W wieku 63 lat zmarł Bogdan Grzeszczak, znany dolnośląski aktor. Od trzech tygodni walczył z następstwami udaru, którego doznał w domu. - Słowa nie są w stanie oddać naszego bólu. Można by pisać długie, pełne szczegółów zdania o kreacjach Bogusia, o jego wyjątkowej aktorskiej intuicji, kulturze słowa i inteligencji - pożegnali Bogdana Grzeszczaka koledzy z teatralnej sceny.
- Boguś był przecież artystą wielkiej miary, jednym z tych aktorów, którzy przykuwają uwagę od razu po pojawieniu się na scenie – nie musiał mówić nawet słowa, choć akurat co do słów miał perfekcyjne wyczucie i doskonale wiedział, jak je dozować. Można by wyliczać jego role na scenach wrocławskich i w filmach, a przede wszystkim u nas, w Teatrze w Legnicy, począwszy od pamiętnej „Ballady o Zakaczawiu” z 2000 roku - wspomina Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. To tutaj na co dzień od ponad 20 lat pracował Bogdan Grzeszczak.
- Uzbierała się przecież ponad setka jego aktorskich wcieleń, a każde z nich miało w sobie to coś, czego tęsknie wypatruje publiczność – artystyczną prawdę, siłę i urok, niezależnie od tego, czy grał rolę główną, czy epizodyczną. Boguś po prostu świetnie znał się na swojej robocie i wykonywał ją co najmniej rzetelnie, a często wręcz wirtuozowsko. Miało się wrażenie, jakby grał bez wysiłku, a przecież w każdą rolę wkładał całego siebie - wspominają legniccy aktorzy. I podkreślają, że wszystkie te zasłużone superlatywy i tak nie są w stanie opisać Bogdana Grzeszczaka 0jako człowieka. - Serdecznego, uśmiechniętego, dowcipnego. Bogusia przenikliwego obserwatora rzeczywistości i wszechstronnego erudyty, który był zawsze na bieżąco z wydarzeniami na świecie, śledził, co dzieje się w polityce, kulturze i nauce, dyskutował o tym z zaangażowaniem. Bogusia życzliwego kolegi, który każdemu umiał powiedzieć coś miłego. Bogusia filaru zespołu aktorskiego, ostoi spokoju i rozsądku - wyliczają.
Bogdan Grzeszczak ma na swoim koncie kilkaset ról teatralnych i filmowych. Wystąpił w kilkudziesięciu spektaklach Teatru Modrzejewskiej oraz we wszystkich jego produkcjach telewizyjnych. Można go było zobaczyć w znajdujących się na afiszu Płaksach, Kartotece, Wodewilu Liegnitz albo ostatnia noc Republiki Weimarskiej czy Śnie srebrnym Salomei. Wystąpił w takich filmach jak Operacja Dunaj, 80 milionów, Kurier czy być jak Kazimierz Deyna.
Był laureatem głównej nagrody 43. Festiwalu Sztuki Aktorskiej w Kaliszu, nagrody aktorskiej XIV Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej za rolę Arcyurzędnika w spektaklu „Łemko”, nagrody marszałka województwa dolnośląskiego za rolę w spektaklu „Polacy umierają” a także Bomby Sezonu 2006 – dorocznej nagrody Stowarzyszenia Przyjaciół Teatru Modrzejewskiej.
– Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym „kocham cię”, a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz. Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę – pożegnał przyjaciela aktor legnickiego teatru Mateusz Krzyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze