Reklama

Wiosna w Ekstraklasie zaczęła się remisem. Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1

15/02/2015 00:00

Jeśli wiosną każdy mecz Śląska Wrocław będzie taki, jak otwierająca rundę potyczka z Cracovią, to kibice wrocławskiej ekipy nie będą mogli narzekać na nudę. W Krakowie Śląsk zremisował z Cracovią 1:1 i może się cieszyć ze zdobytego punktu, bo rywal zawiesił wysoko poprzeczkę.

Niewiele brakowało, by Śląsk popisał się mocnym wejściem w rundę wiosenną, bo takim byłoby pokonanie Cracovii na jej stadionie. Zabrakło bowiem około trzech, może czterech minut, a mamy tu na myśli regulaminowy czas gry i czas doliczony przez sędziego. W 88. minucie gola ratującego remis dla Cracovii strzelił Marcin Budzyński. Pomocnik “Pasów” dostał dobre podanie od Wdowiaka, mądrze odnalazł się w pod bramką Śląska, a Tom Hateley nie kwapił się, by przypilnować niekrytego rywala. I stało się - wrocławianie stracili przewagę, którą “wieźli” przez praktycznie całą drugą połowę. A dosłownie minutę przed akcją, w której Śląsk stracił gola, wrocławianie mogli przesądzić o swojej wygranej! Wtedy jednak Flavio Paixao zachował się fatalnie i bardzo egoistycznie. Mógł podać w pole karne do lepiej ustawionych kolegów, ale zdecydował się na strzał. I uderzył tak, że bramkarz Cracovii w tej sytuacji zmęczył się tylko dlatego, że musiał wytężyć wzrok, by dostrzec piłkę szybującą wysoko nad jego bramką.



Jakby tego było mało, to po golu strzelonym przez Cracovię Śląsk zdążył jeszcze… objąć prowadzenie. Tuż przed końcem spotkania piłkę do bramki “Pasów” posłał Tomasz Hołota. Ale wrocławianom nie było dane długo cieszyć się ze zwycięskiej bramki, sędzia uznał bowiem, że jej nie było. Zdaniem arbitra liniowego, strzelec gola dla Śląska był na pozycji spalonej, a więc nic z tego.



Ostatnie minuty meczu były godnym zwieńczeniem całkiem udanego widowiska. Śląsk przystąpił do niego osłabiony, bo zabrakło dwóch podstawowych piłkarzy: Pawła Zielińskiego i Mariusza Pawełka. Tego drugiego w bramce Śląska zastąpił debiutujący w Ekstraklasie Jakub Wrąbel. I swoim występem udowodnił, że nie bez kozery trener Tadeusz Pawłowski nazywa go jednym z najlepszych młodych bramkarzy w Polsce. Ale wróćmy do meczu i do jego pierwszej połowy. W tej części spotkania to Cracovia zostawiła prezentowała się lepiej niż Śląsk. Gospodarze mieli więcej z gry, to po ich stronie częściej leżała inicjatywa, to piłkarze trenera Roberta Podolińskiego częściej nadawali ton boiskowym wydarzeniom. Śląsk zaś grał nieźle w defensywie, dzięki czemu do przerwy zachował czyste konto, ale w kreowaniu akcji było już gorzej. Widać było, że wrocławski mechanizm cały czas jest na etapie “docierania się” z nowym rozgrywającym, czyli Peterem Grajciarem.



W meczu z Cracovią Słowak nie zachwycił, podobnie zresztą jak w spotkaniu z Legią Warszawa. Ale to on mógł być ojcem zwycięstwa wrocławian, bo w 51. minucie po jego strzale Śląsk objął prowadzenie. Dzięki temu znalazł się w dość wygodnej sytuacji, bo mając pewne problemy w ataku mógł spokojnie przyjąć postawę oczekującą i liczyć na to, że wypunktuje błędy Cracovii w szybkich kontratakach. Ale piłkarze “Pasów” ani myśleli składać broni. I w 88. minucie osiągnęli swój cel, doprowadzając do remisu.



- Na tyle nas dzisiaj było stać. W dwa dni mało który zespół w Europie jest w stanie się zregenerować. Czapki z głów przed chłopcami - skwitował występ swoich piłkarzy trener Śląska Tadeusz Pawłowski.



O kolejne punkty w Ekstraklasie Śląsk powalczy 20 lutego, czyli w najbliższy piątek. Tego dnia o godz. 18 Śląsk na Stadionie Wrocław podejmie Jagiellonię Białystok. I zapowiada się ciekawy mecz, bo “Jaga” w potyczce otwierającej rundę wiosenną w Warszawie pokonała Legię 3:1.



Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)


Bramki: Budziński (88.) - Grajciar (51.).



Cracovia: Pilarz - Rymaniak, Sretenović, Polczak - Nykiel (73. Wdowiak), Covilo, Dąbrowski (60. Kapustka), Budziński, Rakels (80. Zjawiński) - Jendriszek.


Śląsk Wrocław: Wrąbel - Hołota, Celeban, Pawelec, Dudu - Hateley, Droppa - Flavio Paixao (88. Danielewicz), Grajciar (61. M.Machaj), Pich (80. Ostrowski) - Marco Paixao.



Żółte kartki: Covilo, Sretenović, Jendriszek - Droppa, Hateley.


Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).



Widzów: ok. 8 tys.
Łukasz Maślanka, Twitter @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości