Reklama

Wrocław wymyśla własne znaki drogowe. Wojewoda: to niebezpieczne!

23/10/2022 22:58

Miejscy urzędnicy z Wrocławia wymyślili znak, ponieważ nowo wybudowany, chociaż nieużywany przystanek, zwęził drogę tak, że nie mogą się tam mijać tramwaje i autobusy. Oznakowanie skrytykował wojewoda, który wskazał, że jest ono niezgodne z przepisami i niebezpieczne. To już kolejny podobny przypadek. Jednym z nagłośniejszych dotąd były tzw. zielone koperty, na których miały parkować tylko auta elektryczne. Po lawinie przegranych spraw sądowych i interwencji prokuratury miasto musiało się z nich wycofać. Ale wniosków nie wyciągnęło.

Wygląd, kształt i kolory znaków drogowych określają odpowiednie przepisy. W Polsce jest to rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie znaków i sygnałów drogowych z 2002 r. Zapisanie tego, jak mają wyglądać znaki, potrzebne jest, aby nie było wątpliwości, jaką treść niesie dany symbol. Bo też i nie może w tym przypadku być wątpliwości: informacja, jaką niesie znak, niejednokrotnie ma wpływ na bezpieczeństwo - w ruchu drogowym oraz innych okolicznościach.


Tymczasem miasto Wrocław po raz kolejny zaprezentowało znak, który urzędnicy wymyślili sami. Tablica stanęła na ul. Jedności Narodowej przed skrzyżowaniem z ul. Oleśnicką od strony centrum. Są na niej cztery białe pionowe linie, jedna biała strzałka wskazująca napis “tram”, żółty trójkąt, pod nim napis “bus” i wskazująca nań od dołu czerwona strzałka. W ten sposób miejscy urzędnicy chcieli poprawić bezpieczeństwo w miejscu, w którym wybudowali nieużywany przystanek.

Reklama

Czytaj więcej: Wrocław wydał pieniądze na nieużywany przystanek. I wini za to rady osiedla


Po wybudowaniu tego wyniesionego przystanku droga jest zwężona tak, że pojazdy przejeżdżające tamtędy z przeciwnych kierunków muszą bardzo uważać, by nie zderzyły się. Minięcie się tramwaju z autobusem w ogóle nie jest możliwe, dlatego urzędnicy musieli zakasać rękawy i wymyślić stosowny znak drogowy na tę okoliczność. Kłopot w tym, że tak wymyślać znaków nie wolno. Przypomniał o tym wrocławskiemu ratuszowi wojewoda dolnośląski. Urzędnicy wojewody musieli pofatygować się na skrzyżowanie ul. Jedności Narodowej i Oleśnickiej, ponieważ Wydział Inżynierii Miejskiej ratusza zlekceważył dwukrotnie pytania wojewody o organizację ruchu w tamtym miejscu ani nie zajął stanowiska w sprawie tablicy. A kiedy już eksperci z urzędu wojewódzkiego zobaczyli, to wydali opinię miażdżącą dla znakotwórczych zapędów Jacka Sutryka i jego ekipy.

Reklama

- Zastosowane na przedmiotowym odcinku oznakowanie, które wydaje się przerobionym znakiem D-12, w ocenie wojewody dolnośląskiego, nie jest uregulowane w obowiązujących przepisach prawa - czytamy w opinii wojewody. Wojewoda przypomniał, że zarządzanie ruchem drogowym - tak jak wszystko, co robi samorząd - musi odbywać się na podstawie przepisów prawa. - Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której każdy organ zarządzający ruchem “modyfikowałby” istniejący katalog znaków według własnych potrzeb - zwraca uwagę wojewoda. Następnie wskazuje, że zastosowane przez miejskich urzędników rozwiązanie jest wręcz zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu drogowego i napomina, by ratusz wprowadził oznakowanie zgodne z prawem.


Co tablica ma oznaczać, wyjaśnia Wydział Inżynierii Miejskiej: - Znak został wyniesiony na potrzeby kierowców i motorniczych MPK i porządkuje ruch na przystanku “Jedności Narodowej”, wskazując pierwszeństwo tramwaju przed autobusem przy wjeździe na peron. Rozwiązanie było podyktowane potrzebą zachowania skrajni tramwajowej podczas wymijania się z autobusem w tej lokalizacji - mówi Elżbieta Maciąg z urzędu miasta podkreślając, że oznakowanie zostało wprowadzone po analizie i akceptacji miejskiej komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Reklama

Elżbieta Maciąg przekonuje, że przepisy pozwalają na konstruowanie własnych znaków i umieszczanie ich na drogach. WIM będzie próbował przekonać wojewodę, że oznakowanie spełnia swoja rolę i poprawia bezpieczeństwo, ale urzędnicy dopuszczają do siebie myśl, iż to może nie udać się. - Jeśli te argumenty nie przekonają służb wojewody, wprowadzimy ewentualne korekty do wyniesionej organizacji ruchu - podsumowuje Elżbieta Maciąg.


Tablica na Jedności Narodowej to nie pierwszy raz, gdy urząd miejski umieszcza wymyślone przez siebie oznakowanie. Były już we Wrocławiu zielone koperty, z których miasto się wycofało; są tablice “Wszyscy się zmieścimy” z obrazkiem motocykla pomiędzy samochodami, które stanęły we Wrocławiu, gdy Jacek Sutryk wzmożył w sobie miłość do tych jednośladów, a ostatnio urząd wprowadził tablice “uwaga jeże”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości