Policjanci z wrocławskiej drogówki namierzyli pirata drogowego, który swoim skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniem stwarzał na drodze ogromne zagrożenie. Mężczyzna na jednej z dróg pod Wrocławiem wyprzedział kolejne jadące przed nim samochody, ale niespecjalnie przejmował się zakazami czy ograniczeniem prędkości. Po zatrzymaniu przez mundurowych stracił prawo jazdy, a jego portfel stał się lżejszy o tysiąc złotych.
Funkcjonariusze patrolowali ulice podwrocławskich miejscowości nieoznakowanym radiowozem, gdy zwrócili uwagę na sportowe subaru. Samochód wykonał gwałtowny manewr skrętu, a jego jazdę trudno było zaliczyć do bezpiecznych. Policjanci ruszyli w pościg. Widać było, że kierujący subaru niecierpliwi się, że musi jechać za innymi pojazdami i nie ma okazji do wyprzedzenia aut przed nimi. Gdy tylko miał okazję - zaczął wyprzedzać kolejne pojazdy, manewrów nie sygnalizował lub robił to nieprawidłowo. Gdy w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h mężczyzna pędził 112 km/h, policjanci zakończyli jego wybryki.
Mężczyzna próbował się tłumaczyć, że pośpiech wynikał z chęci szybkiego dotarcia do domu, przez co nie kontrolował swoich zachowań na drodze. Mundurowi jednak nie przyjęli takiego tłumaczenia i nałożyli na kierowcę szereg kar. Z racji tego, że przekroczył prędkość o 50 km/h utracił prawo jazdy, a ponadto łączna suma mandatów wyniosła 1000 złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze