Reklama

Wrocławskie zagłębie kebabów. Pięć lokali tuż obok siebie. Żadnego nie prowadzą Polacy

20/08/2025 16:10

Spacer po Borowskiej może zamienić się w kebabowy maraton i prawdziwą próbą silnej woli. W sąsiedztwie działa tutaj aż pięć miejsc, gdzie możemy spróbować kebabów w każdej odsłonie. Żaden z lokali nie jest prowadzony przez Polaka, a ich właściciele mają swoje sposoby na przyciąganie klienteli. Jak radzą sobie z konkurencją?


Za ladą wrocławskich kebabów stoją Syryjczycy, Banglijczycy, Turcy i Ukraińcy. Każdy z nich serwuje wrocławianom własny kebabowy styl. „Moon Kebab”, „Borowska Kebab” czy „Kręciada Kebab” mają już swoich wiernych fanów, którzy wiedzą, że najlepsze podróże kulinarne zaczynają się i kończą w ich najlepszej budce. Prawdziwy ruch w interesie zaczyna się tu jednak dopiero z początkiem września i października, kiedy do miasta wracają uczniowie i studenci. Wtedy te miejsca zamieniają się w oblężone twierdze, a w powietrzu unosi się zapach frytek i pieczonego na kiju mięsa.

Jak smakuje kebab z Syrii?

LAYALI ALSZAM to rodzinna restauracja działająca tu od ponad roku. Biznes prowadzą dwie siostry i ich mama, które witają gości uśmiechem i – jak mówi jedna z nich – odrobiną syryjskich smaków ze wschodu. Restauracja oferuje stoliki zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz lokalu.

Reklama

Shoarma w LAYALI ALSZAM to syryjski, oryginalny smak, który różni się od klasycznego tureckiego kebaba, zwanego donerem. Nasza shoarma powstaje w 75% z piersi i w 25% z udka, dlatego smakuje zupełnie inaczej niż kebab z ulicy. Polacy bardzo to polubili, bo to coś naprawdę wyjątkowego” – tłumaczy córka właścicielki.

Internauci chwalą autentyczny, wschodni klimat i obsługę. Tu rzeczywiście można poczuć się jak w domu? A jedzenie? Jeśli wierzyć komentarzom, zamieszczonym w Internecie jest nieokraszone europejskimi udziwnieniami i w całości oddaje charakter tamtejszej kuchni.

Reklama

Dwie budki w promieniu stu metrów

Moon Kebab i Aliaga Kebab są niemal jak kebabowi bracia. W obu miejscach pracują obcokrajowcy, którzy nie zawsze mówią płynnie po polsku. Ale po co mówić, skoro przepis jest prosty i zawiera się w trzech słowach: tanio, szybko i dużo.

Mamy wielu klientów, głównie uczniów ze szkoły w pobliżu. Od września mamy tu tłumy, a w wakacje ruch jest mniejszy. Uczniowie mają u nas 15% zniżki, więc chętnie korzystają. W weekendy odwiedzają nas też pracownicy, szczególnie z Ukrainy, którzy wprost uwielbiają kebaby. Wszystko jest świeże i przygotowywane własnoręcznie wraz z autorskimi sosami – mówi pracownik Moon Kebab.

Reklama



Borowska Kebab to klasyka gatunku


Najstarszy kebab przy Borowskiej wyróżnia się świetnym położeniem oraz spora ilością miejsca na zewnątrz. Właściciel nosi charakterystyczną czapkę i uśmiecha się od ucha do ucha, co sprawia, że człowiek czuje się mile widziany zanim jeszcze spróbuje mięsa. Przy stolikach nie brakuje ludzi. Pan Krzysztof zdradził nam receptę na powodzenie tego miejsca. 

Porcje są duże i niczego w nich nie brakuje. Dużo mięsa, odpowiednia ilość frytek i świeża surówka. Dostaliśmy pełne talerze. Nie jestem tu pierwszy raz, a dziś przyprowadziłem też kolegę, który równie mocno chwali to miejsce. Wolę tu przychodzić niż gdzie indziej, bo można usiąść i spokojnie zjeść, a właściciel nie oszczędza na produktach - wyjaśnia pan Krzysztof.



Anaya Kebab & Grill i Kręciada Kebab – czyli sąsiedzkie pojedynki

W jednym miejscu pracują Banglijczycy, w drugim Ukrainki. Miejsca są znane dzięki bliskości dworca PKP i Aquaparku. Anaya Kebab wyróżnia się przede wszystkim bogatą ofertą tortilli – szpinakowej, firmowej, serowej i hawajskiej – a także „kraftowym” mięsem i własnoręcznie robionymi sosami. To smaki, których próżno szukać, gdzie indziej.
 

Reklama
Oczywiście w pobliżu dworca jest sporo kebabów, ale my się wyróżniamy. Mamy kurczaki, zapiekanki i nowe smaki tortilli, których nie znajdziesz w innych kebabach. Mięso mamy kraftowe, własnej roboty, a sosy robimy sami. Wszystko naturalnie i bez chemii. Każdego dnia przygotowujemy świeże sałatki i surówki. A jak z konkurencją? Radzimy sobie. Wiadomo, konkurencja istnieje. Czasami podstawiają nam kłody pod nogi, ale dajemy radę. Prowadziłam wcześniej kebab w miejscu, gdzie teraz znajduje się Anaya Kebab i widzę, że moi klienci wracają, a przychodzą też nowi i wszyscy są zadowoleni, bo chcą dobrze zjeść.



Polacy kochają kebab

Na koniec dnia wszystko sprowadza się do dobrze nam znanej zasady: Polacy lubią zjeść, a do tego dużo, prosto i za świetną cenę. Wrocławskie budki z kebabami pozwalają zapełnić brzuchy nawet największym głodomorom. W końcu czasem chodzi o to, żeby najeść się do syta i mieć błogie poczucie, że nasz portfel nie pękł w szwach. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/08/2025 09:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości