Wrocławscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy znajdując się pod wpływem alkoholu wtargnęli do jednego z mieszkań, awanturowali się i dotkliwie pobili protestującego właściciela. Po interwencji mundurowych przyznali się do wszystkich czynów, tłumaczyli jednak, że pobicie poszkodowanego nie było prawdziwym pobiciem. Nie wiadomo co mieli na myśli, jednak funkcjonariusze uznali, że atak był jak najbardziej poważny i aresztowali podejrzanych. Teraz grozi im nawet trzyletnia odsiadka.
Po przybyciu na miejsce zdarzenia na policjantów czekał zgłaszający, który zrelacjonował przebieg wydarzeń. Mówił, że dwa agresywni mężczyźni - obywatele Ukrainy - wtargnęli do jego mieszkania i wszczęli awanturę. Sprawcy zdemolowali lokal i pobili właściciela, który nie godził się na taki stan rzeczy.
Mundurowi wezwali pogotowie do obolałego mężczyzny i rozpoczęli ustalanie sprawców, jednak nie było to trudne zadanie. Poszkodowany przyznał, że całe wydarzenia było... niezapowiedzianą, sąsiedzką wizytą, a agresorzy mieszkają w tym samym budynku.
Po zatrzymaniu policjanci zbadali trzeźwość Ukraińców i okazało się, że obaj są pod wpływem alkoholu. 33-latek miał 2,1 promila, natomiast jego młodszy, 28-letni kompan 1,9. Składając wyjaśnienia obaj przyznali się do awanturniczej wizyty u sąsiada, twierdzili jednak, że to nie było prawdziwe pobicie. Policjanci nie zawierzyli tym słowom i aresztowali napastników. Mężczyźni zostali przewiezieni do policyjnego aresztu, a o ich dalszym losie zadecyduje sąd. Grozić im może kara nawet 3 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze