Reklama

Powodują wypadki z tramwajami i blokują torowiska. Oto główne grzechy kierowców


Wjeżdżają tuż pod rozpędzony tramwaj, parkują na torach albo niszczą trakcję. W 2025 roku we Wrocławiu doszło do 544 sytuacji, w których ruch tramwajowy został wstrzymany z winy kierowców. Dla pasażerów oznacza to spóźnienia i nerwy, a dla sprawców – gigantyczne kary finansowe, które potrafią przekroczyć 10 tys. zł.


Jak wynika z danych MPK Wrocław, absolutną plagą jest zajeżdżanie drogi tramwajom, co nieuchronnie kończy się kolizjami. Drugim najczęstszym błędem jest wjeżdżanie w tzw. skrajnię tramwajową. Wielu kierowcom wydaje się, że jeśli ich auto nie stoi bezpośrednio na szynach, to tramwaj bez problemu przejedzie. W rzeczywistości wystarczy wystający zderzak lub lusterko. Aby uświadomić zmotoryzowanych, miasto prowadziło nawet specjalne akcje informacyjne, przypominające, że bezpieczny odstęp od torowiska to minimum jeden metr.

Kierowcy najczęściej blokują składy w ścisłym centrum oraz na wąskich gardłach starej zabudowy. Do takich zdarzeń nagminnie dochodzi na ulicach Teatralnej, Chrobrego oraz Szewskiej.

Reklama

Ponad 500 blokad w jeden rok

Łącznie w zeszłym roku odnotowano aż 544 zatrzymania ruchu z winy innej, niż motorniczego. Ponad 80% z nich – dokładnie 455 przypadków – to kolizje i wypadki samochodów z tramwajami z winy kierowców aut. Do tego dochodzi 60 tzw. „obcych kolizji”, czyli zderzeń dwóch samochodów, które niefortunnie zablokowały torowisko.

Na czarną listę wpisało się też wjechanie bezpośrednio w torowiska (7 przypadków), awarie samochodów na torach (9) oraz incydenty zrywania sieci trakcyjnej (4). Choć brzmi to kuriozalnie, w statystykach znalazło się też jedno nieprawidłowe parkowanie, które całkowicie zamknęło trasę, oraz jedno zawiśnięcie pojazdu na przystanku wiedeńskim – miejscu, gdzie jezdnia jest podniesiona do poziomu chodnika. Kierowca tak niefortunnie ściął zakręt, że auto zsunęło się z betonowej rampy i zawisło podwoziem na krawężniku. Koła straciły przyczepność, a uwięziony na torach pojazd zablokował ruch do czasu przyjazdu ciężkiego sprzętu MPK.

Reklama

Ponad 10 tys. kary dla kierowcy

Kierowcy, którzy doprowadzają do takich sytuacji, muszą liczyć się z tym, że mandat od policji to dopiero początek wydatków. MPK bezwzględnie dochodzi odszkodowań za straty spowodowane przestojem, wyliczając m.in. koszty wstrzymania ruchu czy uruchomienia autobusowej komunikacji zastępczej.

Rekordowe rachunki potrafią drastycznie nadszarpnąć domowy budżet. W 2025 roku najwyższa kwota, jakiej MPK domagało się od sprawcy zatrzymania, wyniosła aż 10 187,09 zł. Dotyczyła ona dramatycznego w skutkach zdarzenia na skrzyżowaniu ulic Hallera i Gajowickiej, gdzie po zderzeniu samochodu z tramwajem doszło do wykolejenia składu, a w wypadku ucierpiały osoby postronne.

Reklama

Niewiele mniej kosztowała brawura kierowcy na ulicy Długiej. Tam pojazd zahaczył i uszkodził sieć trakcyjną. Choć nie doszło do bezpośredniego zderzenia z tramwajem, naprawa infrastruktury i paraliż linii przełożyły się na rachunek w wysokości 6 736,57 zł. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/06/2026 14:16
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rafci 2026-06-22 14:48:58

    "MPK bezwzględnie dochodzi odszkodowań za straty spowodowane przestojem, wyliczając m.in. koszty wstrzymania ruchu czy uruchomienia autobusowej komunikacji zastępczej." Może i dochodzi, ale nie od kierowcy tylko od jego ubezpieczyciela. Do tego jest właśnie obowiązkowe OC.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości