We Wrocławiu tylko w ubiegłym roku odnotowano ponad 1200 interwencji związanych z dzikimi zwierzętami – to o 20 procent więcej niż w 2020 roku. Kampania „Dzikie w mieście 2.0" ma uporządkować wiedzę mieszkańców i promować jeden, dedykowany numer alarmowy - 71 770 22 22.
Temat obecności dzikich zwierząt w miastach wraca jak bumerang zwłaszcza po takich, głośnych wydarzeniach, jakie miały miejsce ostatnie w Warszawie. W Wielkanoc na warszawskim Mokotowie, doszło do uśmiercenia siedmiu dzików na oczach mieszkańców i ich dzieci. W ostatnich dniach natomiast zabito dzika Henia, który… zasnął w piaskownicy na terenie jednej z parafii.
Zawsze wtedy powraca pytanie, jak reagować na dzikie zwierzęta w mieście. Pamiętajmy, że to nie tylko duże ssaki. To także ptaki, wiewiórki, lisy czy nietoperze, które od lat funkcjonują w miejskim krajobrazie. Zwłaszcza w takim mieście jak Wrocław, gdzie jest sporo terenów zielonych czy nadrzecznych. - Ich obecność nie jest problemem, problemem jest brak wiedzy, jak reagować. Chcemy tę wiedzę uporządkować i przekazać mieszkańcom w prosty sposób, by to sąsiedztwo było bezpieczne i oparte na wzajemnym szacunku - podkreśla Bartłomiej Świerczewski, zastępca dyrektora Departamentu Strategii i Zrównoważonego Rozwoju.
Ma to zmienić kampania „Dzikie w mieście 2.0". Jej „twarzą” został wilk Miłek, którego historia stanowi lekcję na temat tego, jak nie należy postępować z dzikimi zwierzętami. Miłek jako młody wilk pojawiał się w pobliżu zabudowań pod Miliczem i szukał pożywienia. Najprawdopodobniej był dokarmiany przez ludzi. W efekcie stracił naturalny lęk i zaczął funkcjonować w sposób niezgodny z instynktem swojego gatunku. Po próbie powrotu do środowiska naturalnego nie był w stanie odnaleźć się w stadzie. Ostatecznie, w grudniu ubiegłego roku, trafił do wrocławskiego zoo, ponieważ nie mógł wrócić do życia na wolności.
- Otaczająca nas dzika przyroda wymaga szacunku – nie zawsze potrzebuje pomocy. Mądrze pomagać to także wiedzieć, kiedy zainterweniować, a kiedy zbliżenie się do dzikiego zwierzęcia nie jest potrzebne. Dokarmianie dzikich zwierząt pozbawia je naturalnych instynktów, a każde zbliżenie dla selfie to dla nas kilka lajków, a dla zwierzęcia stres, czasem nawet wyrok. Historia wilka Miłka pokazuje, jak cienka jest granica między ciekawością człowieka a całkowitą zmianą w życiu zwierzęcia. Nie powinniśmy skracać dystansu do dzikiej przyrody, tylko obserwować ją z bezpiecznego dystansu - tłumaczy lek. wet. Tomasz Jóźwik, prezes zarządu ZOO Wrocław.
Kluczowym elementem kampanii jest promocja jednego, dedykowanego numeru interwencyjnego: 71 770 22 22. To właśnie tam powinni dzwonić wrocławianie, gdy napotkają ranne zwierzę lub sytuację, która budzi ich niepokój.
- Liczba interwencji związanych z dzikimi zwierzętami od lat jest na bardzo wysokim poziomie – tylko w ubiegłym roku było ich we Wrocławiu ponad 1200 – podkreśla Małgorzata Demianowicz, dyrektorka Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego Wrocławia. - Dlatego koncentrujemy się na tym, by promować jeden numer telefonu. Jeśli zwierzę jest ranne, zachowuje się nietypowo lub znajduje się w zagrożeniu, wystarczy jeden telefon pod numer interwencyjny, by uruchomić odpowiednie działania. Chcemy, by mieszkańcy mieli pewność, że w takich sytuacjach nie są sami.
Najważniejsze zasady
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze