Poranne zgłoszenie o aucie, które mogło wpaść do zbiornika wodnego pod Wrocławiem, postawiło na nogi służby ratunkowe. Na miejscu okazało się, że pojazd dachował na podmokłym terenie, ale kierowcy nigdzie nie było.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 3 maja, około godziny 8:30 w pobliżu miejscowości Kryniczno pod Wrocławiem. Ratownicy Wodnej Służby Ratowniczej otrzymali zgłoszenie o samochodzie, który miał wpaść do zbiornika wodnego, a w środku mogły znajdować się osoby poszkodowane.
Po dotarciu na miejsce służby zastały pojazd leżący na dachu w podmokłym terenie przy drodze. Ratownicy WSR wspólnie ze strażakami natychmiast rozpoczęli przeszukiwanie wraku oraz okolicy.
Jak ustalono, autem najprawdopodobniej podróżował tylko kierowca. Mężczyzna oddalił się jednak z miejsca zdarzenia w nieznanym kierunku. W związku z tym działania rozszerzono o przeszukiwanie pobliskich terenów.
Do akcji skierowano dodatkowy zespół WSR wyposażony w drona. Teren sprawdzano zarówno pieszo, jak i z powietrza. - Obszar został sprawdzony zarówno pieszo, jak i z powietrza. Nie ujawniono żadnych osób - poinformowała Wodna Służba Ratownicza.
Po zakończeniu działań ratowniczych pojazd został odholowany. Na miejscu pracowały dwa zespoły WSR, Państwowa Straż Pożarna, jednostki OSP, WOPR, policja, policja wodna oraz pomoc drogowa. Dalsze czynności w sprawie prowadzi policja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Po co szukać kierującego, skoro sam się wydostał z pojazdu? Będzie potrzebować pomocy to sam zadzwoni na 112 i zamówi przyjazd odpowiednich instytucji.