Michałowi Jarosowi do dogadania się z prezydentem Wrocławia i zmiany poglądów co do oceny rządów Jacka Sutryka wystarczyła obietnica wymiany dwóch wiceprezydentów. I jego zwolennicy jednomyślnie poparli absolutorium dla prezydenta. Trudniej idą negocjacje z Pawłem Gancarzem, marszałkiem województwa, który nie chce zmian w zarządzie.
Tym razem radni Koalicji Obywatelskiej bez wahania wsparli absolutorium i votum zaufania dla prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Nawet ci z frakcji Michała Jarosa, którzy jeszcze całkiem niedawno kontestowali politykę prezydenta i uchylali się od głosowania za Jackiem Sutrykiem tym razem już takich wątpliwości nie mieli. Zwłaszcza, że jeden z nich Mateusz Żak ma już obiecaną wiceprezydenturę.
Wszystko to efekt krótkotrwałych negocjacji Michała Jarosa, przewodniczącego regionalnych struktur KO, który jednocześnie został też szefem partii we Wrocławiu, z Jackiem Sutrykiem. W rozmowach z ratuszem Jarosa wspomaga Grzegorz Schetyna.
Michał Jaros nigdy nie ukrywał swojego krytycznego nastawienia do prezydentury Jacka Sutryka. Podobno szybko zmienił zdanie. Wystarczyło, że wiceprezydentami z ramienia KO, tworzącej koalicję z Sutrykiem, zamiast Renaty Granowskiej (wyrzuconej za sprawą Jarosa z partii) i Michała Młyńczaka zostaną wspomniany Mateusz Żak i Grzegorz Roman.
Ten pierwszy to od kilku lat wierny przyboczny Jarosa, pierwszą kadencję zasiadający w radzie miasta, o którym było głośno kilka razy, zwłaszcza gdy okazało się, że był absolwentem i wykładowcą skompromitowanej Collegium Humanun. Natomiast Grzegorz Roman to bardzo doświadczony samorządowiec, kiedyś w drużynie Rafała Dutkiewicza, a potem pracujący między innymi w strukturach urzędu marszałkowskiego.
Efekt tych negocjacji wyglądał tak, że podczas wtorkowej sesji rady miejskiej za absolutorium i votum zaufania dla prezydenta Jacka Sutryka zagłosowało 26 radnych, a przeciw było 11 opozycyjnych z PiS i Naprawmy Przyszłość.
Problemów z uzyskaniem absolutorium nie powinien mieć także marszałek Paweł Gancarz z Polskiego Stronnictwa Ludowego, który po wyborach samorządowych w 2023 zbudował koalicję PSL, KO i Bezpartyjni Samorządowcy.
Pytanie za jaką cenę to absolutorium teraz uzyska. Marszałek nie przystał na sugestie Jarosa, by w zarządzie województwa, w którym obecnie jest dwóch przedstawicieli KO pojawił się jeszcze trzeci. No i dodatkowo przewodniczący dolnośląskiej Koalicji Obywatelskich chce wymienić członka zarządu ze swojej partii - Jarosława Rabczenkę na działacza z najbliższego otoczenia, sejmikowego radnego, Mateusza Jędrachowicza.
Gdy jednak Paweł Gancarz nie zgodził się na te propozycje, negocjacje przeniosły się do Warszawy, gdzie do rozmów dołączyli się działacze z krajowego kierownictwa KO i PSL.
Mogą one potrwać dłużej i niewykluczone, że ze środowej sesji Sejmiku wypadnie punkt o udzielenia absolutorium i zostanie przeniesiony na kolejne obrady. Zresztą podobno takie rozwiązanie kierownictwo KO sugerowało już wcześniej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze