Trwa postępowanie w sprawie ataku na obywatela Turcji i na działający przy ul. Ruskiej lokal z kebabem, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę. Turcy zostali zwyzywani od terrorystów przez 40 młodych mężczyzn, jeden został pobity. Policja twierdzi, że atak nie miał podłoża rasistowskiego.
Do bójki doszło w weekend. Z relacji świadków wynika, że zaczęła się ona w pasażu Niepolda, w jednym z lokali, w momencie, gdy jednej z bawiących się na imprezie dziewczyn zniknęły cenne rzeczy z torebki. Jej towarzysz posądził o to przebywającego w tym samym barze z kolegami, młotego Turka.
Polak wezwał do pomocy znajomych. Wywiązała się szarpanina między dwiema grupami. Turek został pobity i wraz z kolegami uciekł do pobliskiego lokalu Galatta Kebab przy ul. Ruskiej 47-48. Jego właściciel wraz z kilkoma pracownikami zabarykadowali się przed 40 młodymi mężczyznami, którzy zwyzywali ich od terrorystów i rozbili szybę w dwóch miejsach. Klienci uciekli bocznym wyjściem.
Ostatecznie grupa imprezowiczów odpuściła i poszła dalej. Całe zdarzenie nagrała Polka, która obiecała pomoc poszkodowanym. Policja przyjechała po półgodzinie od wezwania.
- Dziś idę drugi raz na policję, która bedzie oglądała nagrania z monitoringu. Uważam, że pasaż Niepolda powinien być lepiej chroniony przez policję. Nie czujemy się tu bezpiecznie - mówi Onur Barak, właściciel Galatta Kebab.
Krzysztof Zaporowski z dolnośląskiej policji twierdzi, że funkcjonariusze nie uznali zdarzenia za atak rasistowski.
- Dwie grupy pobiły się w pasażu Niepolda, bójka przeniosła się do lokalu z kebabem. Jedna grupa się w nim ukryła. Prowadzimy postępowanie w tej sprawie - informuje Zaporowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze