Policjanci we Wrocławiu zatrzymali mężczyznę, który ukradł... psa rasy york o wartości tysiąca złotych. Sprawca zabrał czworonoga sprzed jednego z supermarketów. Tłumaczył, że postanowił to uczynić, ponieważ zrobiło mu się żal zwierzęcia. Teraz za swój czyn stanie przed sądem. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Policjanci z Wrocławia zostali powiadomieni, że pod koniec grudnia ubiegłego roku zginął pies rasy York. Do zdarzenia doszło we Wrocławiu przed jednym z supermarketów.
Jak ustalili funkcjonariusze, właścicielka czworonoga chciała zrobić zakupy w jednym ze sklepów. W tym celu pozostawiła swojego psa na zewnątrz. Po kilku minutach wychodząc ze sklepu zauważyła, że nie ma jej pupila w miejscu, gdzie go pozostawiła. Pokrzywdzona pytała klientów sklepu i inne osoby czy nie widziały gdzieś yorka, ale bezskutecznie.
Po nowym roku policjanci z komisariatu na Psim Polu we Wrocławiu otrzymali informację od pokrzywdzonej, że zadzwonił do niej anonimowy rozmówca i podał rejon miasta, gdzie może znajdować się jej pies.
- Na miejsce został skierowany patrol. Policjanci na podstawie wykonanych czynności ustalili mieszkanie gdzie mógł przebywać zwierzak. Pokrzywdzona kobieta rozpoznała swojego psa. Policjanci zatrzymali w mieszkaniu podejrzanego o kradzież 21-letniego mężczyznę - mówi Wojciech Jabłoński z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Mieszkaniec Wrocławia tłumaczył funkcjonariuszom, że zauważył psa stojącego samotnie przed sklepem, wtedy zrobiło mu się go żal i postanowił go zabrać. Mężczyzna będzie teraz odpowiadał przed sądem. Za kradzież grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze