Reklama

Uroczyście unieważniam to referendum… Czy planujący odwołanie Jacka Sutryka zaczęli współpracować z Donaldem Tuskiem?

Nieubłaganie zbliża się deadline dla tych wszystkich hazardzistów politycznych, którzy twierdzili, że do marca lub w marcu Jacek Sutryk zrezygnuje ze swojej funkcji. Podobnie jak i coraz mniej czasu zostało na zebranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Wrocławia. Wygląda na to, że aby wyjść z honorem organizatorzy akcji muszą poprosić Donalda Tuska, krajowego specjalistę do spraw unieważniania, by wygłosił swoją magiczną formułkę. Zwłaszcza, że w PO miała jakoby zapaść decyzja w tej sprawie…

Każdy, kto oglądał „Rocky II”  lub epickie starcie w wadze półśredniej Ray ,,Sugar" Leonard - Thomas Hearns wie, że do ostatniej sekundy każde rozstrzygnięcie jest możliwe. Czy powyższe dotyczy referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Sutryka? Od początku śmiem wątpić w możliwość jego zorganizowania, a teraz robię to coraz śmielej, gdy słyszę, że po upływie ponad połowy ustawowego czasu, organizatorzy nie mają zebranych nawet 50 procent wymaganych podpisów.

Poza tym, podobno w gronie samych organizatorów zapanowało lekkie zniechęcenie. Ta informacja jest jednak niepotwierdzona, więc nie będę się do niej przywiązywał, natomiast bardzo symptomatyczna jest atmosfera w gronie wspierających, którzy coraz agresywniej dyskutują o tym w mediach społecznościowych, oskarżając się o brak aktywności. Czytaj: a ile ty zebrałeś podpisów?! Robi się nieprzyjemnie niczym po zjedzeniu kiełbasy przez kandydata obywatelskiego Karola Nawrockiego, ale o tym za chwilę.

Reklama

Nigdy nie ukrywałem, że moim zdaniem pomysł z tym referendum, w niecały rok po wyborach, był dość chybiony. I to jeszcze w czasie, gdy trwa kampania przed wyborami prezydenta RP. Kandydaci też zbierają podpisy.  A ponieważ nie jestem politykiem, to nie muszę chować się za frazesami typu „referendum to święto demokracji” i tym podobne. W przypadku odwoływania władz samorządowych referendum to spychanie odpowiedzialności na wyborców, gdy sprawą na poważnie powinni zająć się politycy i sądy. Chciałem dodać „niezawisłe”, ale przypomniałem sobie, że doktryna Neumanna to obecnie jedna z ważniejszych zasad obowiązujących w każdym obozie politycznym. Tym, którzy może jej nie kojarzą wyjaśniam w dużym skrócie, że brzmi ona tak: jesteś w naszej partii, sądy i prokurator nic ci nie zrobią. A Sławomir Neumann to były lider pomorskiej i krajowej PO, ale reguła jest bardzo uniwersalna.

Instytucja referendum w takich sprawach to właściwie cofanie naszej cywilizacji o jakieś 2500 lat, gdy w Antenach obowiązywał sąd skorupkowy - ostracyzm. Gdy obywatele miasta pisząc na kawałkach glinianych naczyń, decydowali kogo wygnać z miasta na 10 lat za to, że zagraża demokracji. Może się mylę, ale chyba jednak czasy się zmieniły…

Reklama

Ale z drugiej strony, jest to oczywiście oficjalne narzędzie demokratyczne, więc jak ktoś chce z niego korzystać, to niech próbuje. Dlatego totalną demagogią są twierdzenia Romana Szełemeja, prezydenta Wałbrzycha czy lidera dolnośląskiej Lewicy Arkadiusza Sikory, że organizacja referendum prowadzi do szerzenia hejtu.

Ów drugi polityk napisał: „ (…)atmosfera towarzysząca organizacji referendum zatruwa lokalną społeczność, przepełniona jest nieskrywaną nienawiścią i internetowym hejtem. Negatywne skutki tych działań pozostaną z nami na długo, niezależnie od tego, czy referendum odbędzie się, czy nie”.

Reklama

Nienawiść i internetowy hejt? Nie wykluczam, że w dyskusji pojawiły się takie patologiczne zachowania. Ale dopóki nie „zamkniemy” internetu, to już będą nam towarzyszyły nawet przy dyskusji o smaku twarożku czy wyborze pieluch dla dziecka. Pytanie, kto chce o tym gadać w sieci.

No i najważniejsza kwestia, takie oskarżenia to najczęściej dość niewyszukany chwyt do zamykania merytorycznej dyskusji, w której pojawiają się krytyczne uwagi.

A już zupełnie mnie zwalił z nóg argument polityka Lewicy, którego naprawdę cenię od lat. Tych, co sam je wspomina:

Reklama

„Jacek Sutryk nie jest pierwszym prezydentem Wrocławia, który usłyszał prokuratorskie zarzuty. Zarzuty karne, choć sprawa ta miała inny charakter, przedstawiono swego czasu również Bogdanowi Zdrojewskiemu. Nikt wówczas nie rozpętywał przeciwko niemu kampanii nienawiści – o czym mogę zaświadczyć jako ówczesny radny opozycyjnego klubu lewicy we wrocławskim ratuszu”.

Ja też mogę zaświadczyć. Ale może dlatego, Panie pośle, że wtedy internet był bardzo trzeszczącym narzędziem obsługiwanym przez Telekomunikację Polską SA, a o mediach społecznościowych nikt nie słyszał. A prosto w twarz mało kto się odważył powiedzieć to co może teraz spokojnie zrobić pod nickiem Czekoladowa Dorotka lub Carlos Zorro.

Reklama

A wracając do referendum, to można o nim chyba już tylko tyle powiedzieć, co niejaki Stefa „Siara”  Siarzewski w filmie „Killer-ów 2-óch”, gdy José Arcadio Morales wylądował w zbożu z zepsutym spadochronem. No dobrze, zacytuję, choć unikam tu wulgaryzmów za wszelką cenę: „No i w pizdu, i wylądował, i cały misterny plan też w pizdu”. Przepraszam, obiecuję, że nadal o wiele częściej będę cytował klasyków.

Gdybyś ktoś pomyślał, że w tytule to ja osobiście unieważniam to referendum, to spieszę wyjaśnić, że nigdy w życiu. A niby z jakiej racji?! To ewentualnie sugestia, że może organizatorzy mogliby się skontaktować z panem Donaldem Tuskiem, który od ponad roku znowu jest premierem. Ów doświadczony polityk jeszcze przed wyborami 15 października 2023 roku, nie pełniąc wtedy żadnej funkcji państwowej, wygłosił słynne słowa: „Uroczyście, przed wami, unieważniam referendum”. A chodziło o referendum, które odbyło się razem ze wspomnianymi wyborami. Niewielu tak potrafi… I jeszcze ludzie mu uwierzyli. To znaczy jakaś część.

Reklama

Więc może skorzystać z precedensu i zaprosić Donalda Tuska, który teraz już jest premierem, więc jego „unieważniam” będzie miało wielką moc. Albo spróbować zasięgnąć języka, bo jak przekazują różne źródła z PO, polityczna decyzja o rozstaniu z obecnym prezydentem Wrocławia zapadła i chyba tylko wspomniany Roman Szełemej jeszcze broni Jacka Sutryka. Powód rozstania oczywisty, o którym mówi się od miesięcy - obawa o negatywny wpływ na kampanię prezydencką Rafał Trzaskowskiego. Tylko jest kilka problemów. Po „pierwsze primo”: kiedy to zrobić, żeby faktycznie nie zepsuć kampanii? Tu najczęściej pojawiał się wspomniany czas „do marca lub w marcu”.  Po „drugie primo” - kierownik Donald Tusk nie ma czasu, by temu poświęcić choć sekundę, bo gotuje się w Europie i Ameryce. Po „trzecie primo”: kto miałby zastąpić obecnego prezydenta? Bogdan Zdrojewski na wszelki wypadek powiedział, że on już nie… A Michał Jaros chyba na dobre polubił swoją pracę w ministerstwie.

Tak że gdybym ja dziś miał się bawić w polityczny hazard, to znając niezdecydowanie PO i mocne podziały tam występujące, nie spodziewałbym się żadnej akcji. Ale kto się spodziewał tego co się wydarzyło w listopadzie ubiegłego roku, że przyjadą o poranku? To wszystko faktycznie zależy od tego jak dalej będzie się toczyć kampania Rafała Trzaskowskiego. Ktoś mi powiedział, najwyżej do Wrocławia nie przyjedzie.

Reklama

Bo teraz ta kampania toczy się w sposób absurdalny i tylko słabość przeciwników i dynamicznie działający aparat prokuratorski stawiający zarzuty kolejnym politykom PiS powoduje, że nadal jest liderem sondaży.  A poglądy już ma tak obszerne, że nie zdziwię się jak niedługo zacznie snuć domysły, czy aby jednak w katastrofie samolotu w 2010 roku pod Smoleńskiem nie doszło do zamachu…

Z drugiej strony Karol Nawrocki - strzelający gafę za gafą obywatelski kandydat wyznaczony przez PiS. Już nie tylko Roman Giertych, naczelny „hejter” Platformy, zapytuje kiedy Jarosław Kaczyński wymieni kandydata. Po wpadce wizerunkowej z jedzeniem baaardzo długiej kiełbasy  i przedziwnym wystąpieniem antyszczepionkowym kandydata, szefów kampanii wyborczej poddałbym jakiejś karze z czasów ateńskich, jak już tak nam podoba się ówczesna demokracja. Na przykład depilacji.  I nie chcą Państwo wiedzieć jak ją robiono. W systemie kar była także używana na przykład rzodkiewka lub kolczasta rybka skorpena pospolita. I wszystko co Państwu wyobraźnia podpowiada, to prawda… Takie to owe Ateny były.

Reklama

Szanowni, to wszystko powoduje, że patrząc na „bieg wydarzeń” z rozpaczą zauważam, iż chwilami budzi się we mnie chyba duch antysystemowca. Bo jak inaczej wytłumaczyć powód,  dla którego od kilku dni chodzą mi po głowie wersy Juliana Tuwima ze słynnego wiersza „Do prostego człowieka”:

Gdy znów do murów klajstrem świeżym

Przylepiać zaczną obwieszczenia,

Gdy "do ludności", "do żołnierzy"

Na alarm czarny druk uderzy

I byle drab, i byle szczeniak

W odwieczne kłamstwo ich uwierzy…

Ale żeby nie było tak smutno, to warto przypomnieć koniec utworu:

Reklama

I od stolicy do stolicy

Zawołaj broniąc swej krwawicy:

"Bujać - to my, panowie szlachta!"

I tego się trzymajmy, gdy zobaczymy kolejną relację z kampanii.

 

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/02/2025 12:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości