Reklama

Z punktu widzenia polskiego chłopa na stulecie niepodległości [RECENZJA]

04/11/2018 00:14

To był piękny i wzruszający wieczór w Teatrze Muzycznym Capitol. W sobotę, 3 listopada, premierę miała „Polska Woda”, zainspirowana poruszającym monologiem Henryka Jamrozika, mieszkańca wsi Kałkowskie. Jamrozik pojawił się na premierze i była to jego pierwsza wizyta w teatrze.

– Nazywam się Henryk Jamrozik i jadę z kościoła. Może jestem po piwie, ale mówię prawdę – tak zaczyna się monolog mieszkańca wsi Kałkowskie, sfilmowany przez telewizję internetową z Ostrowa Wielkopolskiego i szeroko udostępniany na YouTube.


– Polska Woda to nieduża rzeka, dopływ Baryczy. W 2012 roku wystąpiła z brzegów, zalewając okoliczne pola i drogi. Pan Henryk analizuje przyczyny tego zdarzenia, w nieuchronny sposób docierając do pytania, o jaką Polskę walczyliśmy – napisano w zapowiedzi wydarzenia.

Reklama

W trwającej ok. 45 minut „Polskiej Wodzie”, która została zrealizowana z okazji 100-lecia niepodległości Polski, oprócz monologu Jamrozika można usłyszeć koncert pieśni i innych utworów Fryderyka Chopina w wykonaniu Elżbiety Kłosińskiej (śpiew) i Darii Wilsz (fortepian), m.in. pieśń „Wiosna” op. 74 nr 2, a także walce, polonezy, preludia i mazurka.


Nowy spektakl Teatru Muzycznego Captiol oddaje głos Jamrozikowi, pokazując, że godna wysłuchania i interesująca osoba może się narodzić nawet w najskromniejszych warunkach. Zresztą, patrząc na żywoty świętych, rzuca się w oczy, że większość z nich wywodziła się ze zwyczajnych rodzin. Jamrozik święty co prawda nie jest, ale to człowiek z krwi i kości, który ma oczy i uszy szeroko otwarte, a przede wszystkim – ma w sobie niezgodę na to, co dzieje się wokół. Jest uosobieniem polskiego romantyzmu. – Był internowany, ima się rozmaitych dorywczych prac, hoduje króliki, uprawia niewielki kawałek ziemi i ma różne sympatie polityczne – powiedział o nim Konrad Imiela, reżyser i scenarzysta spektaklu.

Reklama

Tego wieczoru otrzymałem dar płynący prosto z serca. Nawet jeśli ma swoje wady i niedociągnięcia, nie mógł mnie nie zachwycić. Uważam „Polską Wodę” za dowód, że teatr może mieć w sobie wielką siłę, gdy reaguje na bieżące wydarzenia, żyjąc i stając się „tu i teraz”, a nie jedynie na kartach dramatów. Uwielbiam, gdy w teatrze autor jest obecny jako żywy człowiek, w tym przypadku miałem zaś zaszczyt i przyjemność obcowania z autorem tego przejmującego monologu.



Henryk Jamrozik udzielił Capitolowi praw do jego wystawienia. Twórcom spektaklu bardzo zależało natomiast, by pojawił się na premierze i zorganizowali mu samochody transport, dzięki któremu przyjechał z żoną do Wrocławia. Sobotnią premierę oglądał z wielkim przejęciem, a jednocześnie śmiał się z tego, co mówił i jak wiernie imitował go aktor Bartosz Picher.

Reklama

Gdy spektakl się zakończył, Jamrozik spontanicznie wszedł na scenę i podziękował „swojemu bratu” oraz swojej żonie, twórcom i publiczności (chociaż – jak podkreślił – jej nie zna). Dodał, że jest tylko hydraulikiem, który kiedyś wstydził się swojej przeszłości i zataił ją przed żoną. Powiedział też, że odczuwa dumę z bycia Polakiem.


Osobiście cieszę się, że istnieją ludzie tacy jak Henryk Jamrozik i że twórcy spektaklu wykazali się względem niego empatią, nie przedstawiając go w karykaturalny i przerysowany sposób. Że nie wystawili go na pośmiewisko. – Z czego się śmiejecie? – pytał publiczność Picher, reagując na śmiech z widowni, być może obawiając się, że urazi to Jamrozika. Jak wspomniałem, pierwowzór bohatera sam przyłączył się do śmiechu i nie ma w tym niczego dziwnego, a „Polska Woda” słusznie dostała owację na stojąco.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości