Schodzimy do zakamarków nadodrzańskiej kawiarni, gdzie kino wychodzi poza ekran. Tu można sprawdzić, ile prawdy jest w podróżach w czasie w nolanowskim „Interstellarze”, a przy okazji trafić na scenarzystę czy operatora kamery.
Kawiarnię Filmową przy ul. Jedności Narodowej 85 założył Bartek Szkop, związany z nieistniejącym już wrocławskim Policealnym Studium Animatorów Kultury „SKiBA”. Jak podkreśla, celem było stworzenie miejsca integracji dla lokalnego środowiska artystycznego.
– To przede wszystkim miejsce spotkań ludzi związanych ze sztuką, ale nie tylko. Najbardziej cieszy nas to, że tworzy się tu społeczność – ludzie, którzy działają artystycznie i po prostu dobrze się tu czują. Na tym zależało mi najbardziej – mówi.
Lokal podzielony jest na dwie części. Na górze działa klasyczna przestrzeń kawiarniana – kawa, herbata i ciasto. W piwnicy mieści się natomiast część warsztatowa, gdzie odbywają się czytania sztuk, pokazy filmowe, dyskusje, improwizowane koncerty i działania artystyczne. Spotyka się tam m.in. Wrocławska Inicjatywa Filmowa – grupa młodych pasjonatów kina, ale też osób zawodowo związanych z branżą, którzy wspólnie pracują nad projektami i wymieniają się doświadczeniami.
Kawiarnia pełni też funkcję miejsca integracji dla osób anglojęzycznych i wszystkich, którzy chcą swobodnie porozmawiać po angielsku. Organizowane są tu spotkania w formule otwartych dyskusji – m.in. inspirowanych filmami, jak „Fight Club”, podczas których uczestnicy rozmawiają o współczesnych napięciach, ćwicząc język w nieformalnej atmosferze.
W lokalu odbywa się również anglojęzyczny cykl „Kiedy nauka spotyka się z filmem”, prowadzony przez fizyków z Uniwersytetu Wrocławskiego. To spotkania, podczas których analizowane są filmowe motywy – np. podróże w czasie czy fizyka kwantowa – i konfrontowane z naukowymi faktami, a całość odbywa się w formie wspólnego oglądania, dyskusji i sesji pytań. Uczestnicy spotkań dostaną z wyprzedzeniem informację jaki film będzie omawiany na kolejnych spotkaniach.
Lokalizacja Kawiarnii Filmowej nie jest przypadkowa. Nadodrze od lat uchodzi za jedną z najbardziej artystycznych części Wrocławia, pełną murali, pracowni i oddolnych inicjatyw kulturalnych. Filmowych akcentów w okolicy również nie brakuje. Niedaleko, przy ul. Jedności Narodowej, zachował się szyld po powojennym kinie „Pionier”, mieszczącym się niegdyś w budynku dawnego „Titania Theater”. Z kolei u zbiegu ulic Kurkowej i Ptasiej stoją filmowe kamienice, które zagrały w hollywoodzkiej produkcji Stevena Spielberga „Most szpiegów”. Zdjęcia do filmu nakręcił, jak zawsze od 1993 roku, Janusz Kamiński, ulubiony operator reżysera, związany z Wrocławiem, gdzie dorastał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze