Tłuką się niemiłosiernie w tej polityce. Zwłaszcza na froncie dolnośląskim. W PO… wróć! W KO, szef regionu Michał Jaros, w bólach odzyskuje wigor i przyczółek po przyczółku próbując odzyskać teren. Choć ma trochę jak na początku potopu szwedzkiego, gdy nie wiadomo kto był z Karolem Gustawem, a kto przy Janie Kazimierzu. No a w PiS Jarosław Kaczyński postawił się Jarosławowi Kaczyńskiemu i odwiesił członków partii z Dolnego Śląska, zawieszonych przez tego drugiego. Prezes podobno przypomniał sobie piosenkę z lat młodości. Że „Na betonie kwiaty nie rosną” i chyba idzie na wykrwawienie wojsk, by lepiej nimi rządzić i zrobić trochę miejsca w centrali dla młodych, bo nawet się nie obraził jak mu wrocławski ziemianin, Mateusz Morawiecki, trzasnął drzwiami.
Jeśli chodzi o sytuację w Koalicji Obywatelskiej w naszym regionie to tu już nie ma domysłów. Że redaktor gdzieś usłyszał coś od kogoś szeptem i to ciemną nocą. Włodzimierz Chlebosz, uznany i doświadczony samorządowiec, który od ponad roku jest starostą w powiecie wrocławskim wydał oficjalne oświadczenie: „W ostatni weekend Michał Jaros – Przewodniczący Zarządu Regionu Koalicji Obywatelskiej poinformował mnie, że oczekuje mojego ustąpienia ze stanowiska Starosty Powiatu Wrocławskiego, co chwilę później zostało poparte przez część klubu KO w Radzie Powiatu”. I natychmiast dodał, że nie zamierza ustępować ze stanowiska.
Zaraz potem głos zabrała także pani poseł Anna Sobolak, która wytłumaczyła, że to ona została w ubiegłym roku wyznaczona do zbudowania tej powiatowej koalicji ze starostą Chleboszem na czele i „działając w interesie mieszkańców oraz dla zachowania pełnej transparentności i jedności koalicji oraz a także chcąc zapobiec niepotrzebnym napięciom wynikającym, jak można domniemywać, z osobistych ambicji pojedynczych osób, zaproponowałam spotkanie z przewodniczącą Zarządu Powiatu (teraz jest to Barbara Zdrojewska – red.) i Przewodniczącym Zarządu Regionu KO Michałem Jarosem”.
I tu właściwie docieramy do sedna konfliktu. Pani poseł była wyznaczona przez Zarząd Powiatu, wtedy jeszcze PO, na czele którego stała Renata Granowska. Granowska, którą Michał Jaros po wielu miesiącach starań usunął z partii. Jak udało mu się wyeliminować z gry przeciwniczkę, to trzeba iść po jej latyfundia. Zwłaszcza, że jak wiadomo i o czym już wiele razy tu wspominałem, Michał Jaros od ostatnich wyborów samorządowych nie miał na koncie zwycięstw. Są jeszcze wspomniane „osobiste ambicje politycznych osób”. Można domniemywać, że chodzi tu już raczej nie o wiceministra Michała Jarosa, ale także o szefową klubu KO w Radzie Powiatu, radną Edytę Ostrowską, która chciała niejedno wymóc na staroście. Ten jednak, jako były Mistrz Polski w podnoszeniu ciężarów w kategorii 82,5 kg, nie miał problemu z odparciem owego nacisku.
Smaczku sprawie dodaje fakt, że jeszcze niedawno pani posłanka i pani radna szły ręka w rękę, a Anna Sobolak przed wyborami samorządowymi wspierała Michała Jarosa w budowaniu koalicji antysutrykowej, gdy obecny wiceminister chciał wystartować w wyborach na prezydenta Wrocławia. Gdy jednak w ostatniej chwili kierownik Donald Tuska postanowił, że PO jednak wesprze Jacka Sutryka, to przyjaźnie polityczne dość szybko zaczęły się zmieniać. I chyba nawet dzisiaj nie za bardzo wiadomo kto jest z kim już w KO i gdzie się kończy jedna frakcja, a gdzie zaczyna druga.
To prawie jak na początku wojny polsko - szwedzkiej w 1655 roku, gdy część szlachty polskiej wspierała Karola Gustawa, nie tylko słynni zdrajcy Radziwiłłowie, ale też choćby hetmani Stanisław Rewera Potocki czy Karol Lanckoroński, że o drobniejszej szarży nie wspomnę, którzy zresztą barwy podczas pięcioletniego potopu szwedzkiego zmieniali czasami kilkukrotnie. Tak że taki mamy klimat od setek lat i gdy komuś przyjdzie do głowy wypełniać jakąś deklarację członkowską, to należy i to wziąć pod uwagę, że kto przyjaciel, a kto wróg to kwestia czysto umowna. I cały czas trzeba czuwać, by nie przegapić, że już jest inaczej niż przedwczoraj…
W dolnośląskim Prawie i Sprawiedliwości bałagan, żeby nie użyć innego słowa na „b”, jeszcze większy, ale tam mniejsze skłonności do zmian. Można rzec, że zabetonowane struktury mają się dobrze. I czasami się wydaje, że jedynie zmienny niczym motylek jest prezes. Właśnie powziął decyzję, by zmienić swoje postanowienie z końca września o zawieszeniu kilku działaczy z Dolnego Śląska i właśnie ich przywrócił na partyjne łono. To radni, którzy są bardziej wierni dolnośląskiej frakcji europosła Michała Dworczyka, czyli w wersji ogólnopolskiej frakcji byłego premiera Mateusza Morawieckiego. I bardzo im się nie podoba, oczywiście z zachowaniem temperamentu właściwego PiS, grupa, która od lat przewodzi partii w naszym regionie. Mowa tu o dwóch paniach – byłej marszałek Sejmu, Elżbiecie Witek, i tej bardziej dominującej europosłance - Annie Zalewskiej oraz niedawno dokooptowanym do tego duetu egzotycznego pośle Pawle Hreniaku. Nie mają na swoim koncie sukcesów, wręcz w ostatnich wyborach w porównaniu do poprzednich stracili nawet jeden mandat poselski w okręgu, ale prezes nadal na nich stawia. I to właśnie z ich podszeptu było owo zawieszenie. Ów już tercet egzotyczny (nijak nie mylić z zespołem państwa Dziewiątkowskich) tak zmarginalizował opozycję wewnętrzną na Dolnym Śląsku, że zupełnie do podziemia zeszła dawna liderka partii we Wrocławiu posłanka Mirosława Stachowiak - Różecka, czy jej akolici: były wicemarszałek województwa Marcin Krzyżanowski i radny miejski Andrzej Kilijanek.
Problem PiS polega na tym, że prezes Jarosław Kaczyński to lubi. Niedawno właśnie powołał zespoły, które będą zajmować się tworzeniem programu czy jakiś innych idei partyjnych. W tym gronie znalazła się dwójka z Dolnego Śląska – Anna Zalewska i Paweł Hreniak. Ale zrobił to tak, że w sekundę podniosło się larum – przecież tam sam beton partyjny! Ci sami, co już niejedno sp… zepsuli! Bo w PiS jednak zaszła zmiana i zaczynają się pojawiać odważni, którzy jeszcze za zamkniętymi drzwiami, ale zaczynają się sprzeciwiać betonowi. Szybko po tym powołaniu owych zespołow doszło do spotkania w ścisłym kierownictwie, gdzie panowie się nie oszczędzali. I rzekomo Mateusz Morawiecki, niczym jego dawny szef, Donald Tusk, się wściekł i wyszedł. Kto stanął w jego obronie? Prezes… Nie od dziś wiadomo, że jego ulubiona zabawa to wampiriada, czyli niech się leje krew. Się wykrwawią, będą słabsi. Ale jest też i inny cel. Niewykluczone, że prezesowi przypomniały się lata młodości, gdy to Niebiesko-Czarni śpiewali: na betonie, kwiaty nie rosną, twarde bruki nie pachną wiosną, na kamieniu nic się nie rodzi…
Czyli, że ani Błaszczak, ani Zalewska czy Hreniak, ani nawet Brudziński już nic mądrego nie spłodzą. Ups, poniosło mnie w klimacie.
Czym to się skończy dla PiS? Obawiam się, że chyba nawet sam prezes za bardzo nie wie. Natomiast zapewne przeczuwa, że gdyby taki Morawiecki z Dworczykiem i całym szeregiem działaczy jak właśnie Krzyżanowski czy Kilijanek odeszli, by grać z kimś innym lub gdzieś indziej, to wampiriada skończy się wykrwawieniem partii, która jeszcze niedawno rządziła w Polsce.
A może jakimś rozwiązaniem jest zaangażowanie bardzo chętnego do partyjnej roboty Michała Jarosa? W Platformie, która teraz nazywa się KO ewidentnie się dusi, a przecież barwy partyjne już zmieniał, więc to dla niego nie nowina. Z taką energią skruszy każdy beton. I w dolnośląskim PiS wreszcie zapanuje porządek, bo ma praktykę w pokonywaniu silnych kobiet, a w KO odetchną… A prezes nie takie cuda personalne przeprowadzał, że tylko o ostatnich wyborach prezydenta RP wspomnę.
Kosmiczny pomysł? Oczywiście, tylko nikt teraz nie ma lepszego, zwłaszcza że wspomniałem zaledwie o dwóch politycznych zawirowaniach, a kotłuje się wszędzie.
Tak naprawdę, jedyna diagnoza jaką możemy w tej chwili postawić jest taka jaką kiedyś wygłosił nieodżałowanej pamięci trener Kazimierz Górski.
Zapytany: „Panie trenerze, jak pan sądzi, która drużyna dziś wygra?”, Kazimierz Górski ze spokojem odpowiedział: „Mi si wydaji, że wygra drużyna, która strzeli więcej bramek”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze