W niedzielę po południu we wrocławskim Rynku padł koń zaprzężony do dorożki. - Każdy, kto zauważy niewłaściwe traktowanie konia, jest zobowiązany do poinformowania policji albo straży miejskiej - przypomina Powiatowy Lekarz Weterynarii we Wrocławiu.
Do zdarzenia doszło w wielkanocną niedzielę około godziny 16. W Rynku, niedaleko ulicy Wita Stwosza, koń zaprzężony do jednej z dorożek nagle przewrócił się na ziemię i już nie wstał.
Na miejscu pojawili się policjanci i strażnicy miejscy. Informacja o zdarzeniu trafiła też do centrum zarządzania kryzysowego. Przyczyny śmierci zwierzęcia badał weterynarz.
- Zwierzę padło nagle, wcześniej nie wykazywało żadnych objawów choroby - mówi na antenie TVN24 Krzysztof Niementowski, Powiatowy Lekarz Weterynarii we Wrocławiu.
Weterynarz przypomina, że każdy, kto zauważy niewłaściwe traktowanie konia, jest zobowiązany do poinformowania policji albo straży miejskiej.
- Niejednokrotnie przyjeżdzaliśmy tutaj na takie interwencje i nigdy nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości - dodaje Niementowski.
W Rynku pojawili się też przedstawiciele stowarzyszenia zajmującego się ochroną zwierząt. Mówili, że konie jeżdżące po centrum Wrocławiu wyglądają na przemęczone i nie dba się o nie w odpowiedni sposób.
- Wielokrotnie zwracałam uwagę, że konie nie mają dostępu do wody, zgłaszałam to do straży miejskiej. Czasem przy temperaturze 30 stopni konie bez dostępu do wody muszą wozić turystów przeładowanymi bryczkami. Polska jest na świecie znana z tego, że się tu źle traktuje konie - podkreśla w TVN24 Dorota Danowska ze stowarzyszenia "Otwarte Klatki".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze