Reklama

Dolnośląska Platforma Obywatelska szuka swojego szefa Michała Jarosa. Ktokolwiek widział…

22/05/2025 08:20

- Nie ma go z nami na najważniejszych sesjach sejmiku, gdy PiS wspierają ich liderzy. Nie będzie go na czwartkowej sesji Rady Miejskiej Wrocławia podczas głosowania absolutorium dla Jacka Sutryka. A przede wszystkim nie ma go z nami na finiszu kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego – narzekają działacze dolnośląskiej PO.


W dolnośląskiej Platformie Obywatelskiej nie ma jedności już do kilkunastu lat, gdy pozbawiono władzy Grzegorza Schetyny. Jednak prawdziwy rozłam, a właściwie początek prawdziwej wojny, nastąpił podczas ubiegłorocznych wyborów samorządowych. W chwili, gdy część lokalnych działaczy namówiła Donalda Tuska by nie poparł  regionalnego szefa tej partii Michała Jarosa na kandydata na prezydenta Wrocławia. Momentem kulminacyjnym natomiast był wybór marszałka województwa dolnośląskiego. Podobno Jaros miał obiecane to stanowisko przez centralę swojej partii z Rafałem Trzaskowskim na czele. Jednak radni PO nie poparli go w głosowaniu.

- Ewidentnie obraził się na nas – twierdzi jeden z doświadczonych działaczy tej partii na Dolnym Śląsku. – Pytanie czy obraził się też na swoją partię, bo zabrakło go na finiszu kampanii Rafał Trzaskowskiego, a trzeba pamiętać, że sam się wskazał jako regionalny szef tej kampanii. Chcielibyśmy też podziałać, ale nie za bardzo wiemy co mamy robić. Gdzieś nam zaginął. Jaros tylko jak kierownik biura podróży ogłasza w mediach społecznościowych nabór na niedzielny wyjazd do Warszawy na „Marsz Patriotów”. Pewnie chce się wykazać przed centralą, że tyle osób dowiózł z Dolnego Śląska. Ciekawe jak będzie się tłumaczył, gdy nasz kandydat przegra…

Reklama

Michał Jaros nie tylko się obraził na część polityków, jak twierdzą sami działacze tej partii w regionie, ale przede wszystkim ma mniej czasu na taką działalność. Od października ubiegłego roku pracuje bowiem w Ministerstwie Rozwoju i Technologii. I tuż po pierwszej turze wyborów wyjechał do Japonii, by reprezentować resort na „Polsko–Japońskim Forum Eksportowym 2025” podczas EXPO 2025.

Czyli wiadomo też, że nie będzie jako obserwator uczestniczył w czwartkowej sesji rady miejskiej, gdzie głosowane ma być votum zaufania dla Jacka Sutryka. A jak wiadomo, choć klub Koalicji Obywatelskiej jest największy w Radzie, to jednak mocno podzielony.

Reklama

- Komisja Budżetu i Finansów nie wydała opinii w sprawie Raportu o stanie gminy. Wynik głosowania 2:2. Trzech radnych z obozu Koalicji Obywatelskiej było nieobecnych – przekazał w mediach społecznościowych Andrzej Kilijanek, radny PiS. - Chyba czeka nas burzliwa sesja. Czy prezydent Sutryk otrzyma jutro wotum zaufania? Przekonamy się.

Trudno się spodziewać, by go nie uzyskał, ponieważ koalicja wspierające prezydenta Wrocławia to 26 radnych, z tego 20 to KO. W tym ostatnim klubie owszem nie ma jednolitości, ale zagorzałych zwolenników Jarosa, przeciwnika Jacka Sutryka, jest zapewne trzech, czterech. A pozbawieni wsparcia lidera nie zaryzykują.

Reklama

- Bo wiedzą, że tym liderem może być już niedługo – kwituje wrocławski radny Platformy Obywatelskiej. – A nieobecni, nomem omen, nie mają racji.

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/05/2025 08:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości