Po północy, w nocy z wtorku na środę, na wrocławskich Stabłowicach taksówkarz zwyzywał policjantów podczas kontroli po pomiarze prędkości i gwałtownie odjechał. Wioząc klientów, uciekał przed kilkoma radiowozami, prysnął w funkcjonariuszy gazem łzawiącym, aż w końcu został obezwładniony w okolicy szpitala przy ul. Fieldorfa.
Mężczyzna, któremu puściły nerwy podczas kontroli policyjnej ma ok. 50 lat i zachowywał się agresywnie. Został zbadany pod kątem obecności substancji psychoaktywnych w organizmie.
Aby podjąć czynności, policjanci musieli ścigać go oznakowanym radiowozami, a później także kilkoma nieoznakowanymi, ulicami Starogroblową, Kosmonautów, aleją Śląską, Pilczycką, Popowicką i z powrotem w stronę Leśnicy, aż w końcu udało się go dogonić na odcinku ul. Kosmonautów, między osiedlem Nowe Żerniki i szpitalem wojewódzkim przy ul. Fieldorfa.
Taksówkarz pracujący dla iTaxi zablokował drzwi pojazdu, dlatego funkcjonariusze rozbili okno pałką. Wtedy mężczyzna użył wobec nich gazu łzawiącego. Pomocy udzielili im ratownicy medyczni. Pasażerom nic się nie stało, a 50-latek trafił do szpitala na badania. Teraz jest w areszcie i prawdopodobnie odpowie za znieważenie policjantów oraz atak na funkcjonariusza publicznego.
- Policjanci rozpoczęli pościg, bo agresywne zachowanie kierowcy, który ich znieważył wzbudziło podejrzenia, czy jest on w stanie zagwarantować bezpieczną jazdę pasażerom. Z tego samego powodu fukncjonariusze nie oddali strzałów ostrzegawczych ani nie podjęli próby staranowania taksówki - mówi Kamil Rynkiewicz z dolnośląskiej policji.
Trwają dalsze czynności, które wyjaśnią, dlaczego doszło do tej sytuacji. Pasażerowie zostali przesłuchani.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze