W poniedziałek wieczorem na wrocławskich Stabłowicach interweniowała policja. Na przystanku autobusowym pomocy potrzebował mężczyzna z objawami patologicznego upojenia alkoholowego.
Policję do agresywnie, chaotycznie zachowującego się mężczyzny w średnim wieku wezwali przychodnie ok. godz. 18. Karetka przyjechała do niego dopiero przed godz. 21.
Do niepokojącej sytuacji doszło na ulicy Wojanowskiej, na przystanku "Arachidowa" w stronę Maślic. Świadkowie twierdzą, że mężczyzna wyszedł ze szpitala pod wpływem silnych leków i zmieszał je z alkoholem. Ledwo trzymał się na nogach i krzyczał niezrozumiałe słowa do czekających na przystanku osób.
Policja okryła leżącego mężczyznę kocem termicznym. Czekał tak z policjantami na karetkę, która zabrała go do szpitala ok. godz. 20.50.
- Mężczyzna był pod silnym wpływem alkoholu. Ze względu na brak koordynacji ruchowej odbił się od jednego z poruszających się ulicą Wojanowską pojazdów. Został przetransportowany do szpitala, był przytomny - informuje Paweł Noga z wrocławskiej policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze