Nie ma dnia, by z kolejnych samochodów zaparkowanych we Wrocławiu nie ginęły wkłady do lusterek samochodowych. Na Muchoborze Wielkim to już prawdziwa plaga, ale podobne sygnały docierają też z innych osiedli. - Po co zgłaszać to policja, skoro i tak umarza takie sprawy - pytają ofiary przestępstw.
Godlewskiego, Graniczna, Hłaski, Roślinna, Tyrmanda, Trawowa - to m.in. na tych ulicach na Muchoborze Wielkim od 13 do 19 marca, zatem w ciągu niespełna tygodnia doszło aż do dziewięciu kradzieży wkładów lusterek. To jedynie oficjalne zgłoszenia, które otrzymali wrocławscy mundurowi. Jak wiadomo, może być ich jeszcze więcej, bo nie każdy owe kradzieże zgłasza. Mieszkańcy mówią, że sprawa kradzieży wraca tu regularnie już od kilku lat. Na osiedlowej grupie najstarsze posty mówiące o kradzieży są nawet sprzed czterech lat.
- Sam pracuje w służbach, więc wiem, że z tym i tak się nic nie stanie, a sprawa będzie do umorzenia. Także nie ma sensu. Już drugi raz jestem w takiej sytuacji - komentuje poszkodowany pan Daniel, któremu nieznany sprawca kilka dni temu też ukradł wkłady w lusterkach. - Problem występuje regularnie, a wszystkie zgłoszenia grupowe są umarzane - słyszymy od kolejnego poszkodowanego mieszkańca. Jak to możliwe, że do tej pory sprawca bądź sprawcy nie zostali nagrani na monitoringu? Tego nie wiadomo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze