2,5 miliona złotych kosztowała podatników śmieciowa rewolucja na pięciu ulicach wrocławskiego Sępolna. Tonące od lat w odpadach osiedle miało zyskać estetyczne pergole na pojemniki oraz nowoczesne, podziemne zbiorniki na śmieci. Ale wszystko poszło nie tak. W podziemnych kontenerach są tak małe otwory, że nie mieszczą worków na śmieci. Te stoją więc wokół. A projektując pergole urzędnicy najwyraźniej zapomnieli policzyć, ile mają pomieścić pojemników. Zabrakło na nie miejsca, część stoi więc obok. Miasto podobną "rewolucję" planuje też w pozostałych częściach osiedla. A protestujących mieszkańców nie słucha.
To był jeden ze sztandarowych projektów firmowanych przez prezydenta Jacka Sutryka. Rozpoczęcie budowy nowych miejsc zbiórki odpadów na tonącym w śmieciach Sępolnie - osiedlu, na którym mieszka sam prezydent - ogłoszono na miesiąc przed wyborami samorządowymi w ubiegłym roku. Na osiedlu pojawiły się banery reklamujące inwestycję, a prezydent pokazywał na Facebooku projekty zmian.
Już wtedy zapowiedziano, że na całym osiedlu powstanie 55 nowych miejsc na śmieci, a w pierwszym etapie - 18. Ten pierwszy etap miał trwać 300 dni. Tak wynika z przetargu, ogłoszonego przez miejską spółkę Wrocławskie Inwestycje. Prace wyceniono na 2,5 mln zł.
Choć od startu inwestycji minęło już prawie 14 miesięcy, a więc z 300 dni zrobiło się już ponad 400, cztery z osiemnastu nowych miejsc na śmieci do dziś nie powstały. Może to i lepiej.
- To jest kompletna porażka - mówią nam mieszkańcy Sępolna. - Wszystko poszło nie tak. Niech pan spróbuje wrzucić tutaj śmieci. Pudełko po papierosach to się zmieści. Ale worek już nie, nawet mały - pokazują podziemne kontenery wybudowane na Potebni, Kasprzaka czy Becka. I faktycznie. Trzeba naprawdę mocno się nagimnastykować, żeby przez maleńki otwór wcisnąć standardowy, 60-litrowy worek, nawet jeśli nie jest wypełniony po brzegi. Ludzie stawiają je więc wokół. A osiedle znów tonie w śmieciach.
Jak wyrzucić śmieci na Sępolnie? Zobacz wideo!
Z nowymi drewnianymi pergolami na standardowe pojemniki wcale nie jest lepiej. Te są... za małe. Miejscy urzędnicy najwyraźniej zapomnieli policzyć, ile kontenerów mają one pomieścić i część musi stać obok. Bałagan jak był, tak jest.
Dla mieszkańców Sępolna nie mamy dobrych wiadomości. Tak wkrótce będzie wyglądało całe osiedle. Bo urzędnicy z efektów są zadowoleni. W ubiegłym roku na poprzedzające drugi etap inwestycji tak zwane konsultacje społeczne, przyszedł wprawdzie prawdziwy tłum mieszkańców i niemal jednym głosem domagał się nowego projektu miejsc zbiórek odpadów i suchej nitki nie zostawił na tym powstającym na pięciu pierwszych ulicach. Ale urzędnicy uwagi odrzucili. - W celu zachowania spójności wyglądu miejsc zbiórki odpadów, na całym osiedlu Sępolno, zarówno pergole jak i pojemniki podziemne będą realizowane jako identyczne w wyglądzie. Tak jak na części, gdzie trwają obecnie prace budowlane i montażowe - oznajmili w raporcie z konsultacji. I podziękowali za udział w spotkaniach, bo... "głos mieszkańców jest ważny".
Gdy dziś pytamy o katastrofę, jaką zakończyła się śmieciowa rewolucja na Sępolnie, we Wrocławskich Mieszkaniach próbują przekonywać, że zrobili wszystko jak należy. - Pojemniki podziemne montowane są na obszarach o szczególnych walorach urbanistycznych, celem ograniczenia liczby kontenerów naziemnych oraz poprawy estetyki osiedli - przekazała nam rzeczniczka spółki Katarzyna Galewska. A że worki na śmieci nie mieszczą się w otworach? - Zamontowane na Sępolnie pojemniki mają otwory wrzutowe o wystandaryzowanych rozmiarach - twierdzi urzędniczka. A za bałagan wini mieszkańców. - Niezwykle ważnym aspektem eksploatacji jest odpowiednia segregacja i prawidłowe przygotowanie odpadów, np. kartony powinny być poskładane i maksymalnie spłaszczone, by nie zablokowały wrzutów - poucza.
A za małe pergole? Wrocławskie Inwestycje, które je zaprojektowały i zamówiły, teraz odsyłają do... wspólnot mieszkaniowych i ich zarządców. - Utrzymanie terenów wokół miejsc zbiórki odpadów jest obowiązkiem zarządców wspólnot korzystających na co dzień z takich rozwiązań. Zgodnie z obowiązującymi przepisami tereny miejsc zbiórki odpadów są oddawane w dzierżawę wspólnotom mieszkaniowym do użytku mieszkańcom, a dzierżawcy mają obowiązek zapewnienia prawidłowej czystości. Zarządcy od momentu powstania pierwszej lokalizacji są informowani o konieczności zawarcia umów - przekonuje urzędniczka. - Pergole zostały wyposażone w ilości pojemników dla każdej frakcji, celem zapewnienia dostępności pojemników i możliwości segregacji odpadów dla mieszkańców. Zaplanowane pojemniki w pergoli pozostaną na swoim miejscu, pojemniki przed pergolą docelowo zostaną zastąpione pojemnikami stalowymi dedykowanymi frakcji szkła. Są one trwale zamontowane do gruntu i łatwe w eksploatacji - twierdzi Katarzyna Galewska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."...Ale urzędnicy uwagi odrzucili..." - To jedno zdanie wyjaśnia bardzo dokładnie wszystko, jest kwintesencją i twierdzeniem podobnym do E=mc² Einsteina. Nieważne, czego chcą mieszkańcy, czyli płatnicy podatków, biurwy i tak zrobią swoje. A "konsultacje społeczne" robione są jedynie dla iluzji i zachowania pozorów. To już nie jest śmieszne. To jest przerażające. Taka sytuacja woła wręcz o rozruchy i wywożenie biurw na taczkach. Polacy to jednak bardzo spokojny i potulny naród...
Pojemnikich w osłonach wstawiane bokiem a nie frontem? A gdzie widok na naklejkę? Po co te naklejki w takim razie? Pojemniki podziemne z mikrolufcikami - buhahahaha, to specjalnie abyście wrzucali po jednej butelce. Brawo urzędasy. Po co komu jakiekolwiek konsultacje jak i tak robicie po swojemu plując ludziom w twarz.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
"...Ale urzędnicy uwagi odrzucili..." - To jedno zdanie wyjaśnia bardzo dokładnie wszystko, jest kwintesencją i twierdzeniem podobnym do E=mc² Einsteina. Nieważne, czego chcą mieszkańcy, czyli płatnicy podatków, biurwy i tak zrobią swoje. A "konsultacje społeczne" robione są jedynie dla iluzji i zachowania pozorów. To już nie jest śmieszne. To jest przerażające. Taka sytuacja woła wręcz o rozruchy i wywożenie biurw na taczkach. Polacy to jednak bardzo spokojny i potulny naród...
Pojemnikich w osłonach wstawiane bokiem a nie frontem? A gdzie widok na naklejkę? Po co te naklejki w takim razie? Pojemniki podziemne z mikrolufcikami - buhahahaha, to specjalnie abyście wrzucali po jednej butelce. Brawo urzędasy. Po co komu jakiekolwiek konsultacje jak i tak robicie po swojemu plując ludziom w twarz.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.