Skarb ma się znajdować się na dnie studni i może być wart ponad 5 miliardów złotych. Według ujawnionych zapisków oficera SS Egona Ollenhauera, na terenie pałacu w Roztoce ukryto spore ilości złota, biżuterii i monet.
- Nawet 28 ton nazistowskiego złota może być ukryte na terenie XVI-wiecznego pałacu Hochberg w Roztoce pod Wrocławiem. Wskazywać mają na to ujawnione zapiski z dziennika oficera SS Egona Ollenhauera – takie sensacyjne doniesienia opisywał kilka lat temu brytyjski "Daily Mail".
Według angielskich dziennikarz, pamiętnik oficera SS Egona Ollenhauera ujawniła Polsko-Niemiecka Fundacja Śląski Pomost. Inne media informowały, że przedstawiciele Pomostu mieli otrzymać liczący 500 stron dziennik w 2009 r. od niemieckiej organizacji Quedlinburger w ramach pomocy dla polskiej fundacji.
Ollenhauer był pomocnikiem Guenthera Grundmanna, głównego konserwatora zabytków na Dolnym Śląsku w czasie II wojny światowej. Tego, który stworzył słynną Listę Grundmanna, czyli zaszyfrowany spis składnic dóbr kultury, które władze niemieckie urządzały od 1942, aby zabezpieczyć skarby przed zniszczeniami wojennymi, na przykład przed nalotami alianckimi. W spisie znajdowało się około 80 miejsc głównie na terenie Dolnego Śląska (a także dzisiejszej Opolszczyzny) – kościołów, pałaców, piwnic, sztolni, wyrobisk i innych obiektów. Wiadomo jednak, że część miejsc na pewno nie została ujęta w zapiskach Grundmanna.
Jak podawał portal zwiadowcahistorii.pl, organizacja Quedlinburger miała otrzymać dziennik Ollenhauera od potomka jednego z Niemców przygotowujących skrytki. Dziesięć dokładnie opisanych miejsc miało być na Dolnym Śląsku i jedno na Opolszczyźnie. W dzienniku była mowa między innymi o obrazach Rembrandta, Rubensa, Caravaggia, Moneta, Botticellego czy Cezanne’a.
Czytamy tam też, że fundacja przekazała informacje o sprawie mediom, gdyż liczyła na znalezienie osób, firm lub instytucji gotowych założyć spółkę w celu wydobycia zagrabionego mienia. Według opisów, eksploracja wszystkich kosztowności byłaby dość trudna i kosztowna.
Jednym ze wskazanych miejsc ma być Pałac Hochberg pod Wrocławiem czyli pałac w Roztoce w powiecie świdnickim. Według niemieckiego oficera, sztabki złota, biżuteria i monety mają znajdować się na dnie zniszczonego szybu studni.
Do ówczesnych doniesień na temat zamku w Roztoce odniósł się we wpisie w mediach społecznościowych Zarząd Fundacji "Zamek Roztoka - Ocalić od zapomnienia":
"Potwierdzamy, że przedstawiciele Fundacji "Śląski Pomost" kilkukrotnie kontaktowali się z nami w tej sprawie. Nie przekazali jednak żadnych możliwych do zweryfikowania informacji na temat miejsca ukrycia skarbu ani szczegółów ewentualnej akcji wydobywczej. Z całą stanowczością podkreślamy, że nie będziemy podejmować żadnych kroków prawnych i faktycznych, które mogłyby stać w sprzeczności z obowiązującymi w tym zakresie regulacjami prawnymi. Jednocześnie deklarujemy pełną gotowość do współpracy z odpowiednimi organami administracji publicznej.”
Fundacja przestrzegała jednak, że "każda nieautoryzowana próba naruszenia bezpieczeństwa" zespołu zamkowego "spotka się ze zdecydowaną reakcją".
Czy wydobyto te skarby? Jak przekazał portalowi tuwroclaw.com przedstawiciel zamkowej fundacji, nic do tej pory się nie zdarzyło i nikt nie podjął się próby zbadania ewentualnej skrytki.
Pałac w Roztoce powstał prawdopodobnie w XVI w. jako dwór o charakterze obronnym. W 1720 r. został gruntownie rozbudowany na barokową rezydencję rodu von Hochberg. Przebudowa w latach 1868-71 wprowadziła do architektury budynku elementy neorenesansowe. W czasie II wojny światowej pałac pełnił funkcję składnicy dzieł sztuki dla zbiorów przywiezionych m.in. z Berlina, Wrocławia i Książa. W 1945 roku znajdujące się na zamku zbiory sztuki, których nie zabrali Niemcy, zabezpieczyli przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków, a potem wywieźli je do Krakowa i Warszawy. Od 1945 do 1973 roku gospodarzem zamku była Huta Pokój z siedzibą w Rudzie Śląskiej. W zamku urządzano letnie kolonie dla dzieci pracowników zakładu. Następnie zabytkowy zespół przejęły Zakłady Kuziennicze i Maszyn Rolniczych „Agromet” z Jawora, które gospodarowały w zamku do 1989 roku. W 1990 roku zabytek przejęła Gmina Dobromierz, by dwa lata później sprzedać go w prywatne ręce
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Należy ten zamek doprowadzić do porządnego stanu, łącznie z zespołem parkowy. Właściciel powinien poszukać tych skarbów. Podkreślam żeby na Wawę uważać, bo jak wiemy lubi nie swoje zabytki. Dużo wywieziono do Krakau i Wawy. Gdybym wygrał duża kasę w totka byłbym zainteresowany kupnem tego zamku. Do kogo ten zamek należy tak z ciekawości? Jedno to odnowienie go , drugie to poszukanie skarbów do jego wystroju. Obrazy. Ja bym niczego nie oddawał co znajdę bo i tak WAWA już dużo pokradła. Czytałem tę książkę Listę Grundmanna. Dużo zabytki bez żadnego zewidencjonowania wywieźli Ruscy. Resztę pokradła WAWA i Krakau. Często wywózce sprzeciwiali się zwykli miejscowi urzędnicy. Np. W Świdnicy, za co szacun, z tamtejszej skarbnicy, ważnej, nie chcieli Wawie nic wydać. Niestety komunistyczny, centralny system, nie pozwalał na dłuższy sprzeciw i komuchy z Wawy ostatecznie dużo wywieźli. Osobiście poszukałbym tych skarbów. Zniszczony bardzo jest pałac w Brzezince koło Dobroszyc. Perła baroku. Też WAWA stamtąd powywoziła posągi bogów greckich, które są w Wilanowie. 18 posągów. Tyle że te pałac jest obok jakiejś instalacji śmierdzącej, typu rolniczej. Śmierdzi na całą wieś. Szkoda też tego zabytku.
Należy ten zamek doprowadzić do porządnego stanu, łącznie z zespołem parkowy. Właściciel powinien poszukać tych skarbów. Podkreślam żeby na Wawę uważać, bo jak wiemy lubi nie swoje zabytki. Dużo wywieziono do Krakau i Wawy. Gdybym wygrał duża kasę w totka byłbym zainteresowany kupnem tego zamku. Do kogo ten zamek należy tak z ciekawości? Jedno to odnowienie go , drugie to poszukanie skarbów do jego wystroju. Obrazy. Ja bym niczego nie oddawał co znajdę bo i tak WAWA już dużo pokradła. Czytałem tę książkę Listę Grundmanna. Dużo zabytki bez żadnego zewidencjonowania wywieźli Ruscy. Resztę pokradła WAWA i Krakau. Często wywózce sprzeciwiali się zwykli miejscowi urzędnicy. Np. W Świdnicy, za co szacun, z tamtejszej skarbnicy, ważnej, nie chcieli Wawie nic wydać. Niestety komunistyczny, centralny system, nie pozwalał na dłuższy sprzeciw i komuchy z Wawy ostatecznie dużo wywieźli. Osobiście poszukałbym tych skarbów. Zniszczony bardzo jest pałac w Brzezince koło Dobroszyc. Perła baroku. Też WAWA stamtąd powywoziła posągi bogów greckich, które są w Wilanowie. 18 posągów. Tyle że te pałac jest obok jakiejś instalacji śmierdzącej, typu rolniczej. Śmierdzi na całą wieś. Szkoda też tego zabytku.