Jakiś czas temu w mediach pojawiła się informacja, że producenci filmu „Mission: Impossible” chcą nakręcić kolejną część tej serii m.in. na Dolnym Śląsku. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w trakcie ubiegłorocznej wizyty w Polsce zainteresowali się także wrocławskimi tramwajami.
UWAGA: Ten artykuł był żartem primaaprilisowym!
Kilka tygodni temu media obiegła informacja, że hollywoodzcy producenci chcą nakręcić film z Tomem Cruisem na 118-letnim wiadukcie w dolnośląskim Wleniu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mieli go na potrzeby tej produkcji wysadzić, a potem dorzucić pieniądze na wybudowanie nowego.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, twórcy „Mission: Impossible” zainteresowali się także wrocławskimi tramwajami.
W listopadzie ubiegłego roku grający w tej serii aktor Simon Pegg był gościem American Film Festival, gdzie promował we Wrocławiu jeden ze swoich filmów.
Z wiarygodnych źródel wiemy, że w trakcie rozmowy z fanami w klubie festiwalowym wypytał ich o Wrocław, a ci opowiedzieli mu o krasnoludkach, wódce i pokazali facebookowy fanpage „Czy wrocławskie MPK dziś już jebło?”.
Po powrocie do Wielkiej Brytanii, Pegg spotkał się ze scenarzystą i reżyserem „Mission: Impossible” Christopherem McQuarrie’em, który opowiedział mu o pomyśle umieszczenia w scenariuszu nowej części sceny pojedynku w rozpędzonym tramwaju, która kończy się efektownym wykolejeniem. Brytyjski aktor zaczął mu więc opowiadać o wrocławskich tramwajach, a reżyser zdradził mu, że wybiera się wraz z producentami na Dolny Śląsk.
W trakcie ubiegłorocznej. grudniowej wizyty w Polsce filmowcy odwiedzili Wrocław, gdzie bacznie przyglądali się miejscowym tramwajom. Podobno nawet udało im się uwiecznić na zdjęciach wykolejenie i materiały z tego zdarzenia trafiły do ich dokumentacji. Z zaufanych źródeł wiemy, że spodobało im się, jak łatwo i efektownie wykolejają się wrocławskie tramwaje.
Choć nikt oficjalnie tego nie potwierdza, twórcy „Mission: Impossible” poważnie myślą o nakręceniu takiej sceny z udziałem samego Toma Cruise’a, który nie korzysta z pomocy kaskaderów. Producenci mają świadomość, że na potrzeby zdjęć do filmu musieliby wykoleić nawet kilkadziesiąt wrocławskich tramwajów, ale chętnie potem dorzucą się do kupna nowych i remontu torowiska, na którym rozgrywałaby się ta scena.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze