Nie dwa, a cztery miesiące będzie miał zwycięzca przetargu na ponowne uruchomienie sieci miejskiej wypożyczalni rowerów we Wrocławiu. Miasto podporządkowało się decyzji Krajowej Izby Odwoławczej, która uznała że ogłoszony w grudniu przetarg był nieuczciwy. Urzędnicy zmienili jego warunki i do piątku przedłużyli czas na składanie ofert przez firmy zainteresowane kontraktem. A rowery wrócą do Wrocławia dopiero w lipcu lub sierpniu. I to tylko połowa tych, którymi mieliśmy jeździć.
Miejskich rowerów we Wrocławiu nie ma od początku grudnia ubiegłego roku. Wrocławscy urzędnicy nie przygotowali na czas przetargu. Ogłosili go dopiero ostatniego roku. Od tego czasu dwukrotnie przedłużano termin, w jakim firmy mogą składać swoje oferty. Ostatni raz na polecenie Krajowej Izby Odwoławczej, która przyznała dwóm spółkom rację, że wrocławski przetarg nie był uczciwy.
O tym, że miasto przegrało w Krajowej Izbie Odwoławczej portal TuWroclaw.com pisał jako pierwszy. Orange zarzucił Wrocławiowi "niezgodne z prawem działania oraz zaniechania faktycznie prowadzące do utrudnienia uczciwej konkurencji". Firma twierdziła m.in., że założony przez Wrocław dwumiesięczny termin startu pierwszego etapu systemu "jest nierealny biorąc pod uwagę wymagania, aby rowery były fabrycznie nowe i wyposażone w elementy specyficzne, właściwe wyłącznie dla zamawiającego". - Żaden z wykonawców nie będzie w stanie takiego zamówienia terminowo zrealizować. Uprawnionym jest przy tym przypuszczenie, że Nextbike Polska S.A., który realizuje system Wrocławskiego Roweru Miejskiego od 13 lat i który realizował go także na podstawie ostatniej umowy zawartej w wyniku poprzedniego postępowania, dysponował wiedzą na temat oczekiwań Zamawiającego jeszcze przed oficjalnym wszczęciem przedmiotowego postępowania o udzielenie zamówienia. Nie powinno bowiem nikogo dziwić, że wykonawca realizujący dane zamówienie pozostając w bezpośrednim kontakcie z zamawiającym dysponuje wiedzą szerszą niż ta, która wynika z dokumentów zamówienia" - poskarżył się Orange.
Zastrzeżenia miał też Citybike Poland. - Termin jest rażąco krótszy od terminów produkcji i dostaw fabrycznie nowych rowerów wymaganych przez zamawiającego, a ponadto uruchomienie etapu I systemu WRM wymaga uprzedniej realizacji szeregu obowiązków umownych, których wykonanie w dwumiesięcznym terminie nie jest realne - czytamy w odwołaniu tej spółki. Citybike chciał przedłużenia terminu startu wrocławskich wypożyczalni do 6 miesięcy. Orange Polska twierdzi, że wystarczą 4 miesiące.
Ostatecznie Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że urzędnicy na uruchomienie wypożyczalni rowerów powinni poczekać nie 2 a 4 miesiące. Miasto zmieniło już kryteria przetargu. Z 4 miesięcy może się jednak zrobić prawie 5. Dlaczego? Bo zapis mówi, że "jeśli zawarcie umowy nastąpi w innym dniu niż pierwszy dzień miesiąca, uruchomienie I etapu nastąpi w pierwszy dzień najbliższego miesiąca, następującego po upływie 4 miesięcy". W praktyce oznacza to, że jeśli urząd zdoła wybrać zwycięzcę przetargu i podpisać z nim umowę w ciągu tygodnia od otwarcia ofert (a to bardzo mało czasu) - zwycięzca będzie musiał uruchomić pierwsze rowery do początku lipca. Jeśli umowa zostanie podpisana później niż 1 marca, ten czas wydłuży się do początku sierpnia.
Dodajmy, że pierwszy etap to tylko połowa z 1200 planowanych rowerów. Druga połowa ma być gotowa od miesiąca do trzech miesięcy później.
Termin wskazany przez urzędników jest tym maksymalnym. Jeśli zwycięzca przetargu uzna, że jest w stanie uruchomić rowery miejskie szybciej, będzie mógł to zrobić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze