Słupek, który stoi kolejny już tydzień stoi na środku zapadniętej ulicy Komuny Paryskiej stał się już bohaterem drwin mieszkańców. "Pachołek nadal ma się dobrze" - relacjonują na bieżąco na Facebooku.
Pachołek na ul. Komuny Paryskiej stoi już co najmniej od grudnia i zasłania zapadniętą jezdnię. Kierowcy, którzy chcą skręcić w lewo w ul. Pułaskiego muszą go ominąć z prawej lub lewej strony, bo stoi dokładnie na środku. - Kiedyś go przestawiłem, to tego samego dnia wrócił na swoje miejsce. Dziura spora, ale i tak bierze się ją między kołami - opowiada jeden z kierowców.
Jak długo słupek tak jeszcze postoi nie wiadomo, bo Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta dopiero po naszym telefonie zainteresował się, czego właściwie tak dzielnie strzeże biało-czerwony pachołek. - Czekamy jeszcze na informacje zwrotne z MPWiK. Jeśli tylko zostanie wykluczona awaria, będziemy mogli zlecić rozbiórkę jezdni aby wyrównać zapadnięty fragment. Szczęśliwie sprzyja temu pogoda i prognozy mówią o nadejściu wiosny. Warto pamiętać, że tego rodzaju prace są wykonywane przez cały rok z wyjątkiem miesięcy zimowych - tłumaczy Ewa Mazur ze ZDiUM-u.
- Naprawa musi bowiem likwidować nie tylko skutek, czyli zapadnięcie, ale jego przyczynę. W przeciwnym razie w tym samym miejscu można wielokrotnie rozbierać i układać kostkę w celu wyrównania powierzchni jezdni, podczas gdy wyciek z kanału lub rurociągu będzie systematycznie wypłukiwał głębsze warstwy drugi powodując po raz kolejny zapadnięcie - przekonuje Ewa Mazur.
Słupek czeka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze