– Założenie było takie, żeby pokazać miejski Wrocław – ruch uliczny i stare kamienice. Zamiast nowych budynków, interesowało nas pokazanie klasycznego Wrocławia i ulicznego bruku – mówi nam osoba odpowiedzialna za wybór wrocławskich lokacji do „Belfra 2”.
– We Wrocławiu fajne jest to, że wciąż można w nim znaleźć tajemnicze miejsca. W tym mieście znajduje się sporo nieodkrytych zakamarków, np.: pod placem Solnym są wspaniałe tunele, choć niestety trudno dostępne ze względów bezpieczeństwa – tłumaczy II kierownik produkcji ds. wrocławskich lokacji, Karol Kuczyński.
Jak przyznaje, najtrudniej kręciło się sceny uliczne. – Pech chciał, że trafiliśmy na zmianę komendanta policji, przez co procedura była utrudniona i bardzo się przedłużała. Normalnie potrzebowałbym trzech tygodni, żeby załatwić zgodę na kręcenie na Trójkącie Bermudzkim, ale udało mi się to w ciągu dziesięciu dni, bo znałem procedury – powiedział. Mimo wszystko urząd miasta i wydział ruchu drogowego nie zgodzili się na część zdjęć.
Kuczyński dodał, że – wspólnie ze współpracownikiem - zaproponowali ekipie filmowej takie lokalizacje jak np. ulica Miernicza i Roosevelta. – Na Trójkącie Bermudzkim w pewnym momencie zamknęliśmy pięć ulic i sparaliżowaliśmy okolicę, ale oczywiście wszystko odbyło się zgodnie z prawem – wyjaśnia.
– Wybierając takie miejsca, musimy wziąć pod uwagę, czy ta lokalizacja jest możliwa do załatwienia – kontynuuje Kuczyński. – Bardzo trudno załatwia się mieszkania, czuję się wtedy jak domokrążca. Wolę domy. Interesującą starą poniemiecką willę znaleźliśmy na Karłowicach na ulicy Asnyka. Pojawia się w serialu – dodał.
Dworzec Świebodzki był natomiast propozycją miejsca na tajne spotkania. – Mieliśmy kilka takich lokacji, także Port Miejski na ul. Kleczkowskiej. To bardzo specyficzne lokalizacje i gdy się tam przyjeżdża, można się poczuć jak w gangsterskim filmie – mówi Kuczyński. – Świebodzki jest zresztą kultowy, jeśli chodzi o realizację zdjęć we Wrocławiu. Ekipa filmowa może tam kręcić współczesne produkcje takie jak „Belfra”, ale też filmy zagraniczne i takie, których akcja rozgrywa się w latach 40-tych
Pod względem architektonicznym ciekawy jest natomiast wydział architektury. – W środku przypomina Hogwart. Mam na myśli korytarze ze sklepieniem łukowym z ogromną ilością kamienia – opisuje Kuczyński.
Załatwienie zgody na kręcenie na terenie tego obiektu nie było łatwe. – Kręciliśmy tam sceny w trakcie roku akademickiego i co prawda studenci wydziału architektury mają dużo zajęć, ale rzadko na nie przychodzą. To nas uratowało – tłumaczy. Sceny nakręcono zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, na ulicy Bolesława Prusa.
Interesującą lokacją okazała się także Hala Targowa. W serialu będzie można zobaczyć osoby, które naprawdę tam pracują i robią zakupy. Sceny rozgrywające się przed halą trzeba było natomiast nakręcić tak, żeby wszystko odbyło się zgodnie z prawem i żeby dbać o bezpieczeństwo ekipy i aktorów. – Udało się nam to dzięki policji, która przyblokowała dla nas ruch. Było to ważne, bo kręciliśmy ten fragment o 7:00 rano, gdy ludzie jechali do pracy - powiedział Kuczyński. Trudna do nakręcenia była też scena przed Muzeum Narodowym. Ją też nakręcili w normalnym ruchu ulicznym.
Na potrzeby zdjęć wyłączono natomiast z ruchu pieszego odcinek drogi przy Uniwersytecie Wrocławskim. – Laliśmy tam wodę, pomagała nam w tym straż pożarna. Żeby brukowa posadzka polana wodą wyglądała lepiej, podświetliliśmy okoliczny tunel, zapalając tam lampy, które były ustawione na dwóch podnośnikach – wytłumaczył Kuczyński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze