W piątek przestał działać ostatni supermarket polskiej sieci Hewea we Wrocławiu. Ostatnie towary, jakie zostały na półkach, można było kupić z nawet 80-procentowym rabatem. Sieć zamknęła sklepy, bo przerosły ją stawki czynszu i opłaty za media. Biznes przestał się opłacać.
- Osiedlowy sklep Hewea zaopatruje mieszkańców Wielkiej Wyspy w zdrowe, lokalne produkty spożywcze. Są też i tacy Klienci, którzy przyjeżdżają do nas z odległej części Wrocławia, tylko po to, aby kupić sprawdzone wyroby spożywcze. Codziennie mamy przyjemność gościć blisko 3600 Klientów - pisała jeszcze niedawno Hewea na swojej stronie internetowej. Ale biznes szybko przestał się opłacać. Decyzję o zamknięciu sklepów firma tłumaczy właśnie względami ekonomicznymi. A konkretniej dramatycznie rosnącymi cenami wynajmu lokali, rachunków za prąd i pensji dla pracowników.
Chodzi o trzy sklepy na Wielkiej Wyspie. To markety przy Jackowskiego na Bartoszowicach, przy Wittiga na Dąbiu oraz obok pętli tramwajowej na Biskupinie. Dziś wszystkie są już zamknięte. Do końca miesiąca dawni najemcy mają zdemontować sklepowe meble i wyprowadzić się z lokali. Już wiadomo, że w miejscu marketu przy Jackowskiego powstanie nowy - sieci Stokrotka. Do sklepu na pętli na Biskupinie wprowadzi się Żabka.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze