Reklama

„Teatr jako świątynia”. Orędzie na Międzynarodowy Dzień Teatru

26/03/2020 15:01

– Teatr ma do spełnienia rolę, szlachetną rolę mobilizowania ludzkości, aby przestała osuwać się w otchłań. Teatr ma zdolność wyniesienia sceny, przestrzeni, w której odbywa się spektakl, w sferę świętości – napisał pakistański artysta Szahid Nadim w orędziu z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, który odbędzie się 27 marca. Wrocławski Teatr Pantomimy zachęca zaś wszystkich do dzielenia się swoimi teatralnymi wspomnieniami.

Międzynarodowy Dzień Teatru został ustanowiony z inicjatywy Międzynarodowego Instytutu Teatralnego (ITI), by upamiętnić inaugurację Teatru Narodów – festiwalu, na którym spotkały się zespoły z obu stron „żelaznej kurtyny” (1957, Paryż). Od tego czasu Dzień Teatru jest obchodzony co roku przez ponad sto narodowych ośrodków ITI na całym świecie. W tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru (27 marca) obchodzimy po raz 59.


Plany związane z tegorocznymi obchodami tego święta pokrzyżowała epidemia koronawirusa. Wrocławski Teatr Pantomimy przypomina jednak, że świętować można na różne sposoby. I wspólnie z portalem e-teatr.pl oraz Teatrem Polskim w Poznaniu od 1875 zachęcają wszystkich do podzielenia się swoimi teatralnymi wspomnieniami, historiami i pamiątkami.

Reklama

– Pamiętacie swoje pierwsze spotkanie z WTP? Dajcie znać dodając hashtag #mójdzieńteatru – podkreślają pracownicy Wrocławskiego Teatru Pantomimy.


Taką bardzo osobistą historią jest orędzie, które w tym roku wygłosił pakistański artysta Szahid Nadim, który jest czołowym pakistańskim dramaturgiem i liderem znanego Teatru Adźoka (Ajoka Theatre). Urodził się w 1947 roku w Sopore w Kaszmirze. Gdy miał zaledwie rok, został uchodźcą. Jego rodzina musiała wyemigrować do nowo utworzonego Pakistanu po zakończeniu wojny indyjsko-pakistańskiej o Kaszmir w 1948 roku.

Reklama

Artysta mieszka w Lahore w Pakistanie, gdzie uzyskał tytuł magistra psychologii na Uniwersytecie Pendżabskim. Swoją pierwszą sztukę napisał jeszcze jako student. Jego kariera dramaturga rozpoczęła się na dobre, kiedy jako wygnaniec polityczny w Londynie zaczął pisać sztuki dla dysydenckiej grupy teatralnej Adźoka, założonej przez pionierkę pakistańskiego teatru, a później jego żonę, Madiszę Gauhar. Jest autorem ponad 50 sztuk w językach pendżabskim i urdu oraz wielu adaptacji sztuk Bertolta Brechta.

"Praca w teatrze jest pełna wyzwań"

– Pochodzę z kraju, który jest w przeważającej części muzułmański i doświadczył kilku dyktatur wojskowych, strasznej ofensywy religijnych ekstremistów i trzech wojen z naszym sąsiadem, Indiami. Z Indiami dzielimy tysiące lat dziedzictwa i historii. Wciąż żyjemy w strachu, obawiając się otwartej wojny z naszym bratem-bliźniakiem, która może przerodzić się w konflikt nuklearny, ponieważ oba państwa dysponują arsenałem jądrowym – napisał Szahid Nadim w orędziu zatytułowanym „Teatr jako świątynia”, które rozesłał do mediów wrocławski Instytut Grotowskiego.

Jak dodaje, w pracy w teatrze nie brakuje wyzwań, które należy podjąć, sprzeczności, które należy obnażyć, i stanów rzeczy, które należy zakwestionować. – Moja grupa teatralna Adźoka i ja balansujemy na tej linie od ponad 36 lat. To bardzo trudna sztuka, która wymaga zachowania równowagi między rozrywką a edukacją, między poszukiwaniem, uczeniem się z przeszłości a przygotowaniem do przyszłości, między twórczą swobodą wypowiedzi a awanturniczymi konfrontacjami z władzą, między teatrem krytycznym a teatrem opłacalnym finansowo, między próbą dotarcia do mas a awangardowością. Można by rzec, że twórca teatralny musi być sztukmistrzem, magikiem – podkreśla Pakistańczyk.

Sacrum i profanum

Artysta zwraca uwagę na to, że w jego ojczyźnie istnieje wyraźny podział na sacrum i profanum. Jak wyjaśnia, w obszarze profanum nie można kwestionować religii, a w obszarze sacrum nie ma miejsca na otwartą debatę ani nowe idee. – Konserwatywny establishment lokuje sztukę i kulturę poza granicami swoich „świętych gier”. W związku z tym artyści w obszarze sztuk performatywnych funkcjonują w warunkach, które przypominają bieg z przeszkodami. W pierwszej kolejności muszą dowieść, że są nie tylko dobrymi muzułmanami i uległymi obywatelami, ale też spróbować wykazać, że taniec, muzyka i teatr są w islamie „dozwolone”. Z tej przyczyny wielu pobożnych muzułmanów odczuwa niechęć do sztuk performatywnych, mimo iż elementy tańca, muzyki i teatru wpisane są w ich codzienność. Na początku naszej działalności natknęliśmy się na subkulturę, która dawała szansę połączenia na tej samej scenie sacrum i profanum – napisał Nadim.

Życie i walka Bulli Szaha

Zespół Adźoka został powołany do życia przez grupę młodych artystów w okresie dyktatury wojskowej w latach osiemdziesiątych. Rzucili oni wyzwanie reżimowi, tworząc społecznie i politycznie odważny teatr kontestacji. – Odkryli, że ich uczucia, gniew, udręka, zostały zdumiewająco trafnie wyrażone przez sufickiego barda, który żył około 300 lat temu – wielkiego poetę Bullę Szaha. Jego poezja dała im możliwość wykonywania politycznie eksplozywnych gestów, rzucenia wyzwania skorumpowanej władzy i fanatycznym przywódcom religijnym. Władze mogły nas ocenzurować lub wygnać, ale nie mogły postąpić w ten sposób z powszechnie szanowanym i popularnym poetą, jakim jest Bulla Szah – opowiada artysta.

Jak dodaje, pakistańscy twórcy teatralni odkryli, że jego życie było równie dramatyczne i radykalne jak jego poezja, która sprowadziła na niego fatwy i wygnanie. Nadim napisał wówczas sztukę Bulla, opowiadającą o życiu i walce Bulli Szaha. Bulla, który jest otaczany w Azji Południowej powszechną miłością, należał do grupy pendżabskich poetów sufickich, którzy w swojej poezji i działaniach śmiało podważali autorytet cesarzy i duchownych-demagogów.

– Pisali w języku ludu o aspiracjach mas. W muzyce i tańcu znaleźli narzędzie umożliwiające nawiązanie bezpośredniej relacji człowieka z Bogiem, z pogardą pomijając wyzyskujących masy pośredników religijnych. Sprzeciwiali się podziałom ze względu na płeć i klasę, przyglądając się naszej planecie z podziwem jako manifestacji Wszechmogącego. Rada Artystyczna w Lahore odrzuciła przedłożony scenariusz, argumentując, że nie jest to sztuka, a jedynie biografia. Jednak po wystawieniu spektaklu w alternatywnym miejscu, w Instytucie Goethego, widzowie zrozumieli i docenili symbolikę życia i poezji ludowego poety. Mogli w pełni utożsamić się z jego życiem i epoką, a zarazem dostrzec podobieństwa do własnego życia i czasów współczesnych – wspomina artysta.

I dodaje, że tego dnia, w 2001 roku, narodził się nowy rodzaj teatru. W spektaklu twórcy połączyli religijną muzykę qawwali, suficki taniec dhamal, inspirującą recytację poezji, a nawet medytacyjną recytację zikr. Jak wspomina, przybywszy do miasta, by wziąć udział w konferencji w Pendżabie, grupa sikhów wpadła obejrzeć sztukę. – Po spektaklu weszli oni na scenę, płacząc, obejmowali aktorów i całowali ich. Po raz pierwszy od podziału Indii w 1947 roku, w wyniku którego Pendżab został rozerwany na dwie części, sikhowie dzielili scenę z zamieszkującymi Pendżab muzułmanami. Sufici łączą ponad religijnymi i wspólnotowymi podziałami, więc Bulla Szah był im tak samo drogi jak muzułmanom – napisał w Nadim.

Indyjska odyseja

Po tej premierze Bulla Szah wyruszył w swoją indyjską odyseję. Po prezentacjach w indyjskiej części Pendżabu, Bulla był prezentowany w całych Indiach nawet w okresach największych napięć między dwoma krajami i w miejscach, gdzie publiczność nie znała ani jednego słowa po pendżabsku.

– A mimo to trwała w zachwycie od początku do końca przedstawienia. Podczas gdy drzwi do politycznego dialogu i dyplomatycznego porozumienia zatrzaskiwały się jedne po drugich, drzwi sal teatralnych i serca indyjskiej publiczności pozostawały szeroko otwarte. W 2004 roku, podczas tournée Adźoki w indyjskim Pendżabie, po bardzo ciepło przyjętym spektaklu granym przed kilkoma tysiącami wiejskich widzów, do aktora, wcielającego się w rolę wielkiego sufiego, podszedł staruszek, któremu towarzyszył młody chłopak. „Mój wnuk jest bardzo chory, czy mógłbyś go pobłogosławić?”. Zaskoczony tą prośbą, aktor odpowiedział: „Babadźi, nie jestem Bullą Szahem, jestem tylko aktorem grającym rolę Bulli”. Staruszek zaczął szlochać i rzekł: „Proszę, pobłogosław mojego wnuka, wiem, że jeśli to zrobisz, on wyzdrowieje”. Zasugerowaliśmy aktora, żeby spełnił życzenie staruszka. Bulla pobłogosławił młodego chłopca. Staruszek był zadowolony. Zanim odszedł, wypowiedział te oto słowa: „Synu, nie jesteś aktorem, jesteś ponownym wcieleniem Bulli Szaha, jego awatarem”. Nagle objawiła nam się zupełnie nowa koncepcja aktorstwa i teatru, w której aktor staje się wcieleniem portretowanej przez siebie postaci – czytamy w orędziu.
 
Artysta podkreśla, że przez 18 lat występów gościnnych dostrzegli podobne reakcje najwyraźniej prostodusznych widzów, dla których spektakl był nie tylko rozrywką czy intelektualnie stymulującym doświadczeniem, lale także duchowym spotkaniem. – Aktor grający rolę sufickiego mistrza tak głęboko wcielił się w postać, że sam stał się sufickim poetą i opublikował dwa zbiory wierszy. Inni aktorzy przyznali, że gdy spektakl się rozpoczyna, mają wrażenie, że duch Bulli Szaha jest wśród nich, a scena wydaje się przechodzić w wyższy wymiar. Pisząc o przedstawieniu, pewien indyjski uczony sięgnął po tytuł: Kiedy teatr staje się świątynią – wspomina artysta.

Teatr jako budowanie mostów

Nadim nie ukrywa, że jest osobą świecką i jego zainteresowanie sufizmem ma głównie wymiar kulturowy. Bardziej interesują go performatywne i artystyczne aspekty twórczości i biografii sufickich poetów z Pendżabu, ale jego widzowie mogą nie być bigotami ani ekstremistami, mogą żywić szczere religijne przekonania. – Sięgając po historie podobne do biografii Bulli Szaha, a obfitują w nie wszystkie kultury, przerzucamy most między nami, twórcami teatru, a niewykształconą, lecz entuzjastyczną publicznością. Możemy razem odkrywać duchowe wymiary teatru i budować mosty między przeszłością a teraźniejszością, które wiodą ku przyszłości będącej przeznaczeniem wszystkich społeczności, wierzących i niewierzących, aktorów, starców i ich wnuków – mów artysta.

Powodem, dla którego postanowił podzielić się historią Bulli Szaha i ich poszukiwań w obszarze pewnego typu teatru sufickiego, jest to, że podczas występów na scenie dają się czasem ponieść naszej filozofii teatru, ich0 roli zwiastuna zmian społecznych, i pozostawiają w tyle znaczną część mas.

Teatr a wyzwania współczesności

– Koncentrując się na wyzwaniach współczesności, pozbawiamy się szansy przeżycia głęboko poruszającego duchowego doświadczenia, które może dostarczyć teatr. W dzisiejszym świecie nasilającej się bigoterii, nienawiści i przemocy narody zdają się zwracać przeciw narodom, wierni walczą z wiernymi, a wspólnoty zioną nienawiścią do wspólnot... A tymczasem dzieci umierają z niedożywienia, matki odchodzą z tego świata podczas porodu z braku odpowiedniej opieki medycznej, a ideologie nienawiści mają się znakomicie – napisał w orędziu.

– Nasza planeta zmierza do kulminacyjnego punktu katastrofy klimatycznej – słychać już tętent kopyt koni Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Musimy uzupełnić naszą duchową siłę; musimy zwalczać apatię, bezwład, pesymizm, chciwość i brak poszanowania dla świata, w którym żyjemy, dla planety, która jest naszym domem. Teatr ma do spełnienia rolę, szlachetną rolę mobilizowania ludzkości, aby przestała osuwać się w otchłań. Teatr ma zdolność wyniesienia sceny, przestrzeni, w której odbywa się spektakl, w sferę świętości – podkreśla Nadim.

I dodaje, że w Azji Południowej artyści przed wejściem na scenę dotykają podłogi scenicznej z czcią, zgodnie z dawną tradycją pochodzącą z czasów, gdy kultura i duchowość były ze sobą ściśle splecione. – Czas odzyskać tę symbiotyczną więź między artystą a widzem, między przeszłością a przyszłością. Twórczość teatralna może być uświeconym aktem, a aktorzy mogą stać się awatarami postaci, w które się wcielają. Teatr przenosi sztukę aktorską w wyższy, duchowy wymiar. Teatr ma potencjał, by stać się świątynią, a świątynia ‒ przestrzenią przedstawienia – dodał artysta.


„Martwię się o ludzi teatru”

Reklama

– Teatr w Polsce jest wciąż artystycznie wspaniały i wciąż różnorodny, i chyba teraz nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat. Widzowie wciąż obdarzają nas uwagą i współtworzą sztukę swoją obecnością - nawet teraz, kiedy teatry są zamknięte, jesteśmy jakoś razem w tym braku – napisała w orędziu reżyserka Weronika Szczawińska. I dodała, że nie martwi się, zwłaszcza teraz, o przyszłość teatru jako sztuki.


– Kiedy będziemy mogli wrócić do naszych miejsc pracy, kiedy wrócimy tam jako publiczność, i z publicznością, będziemy wiedzieli, co robić. Będziemy wiedzieli, czy po pandemii trzeba mówić o pandemii, czy o czymś zupełnie innym. Na pewno znowu się o to pokłócimy - i dobrze. Nie ma sensu o tym debatować teraz. Swoje przyszłe obowiązki rozpoznamy, kiedy przyjdzie na to czas – podkreśla artystka, dodając, że do tego czasu nasze obowiązki są zupełnie inne.

Reklama

Szczawińska martwi się nie o przyszłość teatru jako sztuki, ale o tworzących go ludzi. I dodaje, że mają tylko jeden obowiązek – solidarności ze wszystkimi pracownikami struktur teatralnych w Polsce. – I chyba każdy i każda z nas powinna sobie odpowiedzieć na to pytanie: co dla mnie w tym momencie ta solidarność oznacza? Co mogę zrobić, co jest w realnym zasięgu - moim, mojej wspólnoty twórczej, współtworzonej lub zarządzanej przeze mnie instytucji? – pyta reżyserka, apelując, by dochować zobowiązań, ale też zrobić więcej. Jak podkreśla, to nie czas na minimum przyzwoitości, tylko na maksimum troski.


– Dbajmy o kontynuację poczynionych już planów - jeśli od tego zależeć ma dobrostan ludzi. Pomyślmy o materialnym zabezpieczeniu osób, które są od nas zawodowo zależne. Wywierajmy presję w sprawie ubezpieczeń zdrowotnych wolnych strzelców. Zwracajmy uwagę na osoby w szczególnie trudnej sytuacji - freelancerów, debiutantów, ludzi tworzących teatry poza głównym nurtem. Budujmy sieci współpracy – napisała w orędziu. I dodaje, że teraz, bardziej niż kiedykolwiek, ludzie teatru muszą się dzielić: scenami, pieniędzmi, uwagą widowni.

Reklama

– W tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru przypadł na czas osobliwy i smutny, ponieważ nie możemy się dziś spotkać w teatrze. Dlatego tak ważne jest, byśmy pamiętali o tym, czego na co dzień uczy nas sztuka teatralna. Jak pozwala przekraczać granice, jak uczy oswajać trudne emocje i rozumieć je, co pozwala pokonać uprzedzenia i stereotypy, a  w końcu jak staje się przestrzenią dla budowania kolejnej wspólnoty, będącej częścią sieci komunikacyjnej, w której w mikro- i makroskali jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem oraz za otaczający nas świat. Z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, życzymy Państwu, byśmy jak najszybciej mogli spotkać się w teatrze – napisali dyrekcja i zespół Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości