Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące możliwego niedopełnienia obowiązków przez policjantów uczestniczących w zatrzymaniu Maksymiliana F., który w grudniu z zimną krwią zastrzelił dwóch funkcjonariuszy wiozących go do izby zatrzymań. Bandyta miał przy sobie broń, której nikt nie odebrał mu po zatrzymaniu.
Maksymilian F. był oszustem, który miał odbyć karę więzienia. Policjanci zatrzymali go w domu jednorodzinnym w Kiełczowie i zawieźli na komisariat przy ul. Połbina na Kozanowie. Tu został przesłuchany, ale w celi nie było dla niego miejsca, więc inny patrol dostał rozkaz przewiezienia zatrzymanego mężczyny do komisariatu przy Ślężnej. Kilkaset metrów przed celem Maksymilian F. strzelił w głowy siedzącego obok funkcjonariusza i jego kolegi prowadzącego pojazd. Obaj policjanci zmarli niedługo później w szpitalu.
Zaraz po tej tragedii pojawiły się pytania jak to możliwe, że żaden z policjantów - ani podczas zatrzymania, ani podczas procedur w komisariacie przy Połbina - nie znalazł przy Maksymilianie F. broni. Będzie to teraz wyjaśniała prokuatura.
- W celu wyjaśnienia wszystkich aspektów związanych z czynnościami podejmowanymi przez funkcjonariuszy policji i ewentualnego niedopełnienia przez nich obowiązków w trakcie zatrzymania i doprowadzania poszukiwanego wówczas Maksymiliana F. do miejsca jego osadzenia wszczęte zostało odrębne śledztwo o czyn z art. 231 § 1 kodeksu karnego - mówi portalowi TuWroclaw.com prokurator Karol Borchólski z Prokuratury Krajowej.
Artykuł 231 kodeksu karnego mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza. Czytamy tam że jeżeli sprawca czynu działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Śledztwo dopiero się rozpoczęło. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze