Ślęza Wrocław wygrywa drugi mecz w tym sezonie w Basket Lidze Kobiet - tym razem w pokonanym polu pozostawiła Pszczółkę AZS UMCS Lublin, wygrywając na wyjeździe 70:47. Choć końcowy wynik jest bardzo wysoki, to z pewnością nie było to łatwe zwycięstwo.
Przyjezdne nie rozpoczęły najlepiej środowego spotkania. Po niespełna dwóch minutach rywalki prowadziły już 8:0, a chwilę potem - po celnej trójce Tess Magden - nawet 11:1. Wrocławianki nie załamały się, rozpoczęły niwelowanie strat i... już po trzech minutach doprowadziły do remisu. Ogromna w tym zasługa Nikki Greene, która zdobyła w pierwszej kwarcie aż 12 punktów. Po dziesięciu minutach w Lublinie był remis 19:19. Warto dodać, że Pszczółka niemal od początku musiała sobie radzić bez swojej podstawowej zawodniczki - Dominiki Owczarzak, która ze względu na kontuzję nogi opuściła parkiet po zaledwie 53 sekundach meczu.
Druga kwarta również była dość wyrównania, chociaż z minuty na minutę podopieczne Arkadiusza Rusina prezentowały się coraz lepiej. Po rzucie Sharnee Zoll-Norman na 4 minuty przed końcem pierwszej połowy Ślęza prowadziła już pięcioma "oczkami", ale ostatecznie na przerwę schodziła z trzypunktową zaliczką.
Po zmianie stron wrocławianki rozpoczęły swój koncert. Prezentowały się bardzo dobrze w obronie i jednocześnie świetnie radziły sobie w ataku. Ciężar zdobywania punktów wzięły na siebie Marissa Kastanek i Kateryna Rymarenko, dla której był to najlepszy mecz w barwach Ślęzy (13 punktów, 4 zbiórki, 6 przechwytów). W tej części spotkania przyjezdne dały sobie rzucić tylko cztery punkty, a po 30 minutach prowadziły 55:40.
W ostatniej części meczu wrocławianki w pełni kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Co prawdza Pszczółka pierwsza zdobyła punkty za sprawą Kateryny Dorogobuzowej, ale Ślęza momentalnie odpowiedziała trójką Rymarenko. Przyjezdne powiększały swoją przewagę, która wynosiła już nawet 26 punktów, ale ostatnie słowo należało do lublinianek. Na sekundę przed końcem za trzy trafiła Tess Madgen, ale był to rzut na otarcie łez. Ślęza odnosi drugie zwycięstwo w sezonie, drugie na wyjeździe i kolejne po fantastycznej grze w końcówce meczu. Teraz wypada tylko czekać na tryumf przed własną publicznością, a okazja do tego już w najbliższą niedzielę, bowiem wtedy Ślęza zagra z MKK Siedlce.
Pszczółka AZS UMCS Lublin - Ślęza Wrocław 47:70 (19:19, 17:20, 4:16, 7:15)
Pszczółka AZS UMCS: Dorogobuzowa 18 (1), Magden 10 (2), Ugoka 10, Jujka 6, Szumełda-Krzycka 3 (1), Mistygacz 0, Owczarzak 0, Dobrowolska 0.
Ślęza: Greene 17, Rymarenko 13 (1), Zoll-Norman 12, Kastanek 11 (2), Kaczmarczyk 7, Śnieżek 6, Skobel 4, Sklepowicz 0, Siemienas 0.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze