Reklama

Muzyczne sceny z życia Mocka. Czarna burleska w Capitolu [RECENZJA, ZDJĘCIA]

14/10/2019 11:44

Za pomocą muzyki znakomicie można opowiadać o uczuciach i emocjach. Świetnym pomysłem okazało się więc opowiedzenie piosenkami historii z życia komisarza Mocka w Teatrze Muzycznym Capitol.

W weekend na deskach Capitolu premierę miał  spektakl „Mock. Czarna burleska” – widowisko na motywach powieści Marka Krajewskiego w reżyserii Konrada Imieli, który napisał teksty piosenek wspólnie z Romanem Kołakowskim. Przyznam, że gdy usłyszałem o tym pomyśle, nie byłem do niego do końca przekonany. Niedawno obejrzałem w Londynie spektakl „Skrzypek na dachu” i mówiąc szczerze zatęskniłem za sprawdzonymi, klasycznymi musicalami.


Tymczasem nie zawsze wiem, czego mogę się spodziewać po eksperymentach Capitolu. „Blaszany bębenek” z jednej strony mnie zachwycił, ale jednak od Teatru Muzycznego oczekuję lżejszej formy i rozrywki. Na szczęście otrzymałem ją w spektaklu „Mock. Czarna burleska”. Opowiedzenie o komisarzu z powieści Marka Krajewskiego w burleskowej konwencji okazało się strzałem w dziesiątkę. Co prawda od samej historii i kryminalnej zagadki ważniejsze są piosenki i choreografia, ale absolutnie nie mam nic przeciwko temu.

Reklama

Zwłaszcza że jednym z bohaterów tej burleski jest miasto Breslau, a intrygujący klimat tworzą zarówna bauhausowska scenografia, którą zaprojektowała Anna Haudek (autorka scenografii do „Wyzwolenia: królowych”na Scenie Ciśnień), jak i wizualizacje, za które odpowiadają Agata i Piotr Bartos, a także kostiumy autorstwa Anny Chadaj (m.in.„Blaszany bębenek”, „Trzej muszkieterowie”, „Trzy wesołe krasnoludki”).


W centralnym punkcie „Czarnej burleski” stoi jednak muzyka – całość spektaklu jest śpiewana i nie ma w nim scen mówionych, ale z przyjemnością słuchałem muzyki napisanej przez debiutującego na scenie Capitolu 23-letniego Grzegorza Rdzaka.

Reklama

„Mock. Czarna burleska” ma w sobie mnóstwo energii za sprawą wcielającego się w tytułową rolę Artura Caturiana, ale przede wszystkim dzięki cudownym damom ulicy, które zagrały: Elżbieta Kłosińska, Klaudia Waszak, Justyna Woźniak, Małgorzata Fijałkowska, Alina Kalinowska i Marianna Linde. Swoim głosem po raz kolejny oczarowała mnie Emose Uhunmwangho, a równie przejmująca była Ewa Szlempo- Kruszyńska.


Choć ze względu na formę całości brakowało czasem tempa, które prowadziłoby naturalnie od jednej sceny do drugiej, rekompensowała mi to muzyka, wraz z tekstami piosenek Romana Kołakowskiego i Konrada Imieli, nawet jeśli nie wszystkie były porywające. Odnoszę też wrażenie, że spektakl nie miałby w sobie aż takiej siły, gdyby nie charyzmatyczny, skrywający się pod maską Caturian, którego bohater zasłania się muzyką po to, by się odsłonić.

Reklama

Mimo burleskowej konwencji jest w „Mocku…” miejsce na mroczniejsze tony i to one sprawiły, że zapamiętam ten spektakl na dłużej. Paradoksalnie nawet ponura muzyka daje czasem okazje do radości. W tym między innymi tkwi siła „Czarnej burleski” i czekam na więcej tego typu rozrywki na wysokim poziomie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości