Gdyby nie przypadkowa spacerowiczka, czworonóg zamknięty w bębnie pralki pewnie już by nie żył. - Łącznie ze starą pralką wyrzucono tam jak śmiecia również psa - pisze wrocławska Ekostraż. Za pomoc w ujęciu sprawcy tego czynu organizacja wyznaczyła nagrodę.
Na psa zamkniętego w bębnie pralki natknęła się wczoraj, w niedzielę kobieta spacerująca po lesie w okolicach ul. Spokojnej w Łęgu - to okolice Jelcza Laskowic, naprzeciwko fabryki Toyota Motor.
Ekostraż tłumaczy, że nie jest możliwe, aby pies sam wszedł do urządzenia. - Pies znajdował się w bębnie pralki, który nakryty był ciężką metalową płytą, będącą jej elementem. Nie jest możliwe, aby pies sam sobie wszedł do wnętrza zamkniętej pralki. To wynik obrzydliwego czynu człowieka, który wraz z niepotrzebną pralką pozbył się niepotrzebnego psa. Pies sam nie miał szans wydostać się z pralki - uwolniła go spacerująca kobieta. W bębnie pralki skazany był na śmierć - dodaje.
Pies został już zabezpieczony przez organizację, będzie potrzebował teraz opieki weterynarza. Zwierzęciu można pomóc wpłacając datki na zbiórkę, której organizatorem jest Ekostraż - klik.
Ekostraż wyznaczyła też nagrodę w wys. 5 tys. zł. - Jeśli ktoś rozpoznaje zwierzę porzucone w lesie, bardzo prosimy o kontakt - podaje Katarzyna Szakowska, rzeczniczka Ekostraży.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze