Potężny dąb przewrócił się na chodnik i ulicę. Do zdarzenia doszło we wtorek, 8 sierpnia, przed godz. 13. Strażacy po półtorej godzinie zakończyli pracę przy 10-metrowym dębie i przekazali sprawę policji. Mieszkańcy ul. Bacciarellego, gdzie doszło do niebezpiecznego zdarzenia są przestraszeni.
Tym razem żadna osoba nie została ranna, zniszczonych zostało - jak przekazuje rzecznik wojewódzkiej straży pożarnej mł. asp. Wojciech Walens - tylko 5 samochodów. Jednak wczoraj wcale nie wiało szczególnie mocno, a drzewo przewaliło się stwarzając prawdziwe zagrożenie dla chodzących tamtędy ludzi.
Mundurowi ustalili właścicieli dwóch zniszczonych aut i ustalają, czy nie doszło do zaniedbania stanu drzew i braku kontroli przez właściciela terenu. A do bycia właścicielem nikt się nie poczuwa. Spółdzielnia Mieszkaniowa Biskupin, jak się nieoficjalnie dowiadujemy, twierdzi, że to nie ich teren. Według map drzewo rosło na granicy dwóch działek należących i do spółdzielni, i osoby prywatnej, i do miasta, ale przekazane w użytkowanie spółdzielni.
- Stan drzew się kontroluje, choć rzecz jasna, zachodzące w nich procesy nie zawsze są do wychwycenia. Jednak przedmiotowe drzewo nie znajdowało się pod opieką Zarządu Zieleni Miejskiej, ponieważ rosło na gruncie zarządzanym przez inne podmioty - wyjaśnia rzecznik prasowy ZZM Marek Szempliński.
Wiceprezes SM “Biskupin” Jarosław Puchalski nie chciał odpowiedzieć na pytania, kto miał obowiązek kontrolowania stanu drzewa i czy rosło ono na terenie spółdzielni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze