Z tytułu organizacji Euro 2012 we Wrocławiu bezpośrednio do miejskiej kasy od sponsorów i UEFA wpłynęło 13 mln złotych. - Kluczowe z punktu widzenia zamknięcia bilansu tej imprezy jest jednak podsumowanie wpływów niebezpośrednich. Są to pieniądze, które w czasie pobytu w czterech miastach wydali kibice i turyści - tłumaczą autorzy raportu z firmy Deloitte. Jak się okazuje, Wrocław odwiedziło więcej piłkarskich fanów niż Gdańsk czy Poznań, zostawili oni jednak u nas mniej pieniędzy niż w pozostałych miastach-gospodarzach turnieju.
Władze Warszawy, Poznania, Gdańska oraz Wrocławia na organizację imprezy wydały w sumie 195 mln zł, nie wliczając kosztów infrastruktury i środków przeznaczonych na budowę stadionów. Z tego najbardziej kapitałochłonne okazało się przygotowanie stref kibica, które kosztowały łącznie aż 65 mln zł. Sporym wydatkiem okazała się również promocja imprezy i reklama miast. Na ten cel miasta przeznaczyły 51 mln zł.
Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte do budżetów Warszawy, Wrocławia, Gdańska i Poznania oraz miejskich spółek wpłynęło bezpośrednio 48 mln zł. Na tę sumę składają się pieniądze od sponsorów i UEFA (m.in. na budowę stref kibiców), ale także opłaty za wynajem terenów czy powierzchni reklamowych. Do tego dochodzą także tzw. wkłady rzeczowe, czyli m.in. sprzęt i infrastruktura od UEFA i sponsorów. Wpływy od sponsorów i UEFA wyniosły we Wrocławiu 13 mln złotych.
- Kluczowe z punktu widzenia zamknięcia bilansu tej imprezy jest jednak podsumowanie wpływów niebezpośrednich. Są to pieniądze, które w czasie pobytu w czterech miastach wydali kibice i turyści. One nie zasilają oczywiście bezpośrednio kas samorządów, ale trafiają do nich pośrednio w postaci m.in. podatków od handlu czy usług gastronomicznych i hotelarskich – wyjaśnia Daniel Martyniuk, starszy menedżer w dziale konsultingu Deloitte.
W czasie trwania mistrzostw, Wrocław odwiedziło łącznie ponad 325 tys. osób, które wydały w mieście 236 mln złotych. Po uwzględnieniu efektu wyparcia, obserwowanego przy tej skali wydarzeniach, korzyści z tego tytułu dla przychodów z turystki można oszacować na 207 mln złotych.
Dla porównania, Gdańsk odwiedziło mniej kibiców (310 tys. osób), ale wydali oni więcej pieniędzy niż we Wrocławiu (240 mln zł). Także przychody z turystyki są wyższe niż w stolicy Dolnego Śląska i wynoszą 298 mln złotych.
Poznań w związku z Euro 2012 odwiedziło 75 tysięcy kibiców mniej niż Wrocław (250 tys. osób), ale wydali oni w stolicy Wielkopolski 260 mln złotych, czyli o 24 mln złotych więcej niż zagraniczni fani w naszym mieście. Wyższe są też przychody z turystyki (227 mln zł).
Poza konkurencją jest oczywiście Warszawa. Stolicę w trakcie turnieju odwiedziło 560 tys. osób, którzy wydali 619 mln złotych, a przychody z turystyki szacuje się na około 541 mln złotych.
Jak pokazuje raport Deloitte, kibic zagraniczny wydał na pobyt w Polsce średnio ponad dwa razy więcej niż Polak. Kwoty te wynoszą odpowiednio 1401 zł i 606 zł. Najbardziej hojni byli zagraniczni kibice odwiedzający stolicę, gdzie każdy z nich wydał tam średnio 1911 zł. Za to Polacy najwięcej pieniędzy zostawili w Gdańsku – średnio 733 zł na osobę.
Autorzy raportu podkreślają, że oprócz korzyści finansowych, Wrocław z tytułu organizacji turnieju zyskał też wizerunkowo (ekwiwalent reklamowy w mediach krajowych oszacowano na 200 mln zł).
- Dodatkowo, dzięki ciepłemu przyjęciu kibiców ze strony mieszkańców, Wrocław zaprezentował się jako miasto gościnne, otwarte na odwiedzających je turystów - dodają autorzy raportu.
Twórcy opracowania podkreślają również, że dzięki turniejowi przyśpieszyły inwestycje infrastrukturalne - wymieniają nie tylko budowę Stadionu Miejskiego, ale też powstanie nowego terminalu lotniska, rewitalizację Dworca Głównego i budowę Autostradowej Obwodnicy Wrocławia.
- Pozwoliły one nie tylko na zapewnienie udogodnień komunikacyjnych na czas samych mistrzostw, ale także wpłynęły na trwałe podniesienie jakości życia dla samych mieszkańców - tłumaczą autorzy.
Wśród pozostałych korzyści wymieniają budowę bazy wolontariuszy, rozwój społeczeństwa obywatelskiego, wzrost zaangażowania mieszkańców w życie społeczno - kulturalne miasta i benefity administracyjne, uzyskane przez władze lokalne, jak również policję, straż miejską czy służby medyczne w toku prowadzonych przygotowań do turnieju i podczas samych mistrzostw.
- Oprócz zarobionych pieniędzy miasta zdobyły doświadczenie w zarządzaniu tak dużymi projektami jakim było Euro 2012. Był to sprawdzian dla służb administracyjnych oraz porządkowych, wyszkolono także rzeszę wolontariuszy. Mistrzostwa okazały się inwestycją nie tylko w infrastrukturę sportową, komunikacyjną czy hotelową. Mistrzostwa były również okazją na promocję i popularyzację sportu wśród młodzieży - podsumowuje Daniel Martyniuk.
Autorzy raportu podkreślają, że uzyskanie dotychczasowych oraz przyszłych korzyści wynikających z faktu goszczenia we Wrocławiu turnieju nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie środki przeznaczone na jego przygotowanie, promocję i organizację.
- Łączne wydatki w trakcie całego okresu przygotowań miasta w związku z UEFA EURO 2012 wyniosły 40,1 mln złotych - podsumowują twórcy opracowania.
Pełną wersję raportu można znaleźć na stronie internetowej Deloitte.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze