Nie dozór policyjny, a trzymiesięczny pobyt w areszcie - taki środek zapobiegawczy po odwołaniu prokuratury zastosował wrocławski sąd wobec 49-letniego Krzysztofa J. z Grabiszynka, podejrzanego o gwałt na 19-letniej uchodźczyni z Ukrainy.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu zmienił środek zapobiegawczy w postępowaniu w sprawie 49-letniego wrocławianina, który przyjął pod dach 19-letnią, uciekającą przed wojną Ukrainkę.
Prokuratura postawiła mu zarzut zgwałcenia (za które grozi 12 lat więzienia), następnie podważony przez sąd, który dopatrywał się w sprawie raczej wykorzystania seksualnego, zagrożonego karą 3 lat więzienia. Dlatego też, odrzucając wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie, sędzia Katarzyna Surma-Borowiec zastosowała wobec niego tylko dozór policji.
W sprawie interweniował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Po odwołaniu, złożonym przez wrocławską prokuraturę, decyzja została zmodyfikowana. Ani prokurator, ani adwokat oskarżonego nie chcą mówić o tym, z jakich względów tak się stało.
- Nie zgadzam się z tą decyzją, zostanie ona zaskarżona. W Polsce mamy zjawisko nadużywania izolacyjnego środka zapobiegawczego. Mój klient aktualnie leczy się psychiatrycznie w związku z tym zdarzeniem, został zaszczuty - mówi Mateusz Królikiewicz, adwokat Krzysztofa J.
Tomasz Błaszczyk, prokurator rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej, odmówił komentarza ze względu na szeroko pojęte dobro poszkodowanej. 19-latka przebywa obecnie na terenie Polski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze