O krok od tragedii na Kozanowie. W niedzielne popołudnie z tarasów nad wejściem do garaży w bloku odpadło ocieplenie. To cud, że nikomu nic się nie stało. Mieszkańcy są jednak wściekli: - Zgłaszane wcześniej niedoróbki były ignorowane przez spółdzielnię i urząd miasta, i takie efekty - piszą.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę, 1 marca, przy ul. Dokerskiej 6 na Kozanowie. Fragmenty ocieplenia odpadł od tarasu, który znajduje się nad wejściem do garaży. W tym miejscu codziennie przechodzą dziesiątki osób, w tym dzieci i seniorzy.
Mieszkańcy podkreślają, że to nie pierwszy raz, gdy sygnalizowali problemy z jakością wykonanych prac. Teraz domagają się wyjaśnień i pilnej kontroli stanu technicznego budynku, obawiając się, że podobna sytuacja może się powtórzyć.
Ciekawe kto pokryje koszt tej fuszerki - napisała pani Marta.
Reklama
Wygląda na to, że runęła część warstw wykończeniowych stropu. Może to być zakwalifikowane jako katastrofa budowlana i tworzy realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi - skomentował kolejny internauta.
Niebezpieczne gdyby ktoś stał na tym w momencie zapadnięcia się tarasu - skomentowała pani Anna.
Zgłaszane wcześniej niedoróbki były ignorowane przez spółdzielnię i urząd miasta i takie efekty - czytamy.
Od kierownictwa spółdzielni "Energetyk" usłyszeliśmy, że obsypujący się taras zostanie zabezpieczony, a na miejscu ma pojawić się dzisiaj inspektor nadzoru budowlanego.
- Odpadło ocieplenie. Będziemy prowadzili dzisiaj prace zabezpieczające - usłyszeliśmy w "Energetyku". Dlaczego fragment ocieplenia runął na ziemię pomimo wykonywanych wcześniej prac remontowych? Tego spółdzielnia nie tłumaczy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze