27 czerwca na kładkę łączącą Podwale z bulwarem nad fosą spadło drzewo. Choć usunięto je w najszybszym możliwym czasie, miejsce nadal pozostaje zamknięte dla przechodniów i nie wykonano żadnych prac naprawczych. Co dalej?
Po wypadku ZZM informował, że przyczyną zawalenia się drzewa były upały. Konar usunięto od razu po sytuacji, jednak kładka pozostaje zamknięta do teraz i jak się okazuje, w najbliższym czasie to się nie zmieni.
Wszystko przez to, że problem jest znacznie poważniejszy, niż zakładano. Z pozoru uszkodzeniu uległy jedynie drewniane poręcze, jednak wpływa to na budowę całej kładki. Dodatkowo sprawą zajmuje się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który ustala, w jakich dokładnie okolicznościach doszło do zdarzenia i jakie działania należy podjąć.
– Zlecone po katastrofie badania wykazały jednak zniszczenia o poważnej skali, uszkodzeniu uległy nie tylko pomost, balustrady i belki wspierające pomost, naruszony został również ustrój nośny kładki (m.in. stabilność podpór). Kładka była przewidziana do remontu kapitalnego polegającego na rozebraniu i odtworzeniu konstrukcji z nowych materiałów, spodziewamy się wydania takiej decyzji przez PINB. – mówi rzeczniczka ZDiUM Ewa Mazur.
– Remont kładki św. Antoniego został zaplanowany na kolejne lata po roku 2022, w roku bieżącym bardziej priorytetowym zadaniem jest remont kapitalny mostu św. Klary, który zapewnia komunikację między wyspami Słodową i Bielarską – dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze