O indeksy szkół wyższych walczy właśnie tzw. podwójny rocznik absolwentów szkół średnich. To oznacza jedno: ścisk na listach będzie ogromny, a walka o przyjęcie na studia bezwzględna, choć część uczelni zapowiada zwiększenie limitów miejsc. Aby ułatwić wam to starcie, prześwietliliśmy ubiegłoroczne progi i przeliczyliśmy punkty na konkretne procenty, jakie trzeba wycisnąć z matur rozszerzonych.
Progi punktowe na wrocławskich uczelniach - KLIKNIJ I ZOBACZ
Skąd wziął się podwójny rocznik? To efekt zmian w systemie edukacji sprzed lat, przede wszystkim zamieszania wokół wieku rozpoczynania nauki w szkole. W jednym systemie spotkały się dzieci, które zaczynały edukację jako sześciolatki, oraz te, które poszły do szkoły jako siedmiolatki. Dziś ta kumulacja wraca na końcu edukacyjnej ścieżki – przy maturach i rekrutacji na studia. Dla kandydatów oznacza to większą konkurencję, a dla uczelni konieczność mierzenia się z rekordowym zainteresowaniem najpopularniejszymi kierunkami.
Sama liczba chętnych to jednak tylko część zmagań. Drugą są progi punktowe, które na pierwszy rzut oka bywają mylące. Na jednej uczelni 160 punktów może oznaczać bardzo wysoki wynik z dwóch rozszerzeń, na innej 450 punktów nie musi wcale znaczyć, że maturzysta musiał napisać egzaminy niemal perfekcyjnie. Wszystko zależy od tego, jak dana uczelnia przelicza maturę na punkty rekrutacyjne.
W galerii pokazujemy, ile realnie trzeba było zdobyć na maturze, by dostać się na najbardziej oblegane kierunki na Politechnice Wrocławskiej, Uniwersytecie Medycznym, Uniwersytecie Ekonomicznym, Uniwersytecie Przyrodniczym, oraz które nauki cieszą się największym zainteresowaniem na Uniwersytecie Wrocławskim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze