Nie ma zgody na wykreślenie z ewidencji zabytków nieczynnych od wielu miesięcy starych Mostów Chrobrego między Sępolnem a Swojczycami. Nie będzie więc można ich zburzyć. Wcześniejszą decyzję konserwatora zabytków utrzymał dziś w mocy Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu.
- Mosty zostają w ewidencji, nadal będą zabytkiem - potwierdził dziś portalowi TuWroclaw.com Daniel Gibski, wojewódzki konserwator zabytków.
Stare Mosty Chrobrego prowadzące nad kanałami powodziowym i żeglugowym Odry są nieczynne od dwóch lat. Nie przejadą po nich nie tylko samochody, ale wstępu nie mają też piesi. Ruch zamknięto po wybudowaniu kilka metrów obok nowych mostów.
Wrocławscy urzędnicy rozważali różne pomysły na wykorzystanie starych przepraw. Zastanawiali się, czy nie odnowić ich i zostawić dla pieszych i rowerzystów. Ale ich stan techniczny jest fatalny. Uznano więc, że remont będzie zbyt kosztowny i mosty trzeba po prostu zburzyć.
- Jeżeli mosty zostaną, potrzeba kolejnych kilkadziesiąt milionów złotych (...) Na pewno wyburzenie jest tańszym rozwiązaniem, pozostawienie ich bardzo drogim. Jako miasta nie stać nas dzisiaj na to, żeby zafundować sobie deptak za kilkadziesiąt milionów złotych" - argumentował wówczas Bartosz Nowak z Wrocławskich Inwestycji, cytowany przez PAP.
Mostów broni jednak Daniel Gibski, wojewódzki konserwator zabytków. Stoi na stanowisku, że mosty Chrobrego są ważnym elementem krajobrazu kulturowego Wrocławia. Obie strony nie doszły do porozumienia, a sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Dziś zapadł wyrok w tej sprawie - mosty nie zostaną wykreślone z ewidencji, będą nadal zabytkiem.
Budowę Mostów Chrobrego rozpoczęto na początku XX wieku, otwarto je w 1917 roku. Przeprawa została uszkodzona podczas oblężenia Festung Breslau w 1945 roku, odbudowano ją tuż po wojnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kolejny, rażący przykład na to, że tzw. "konserwator" zabytków jest człowiekiem z innej planety. Skąd ten dywersant się tu wziął i dlaczego pozwala mu się działać na szkodę miasta i mieszkańców jest jedną z tych mrocznych tajemnic właaaaaaaaaaadzy, korupcji, układów, zależności, nacisków, szantaży, partyjniactwa, nepotyzmu, kumoterstwa i kolesiostwa. W uczciwym i normalnym kraju ten pan mógłby, co najwyżej, być woźnym w muzeum. W bardzo praworządnym i przejrzystym systemie byłby zamknięty w instytucji psychiatrycznej (to za te drzewa na Rynku). Narzucony przez warszawkę osobnik zachowuje się we Wrocławiu jak udzielny książę. Wstrzymuje progres miasta, generuje nieprawdopodobne straty w budżecie, narażając podatników na niekończące się wydatki, kosztem nowoczesności i rozwoju. Stare mosty będą stały, aż zmurszeją i zawalą się same do kanału. Byłoby to najlepsze wyjście z tej chorej sytuacji. No bo po co budowano nowe mosty za 83 miliony, skoro można było za te pieniądze wyremontować stare?
Co konserwator to „lepszy”. Rozebrać wszystkie instalacje podwieszone do mostu i przełożyć (przewiert pod kanałem, podwiesić do nowego) a stary zabezpieczyć by nikt nie wchodził i zostawić. Za 40 lat sam się zawali, albo następca następcy przyszłego konserwatora pójdzie po rozum do głowy i wyda zgodę na rozbiórkę tego jakże wspaniałego zbytku. Upsss… „zabytku”
I to jest bardzo dobra wiadomość, te mosty mają 110 lat są historia tego miasta które jeden bałwan z drugim zmieniłby w szklanego potworka. A co do niektórych mam przesłanie : Wszystkim potomkom szabrowników, którzy zjechali tu po wojnie na szaber już dziękujemy. Wracajcie do siebie na wschodnie rubieże Polski na stepy akermańskie. Tu był jest i będzie Breslau.
Kolejny, rażący przykład na to, że tzw. "konserwator" zabytków jest człowiekiem z innej planety. Skąd ten dywersant się tu wziął i dlaczego pozwala mu się działać na szkodę miasta i mieszkańców jest jedną z tych mrocznych tajemnic właaaaaaaaaaadzy, korupcji, układów, zależności, nacisków, szantaży, partyjniactwa, nepotyzmu, kumoterstwa i kolesiostwa. W uczciwym i normalnym kraju ten pan mógłby, co najwyżej, być woźnym w muzeum. W bardzo praworządnym i przejrzystym systemie byłby zamknięty w instytucji psychiatrycznej (to za te drzewa na Rynku). Narzucony przez warszawkę osobnik zachowuje się we Wrocławiu jak udzielny książę. Wstrzymuje progres miasta, generuje nieprawdopodobne straty w budżecie, narażając podatników na niekończące się wydatki, kosztem nowoczesności i rozwoju. Stare mosty będą stały, aż zmurszeją i zawalą się same do kanału. Byłoby to najlepsze wyjście z tej chorej sytuacji. No bo po co budowano nowe mosty za 83 miliony, skoro można było za te pieniądze wyremontować stare?
Co konserwator to „lepszy”. Rozebrać wszystkie instalacje podwieszone do mostu i przełożyć (przewiert pod kanałem, podwiesić do nowego) a stary zabezpieczyć by nikt nie wchodził i zostawić. Za 40 lat sam się zawali, albo następca następcy przyszłego konserwatora pójdzie po rozum do głowy i wyda zgodę na rozbiórkę tego jakże wspaniałego zbytku. Upsss… „zabytku”
I to jest bardzo dobra wiadomość, te mosty mają 110 lat są historia tego miasta które jeden bałwan z drugim zmieniłby w szklanego potworka. A co do niektórych mam przesłanie : Wszystkim potomkom szabrowników, którzy zjechali tu po wojnie na szaber już dziękujemy. Wracajcie do siebie na wschodnie rubieże Polski na stepy akermańskie. Tu był jest i będzie Breslau.