Bezdomni chronią się przed zimnem nie tylko w okolicach dworca czy altan na ogródkach działkowych, ale też na klatkach schodowych i piwnicach bloków. Dodatkowo uprzykrzają życie innym urządzając libacje alkoholowe czy załatwiając swoje potrzeby fizjologiczne. Jak mieszkańcy mogą sobie z tym poradzić?
Problem bezdomnych koczujących w piwnicach w ostatnim czasie jest mocno zauważalny na wrocławskich Popowicach. Chodzi m.in. o bloki przy ul. Bobrzej oraz Wejherowskiej. Przedstawiciel stowarzyszenia Moje Popo podkreśla, że problem bezdomności, a także kradzieży dotyka większości wrocławskich osiedli. - Jest to dostrzegalne m.in. na Szczepinie, Gądowie, tak na prawdę w wielu rejonach miasta. Ciężko wyróżnić konkretne lokalizacje, bo wielu bezdomnych stale przemieszcza się - dodaje. - Niestety doszło już do takiej sytuacji, w której mieszkańcy boją się schodzić do piwnic, spółdzielnia nowe zamki do piwnic zamontowała dopiero po naszych długich namowach - mówi.
W blokach niechciani lokatorzy nie są do końca anonimowi. Jedna z mieszkanek ul. Bobrzej za pośrednictwem mediów społecznościowych podaje, że osoby te są znane pozostałym. - Osoby koczujące w naszej piwnicy są znani wszystkim, jeden z nich wychował się w naszej klatce - podaje.
Mieszkańcy na problem reagują bardzo stanowczymi słowami, lecz twierdzą, że wszystko sprowadza się do błędnego koła. - Sprawa była naście razy zgłaszana do spółdzielni, powoływaliśmy się na odpowiedzialność spółdzielni za części wspólne, na bezpieczeństwo przeciw pożarowe, na włamania do skrzynek i kradzież prądu, na zagrożenie epidemiologiczne z wiadomych powodów, na narażanie mieszkańców na utratę mienia w związku z biernością spółdzielni, na brak dostępu do piwnic, które są pozastawiane przez rzeczy osób nocujących w piwnicach... Maile pozostały bez odpowiedzi, a osobom starszym które próbowały zgłosić problem telefonicznie każe się stawić osobiście w spółdzielni. Były składane pisma, były telefony i maile, była wzywana policja, straż pożarna, straż miejska - każdy rozkładał ręce i mówił, że bez zgłoszenia spółdzielni raczej nic nie można zrobić - dowiadujemy się.
Pytania w tej sprawie wysłaliśmy również do Spółdzielni Mieszkaniowej Popowice. Otrzymaliśmy informację, że oficjalny komunikat zostanie dopiero przekazany.
- Warto zacząć od zwyczajnej rozmowy z taką osobą. Możemy spytać się, czy czegoś nie potrzebuje - podaje nadkom. Wojciech Jabłoński z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Jeśli boimy się tego kontaktu z bezdomnym lub taka osoba jest agresywna możemy zawiadomić policję lub straż miejską.
- Najlepiej jest podjąć jakąkolwiek reakcję, czyli, jeśli obawiamy się o własne bezpieczeństwo, wystarczy czasem tylko zadzwonić. Telefon może uratować komuś życie. Jeśli taka osoba pomocy nie będzie chciała, to nie możemy zmusić jej do przyjęcia wsparcia - wyjaśnia. Dodatkowo, każdy może anonimowo skorzystać z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. - Policjanci każdorazowo weryfikują takie zgłoszenie - dodaje rzecznik.
Co zrobić, jeśli ta osoba otrzyma pomoc od służb i po jakimś czasie znów problem powróci? - Apelujemy, aby za każdym razem zgłaszać takie sytuacje. Każda z tych osób jest inna i ciężko wyróżnić jeden schemat postępowania - dodaje policjant.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze