lata korków i wykluczenia z miejskiej społeczności - komentuje.
Ludzie Michalaka uważają, że miasto powinno włączyć inwestorów i deweloperów w proces planowania miasta. - Nie może być tak, że tworząc kolejne osiedla, deweloper myśli tylko o zyskach. Powinien brać też pod uwagę współpracę z lokalną społecznością i inwestycje w zieleń czy naprawę ulic – mówi Agnieszka Wolska.
Jako dotychczasowe negatywne przykłady „planowania po wrocławsku” kandydaci z listy BRO podają m.in.: chaotyczny rozwój Maślic, problemy komuniacyjne Ołtaszyna czy lokalizację osiedli na Swojczycach w okolicy terenów przemysłowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze