Na niedzielę zaplanowano pogrzeb 15-letniego harcerza, który utonął podczas wykonywania nocnego zadania sprawnościowego na obozie. Kazano mu przepłynąć wpław przez jezioro w ubraniu i butach, a potem rozpalić na drugim brzegu ognisko. Posłusznie podjął się wykonania zadanie, bo był niezwykle ambitny. W szkole miał same szóstki.
Dominik Muszewski miał 15 lat. Właśnie skończył pierwszą klasę liceum. Wybrał profil matematyczno-fizyczny. - Utalentowany, pełen pasji uczeń, który zaledwie rozpoczął swoją licealną drogę, a już zdążył nas zachwycić swoją wiedzą, życzliwą postawą, aktywnością na rzecz klasy i szkoły - podkreśla II LO w Świdnicy. Dominik był laureatem konkursu fizycznego Lwiątko i Dolnośląskiego Konkursu Literackiego "Laur Diamentowego Pióra", zdobył też wyróżnienia w Kangurze Matematycznym oraz II etapie Olimpiady Teologii Katolickiej. Był finalistą Mistrzostw Polski w Geometrii.
W podstawówce miał same szóstki. Przed rokiem ogłoszono go Prymusem Gminy Świdnica. Średnia na świadectwie ukończenia podstawówki: 6.0. Gmina nagrodziła go za "wyróżniające wyniki w nauce i zachowaniu, niegasnącą motywację do nauki, wytrwałą pracę prowadzącą do sukcesów i uzyskania tytułów laureata w przedmiotowych konkursach wojewódzkich, za oddanie i zaangażowanie w pracy na rzecz klasy i szkoły oraz niepowtarzalną osobowość".
Dominik żył nie tylko nauką. Grał w koszykówkę - tu także odnosił sukcesy na zawodach. Był harcerzem. 5 lipca pojechał na obóz nad jezioro Ośno w Wielkopolsce, to niedaleko Wolsztyna. W piątek miał wracać do domu. Przedostatniej nocy dostał od opiekunów zadanie do wykonania. Miał dzięki niemu zdobyć nową harcerską sprawność. Kazano mu w ubraniu i butach przepłynąć na drugi brzeg jeziora i tam rozpalić ognisko. Choć była pierwsza w nocy, Dominik nie wahał się ani chwili. Zawsze stawiał czoła wyzwaniom.

21-letni dowódca drużyny i 19-letni ratownik, zamiast asekurować go z łodzi, zostali na pomoście. Dominik popłynął. Nagle zniknął pod wodą. Opiekunom nie udało się go odnaleźć. Wezwani na miejsce ratownicy szukali go jeszcze przez kilka godzin. O świcie z jeziora wyłowiono ciało chłopca.
Harcerze początkowo zgłosili policji, że nastolatek był podczas wykonywania zadania asekurowany. Już po kilku godzinach śledztwa wiadomo jednak było, że to nieprawda. Prokurator postawił dowódcy drużyny i ratownikowi zarzuty narażenia na niebezpieczeństwo i nieumyślnego spowodowania śmierci. Obaj wyszli już na wolność. Dowódca, który nie przyznał się do winy, musiał wpłacić kaucję. Ma też dozór policyjny, zakaz kontaktowania z uczestnikami obozu i zakaz działalności związanej z opieką nad dziećmi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jakie kwalifikacje mieli 21 letni dowodca i 19 letni ratownik? Jakie doswiadczenie, co z wyksztalceniem pedagogicznym? Nic, ponieważ osoba taka musi spelnic podstawowe wymagania jakimi są: 1. Nie byla karana 2. Ukończyła 18lat 3. Posiada wyksztalcenie conajmniej srednie 4. Ukonczyła kurs na wychowawcę wypoczynku. Dzieciaki prowadzą kolonie i obozy dla dzieciaków. W glowie wiatr
Teraz bez doświadczenia nikogo nie przyjmują do pracy z dziećmi. A jeśli nie masz doświadczenia to musisz udowodnić swoje umiejętności. Mieli doświadczenie ? A może zdobywali je po znajomości ? Ci panowie już je udowodnili podobno składając fałszywe zeznania policji na początku, już nie wspominając o tym co oni robili wtedy kiedy chłopak zniknął pod wodą. Może jeszcze popijali piwko na brzegu. Nie wiem jak jest na obozach harcerskich, ale wg mnie to chyba trzeba być takim "Mc Gyverem". Jeśli nie trzeba to organizatorzy polecieli w kulki. Wg mnie powinno się teraz gonić organizatorów imprezy i kazać przedstawić dowód postępowania rekrutacyjnego i motywy przyjęcia pseudo-wychowawców. Rekruterzy, którzy przyjęli owych pseudo-wychowawców powinni mieć możliwość przedstawienia swoich motywów ich przyjęcia i dyrektor obozu powinien się temu wcześniej przyjrzeć. Tego, jak widać nie zrobił i takie mamy teraz skutki. No i Pan dyrektor życia chłopakowi nie zwróci
Jakie kwalifikacje mieli 21 letni dowodca i 19 letni ratownik? Jakie doswiadczenie, co z wyksztalceniem pedagogicznym? Nic, ponieważ osoba taka musi spelnic podstawowe wymagania jakimi są: 1. Nie byla karana 2. Ukończyła 18lat 3. Posiada wyksztalcenie conajmniej srednie 4. Ukonczyła kurs na wychowawcę wypoczynku. Dzieciaki prowadzą kolonie i obozy dla dzieciaków. W glowie wiatr
Teraz bez doświadczenia nikogo nie przyjmują do pracy z dziećmi. A jeśli nie masz doświadczenia to musisz udowodnić swoje umiejętności. Mieli doświadczenie ? A może zdobywali je po znajomości ? Ci panowie już je udowodnili podobno składając fałszywe zeznania policji na początku, już nie wspominając o tym co oni robili wtedy kiedy chłopak zniknął pod wodą. Może jeszcze popijali piwko na brzegu. Nie wiem jak jest na obozach harcerskich, ale wg mnie to chyba trzeba być takim "Mc Gyverem". Jeśli nie trzeba to organizatorzy polecieli w kulki. Wg mnie powinno się teraz gonić organizatorów imprezy i kazać przedstawić dowód postępowania rekrutacyjnego i motywy przyjęcia pseudo-wychowawców. Rekruterzy, którzy przyjęli owych pseudo-wychowawców powinni mieć możliwość przedstawienia swoich motywów ich przyjęcia i dyrektor obozu powinien się temu wcześniej przyjrzeć. Tego, jak widać nie zrobił i takie mamy teraz skutki. No i Pan dyrektor życia chłopakowi nie zwróci