Już sześć tygodni trwają poszukiwania szesnastoletniej Kateryny z Ukrainy, która zaginęła we Wrocławiu. W poszukiwania, oprócz policji, zaangażowano dwóch detektywów. Po dziewczynie wciąż nie ma jednak śladu.
We wtorek, 2 sierpnia, po 8 rano Kateryna przyjechała z rodzicami do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej przy Oficerskiej. Rodzice poszli do ośrodka, nastolatka została w aucie. Wyszła z niego, by zadzwonić. Chwilę później w okolicy nagrały ją kamery monitoringu. Szła sama, w dłoni trzymała telefon - tak, jakby z kimś korespondowała. Wkrótce później telefon przestał działać.
Wiadomo, że nastolatka nie znała języka polskiego. Razem z rodzicami dopiero od kilku tygodni mieszkała w Bielanach Wrocławskich. Mocno przeżywała konieczność ucieczki do Polski, miała z tego powodu depresję.
- Po zgłoszeniu telefonicznym przez rodzinę, policjanci niezwłocznie pojechali na miejsce i od razu sprawdzili miejsca, gdzie nastolatka widziana była po raz ostatni. Przeprowadzono także szereg innych czynności, w tym te mające na celu zabezpieczenie zapisów z kamer monitoringu. Poszukiwania nie doprowadziły jednak do odnalezienia zaginionej, więc przystąpiono do kolejnych działań, w tym także wielu czynności o charakterze niejawnym. Intensywne i wieloobszarowe poszukiwania obejmujące swoim charakterem współpracę międzynarodową, są nadal kontynuowane przez policjantów - informuje Komenda Miejska Policji we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze